Nawet kilka jednocześnie aktywnych elementów krytycznie ważnych dla zmian klimatu na Ziemi może wywołać efekt domina prowadzący do globalnej katastrofy i zagrożenia naszego istnienia jako gatunkowi, ostrzegają naukowcy.

Koncepcja ”punktów krytycznych” (ang. tipping points) została wprowadzona do języka opisującego problemy klimatu Ziemi ok. 20 lat temu przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu, IPCC. Badacze z brytyjskiego uniwersytetu w Exeter są zdania, że dużo wcześniej niż sądzono doszliśmy do momentu aktywowania aż połowy z nich. Chodzi m.in. o nawracające susze w amazońskim lesie deszczowym, osłabienie prądów morskich na Atlantyku czy topnienie wiecznej zmarzliny. Swoje przemyślenia zawarli w czasopiśmie ”Nature”.


- Rosnące zagrożenie uruchomieniem szeregu procesów gwałtownych i nieodwracalnych zmian w systemie klimatycznym Ziemi każe sądzić, że zwyczajnie nie stać nas już dłużej na bezczynne siedzenie i obserwowanie sytuacji. Ta jest pilna i równie pilnych rozwiązań potrzebujemy – tłumaczy klimatolog Tim Lenton.

Na czym polega problem? Szacunki sprzed dekady okazały się błędne. Sądzono, że przewrócenie tych kilku czy kilkunastu (najbardziej istotnych z punktu widzenia klimatu Ziemi) kostek domina będzie możliwe dopiero przy podniesieniu się globalnej temperatury o 5 st. Celsiusza (wobec stanu z czasu rewolucji przemysłowej). Tymczasem efekt domina prowadzący do naszej zagłady ”uruchomił się” przy wzroście o 1 – 2 stopni.

Według Lentona, tego procesu nie da się już powstrzymać. To jest już pewne. Możemy jedynie próbować kontrolować czas upadku jednego klocka klimatycznego domina na drugi. Zmuszając się do ograniczeń w zakresie emisji gazów cieplarnianych możemy najwyżej ”kupić” nieco czasu następnym pokoleniom.


Przy wzroście o 1,5 st. C. wszystko może załamać się za 10 tys. lat. Niech globalna temperatura wzrośnie ponad 2 st. C. to będzie to niecałe 1000 lat, piszą w ”Nature” klimatolodzy z Exeter. 45 proc. znanych nam klimatycznych punktów krytycznych jest w stanie wywołać kaskadę uruchamiającą wszystkie pozostałe.

- Elementy krytyczne dotyczące kriosfery (część hydrosfery obejmująca wody w postaci lodowców, lodu morskiego czy gruntowego, zmarzliny) są najbliżej ”punktu bez powrotu”. Żeby osiągnęły go później niż aktualne dane wskazują, musimy zmniejszyć poziom emisji. To da nam czas na dostosowanie się – tłumaczy Tim Lenton.

Każdy, kto układał kostki domina w długim rzędzie i niechcący jedną z nich potrącił, rozumie jak trudno w takiej sytuacji uratować całą konstrukcję przed przewróceniem się. Tymczasem tu kilka elementów przewraca się jednocześnie w różnych miejscach. Pozornie nie mają nic ze sobą wspólnego, jak syberyjska zmarzlina z atlantyckim prądem morskim, ale wszystkie prowadzą do jednego skutku. Chodzi o przyszłość cywilizacji człowieka.

 

Te krytyczne punkty zwrotne dla klimatu Ziemi przekroczymy najszybciej

1. Zniszczenie amazońskiego lasu deszczowego (nawracające susze)

2. Stopienie pokrywy lodowej na wodach Arktyki (redukcja rozmiaru)

3. Osłabienie prądów morskich na Atlantyku (słabną od połowy XX wieku)

4. Zniszczenie lasów iglastych umiarkowanej strefie klimatycznej (pożary i pojawianie się nowych szkodników)

5. Zniszczenie Wielkiej Rafy Koralowej (masowe wymieranie organizmów)

6. Stopnienie pokrywy lodowej na Grenlandii

7. Stopnienie wiecznej zmarzliny

8. Stopnienie pokrywy lodowej w zachodniej Arktyce

9. Zniknięcie pokrywy lodowej basenu Wilkesa (przyśpieszone topnienie lądolodu Antarktydy wschodniej)