Andrzej Bargiel zaczyna w Kirgistanie wyścig o Śnieżną Panterę. Właśnie wyruszył na pierwszy z pięciu siedmiotysięczników zaliczanych do trofeum Śnieżnej Pantery – Szczyt Lenina.

Andrzej od tygodnia przebywa w bazie na Ługowej Polanie na ok. 3800 m n.p.m. Jak sam przyznaje w rozmowie z dziennikarzem RMF FM: „Aklimatyzacja jest słaba, bo mieliśmy mało czasu, ale Pik Lenina traktuje właśnie jako część aklimatyzacji”.
 

Słaba, nie znaczy niewystarczająca. Według tradycyjnej szkoły aklimatyzacji wchodzić można bezpiecznie tysiąc metrów powyżej punktu osiągniętego podczas poprzedniego wejścia, zwłaszcza jeśli towarzyszył temu nocleg na wysokości. Tymczasem Andrzej w poniedziałek zakończył aklimatyzację przed atakiem szczytowym noclegiem w obozie III na wysokości ok. 6200 m. Po czym zjechał na nartach do bazy, gdzie odpoczywa przed atakiem.
 

Chce zdobyć szczyt i zjechać z niego w ciągu doby. W sprzyjających warunkach realny jest nawet czas poniżej 12 godzin. Sam zjazd powinien zająć według Bargiela maksymalnie godzinę, zwłaszcza że po zjeździe z obozu III dobrze ocenia on warunku śnieżne, można zjechać na nartach aż do poziomu bazy.
 

Wyprawę Andrzeja będziecie mogli śledzić na bierząco na tej stronie.
 

 


Człowiek kontra ośmiotysięcznik. Zobacz co powiedział Andrzej Bargiel, Człowiek Roku National Geographic, podczas Gali Travelerów w Warszawie!