Mont Blanc – nazwa pochodząca z włoskiego – Monte Bianco, co w tłumaczeniu znaczy po prostu Biała Góra. Najwyższy szczyt Alp i zjednoczonej Europy. Przygotowania do wyjazdu tak praktycznie pochłonęły kilka miesięcy zbierania informacji i czytania podobnych relacji z przejść. Na zdobywanie szczytu wyruszyło nas w jednym zespole sześć osób. Ja, dwie Kaśki, Krzysztof, Rafał i Grzegorz. Wszyscy uczestnicy mieli bardzo dobre przygotowanie górskie i niemal wszyscy dobrą praktykę wspinaczkową oraz obeznanie ze sprzętem. Kilka osób było też wyżej w górach niż Mont Blanc, nie można, więc powiedzieć, że byliśmy amatorami. Wyjazd wyobrażałem sobie, jako dobrze zorganizowaną wyprawę i znakomicie się to udało. Nasza wspólna historia tutaj spisana, rozpoczyna się 12 lipca 2010r. W pewien słoneczny poniedziałek.
Naszymi polskimi liniami LOT, za 471,06zł w obie strony lądujemy w Genewie. Na lotnisku oczekuje już na nas kierowca z AlpyBus. Dostępność komunikacyjna Chamonix (czyt. „Szamoni”), czyli największego kurortu w masywie Mont Blanc jest bardzo dobra, a samo Les Houches (czyt. „Le Zucz”), dokąd się udajemy, to mała, skromna gmina z niespełna 3000 ludności. Jest na tyle blisko położona od Chamonix, że można dostać mapę z tymi dwoma miejscowościami na jednym planie. Najtańszym, ale też najbardziej czasochłonnym połączeniem jest pociąg. Niestety nie ma bezpośredniego transferu i trzeba się przesiadać gdzieś po drodze (chyba nawet dwa razy), więc zrezygnowaliśmy z tej opcji już na wstępie. Pozostają autobusy i naprawdę szeroki wybór wszelkich busów. Koszt dojazdu to 23,5€ przy czym rezerwowaliśmy miejsca dwa tygodnie wcześniej. Po 70 minutach drogi wysiadamy w Les Houches pod centrum turystycznym. Dzwonię do Rafała i Marcina, którzy do Genewy przyjechali autokarem dwa dni temu i z Genewy dostali się tutaj na rowerach. Chwilę później zjawiają się i razem już jedziemy na pole namiotowe. Wieczór spędzamy przy dobrym, bo tanim francuskim winie, oglądając naprawdę wysokie szczyty dookoła. Ich wysokość mnie przytłacza, gdy pomyślę, że trzeba będzie tam wejść z całym tym ciężkim plecakiem. Dróg na szczyt jest kilka i wszystkie swój początek mają w miejscowościach otaczających masyw. Bardzo popularną, ale mniej uczęszczaną drogą jest Ref du Midi prowadząca ze szczytu Aiguille du Midi (igła południa), schronisko Cosmiques, ewentualnym trawersem przez Mont Blanc du Tacul i Mont Maudit. Na igłe można dodatkowo wjechać kolejką lub wejść okrążając cały masyw Aiguilles du Chamonix drogą przez schronisko d’Envers des Aiguilles oraz Refuge du Requin. Początkowo chciałem wchodzić tą trasą, ale ostatecznie zmieniłem plan na prostszą i szybszą drogę Aiguille Du Gouter, prowadzącą przez schronisko Tete Rousse, Gouter, granią Bosses na sam szczyt.
Te dwie trasy to w zasadzie jedyne drogi wejścia na szczyt, przy czym w zależności od programu i czasu wejścia, spotykane są różne kombinacje początkowych odcinków i skrótów występujące pod różnymi nazwami dróg. Nawet włoska droga zwana papieską, prowadząca przez schronisko Miage, wchodzi na Dome du Gouter i dalej łączy się ze ścieżką, którą my weszliśmy. Nasza droga nazywa się Aiguille Du Gouter i prowadzi przez schroniska Tete Rousse oraz Gouter. Jest to jedna z najpopularniejszych dróg.
rewelacyjny artykuł
Fantastyczna relacja z wyprawy! Wszystko opisane bardzo szczegółowo, ale również w sposób przystępny dla czytelnika. Francja to magiczne miejsce nie tylko dla alpinistów, lecz także kolarzy czy wielbicieli zimowego szaleństwa na śniegu. Piękny język, wyjątkowe wina i sery sprawiają, że co roku myślę o odwiedzeniu tego kraju. Czytając takie teksty tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma na co czekać! Bardzo byłem zaskoczony brakiem jakiegokolwiek oznakowania trasy. Patrząc na to co dzieje się od kilku lat w Tatrach chyba popieram takie rozwiązanie. Zatrważające jest jednak to, że na wyobraźnię niektórych nie działa nawet tak wysoka śmiertelność na trasie. Góry mają jednak to do siebie, że regularnie odsiewają od pasjonatów ludzi absolutnie przypadkowych.
Zainteresowania: Ekologia, Nauka, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 1 | punkty: 1 |
| Relacje z podróży: | ilość: 3 | punkty: 90 |
| Suma | 4 | 91 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.