LATARKA

16 marzec 2010
LATARKA

LATARKA

Wczesnym sierpniowym popołudniem zeszliśmy z gór na halę Ornak i po przegryzieniu małego co nieco w tamtejszym schronisku PTTK wracaliśmy teraz Doliną Kościeliską na bazę. Czasu do zmroku było sporo. Droga- któryż to już raz w życiu przez tę dolinę- nawet się nie specjalnie dłużyła, jako, że mieliśmy sobie wiele do opowiadania. Te same momenty- kozice na Czerwonych Wierchach, lis nad potokiem, zerwane do lotu stado ptaków nad cichym Smreczyńskim Stawem – każdy z naszej grupy inaczej przeżył, inaczej fotografował. A teraz przerywając sobie wzajemnie, coraz to inny detal zdarzenia chciał zaakcentować, indywidualne widzenie podkreślić. Zbliżaliśmy się do podnóża Raptawickiej Turni, gdy pomyślałem, a może by ich tak poprowadzić do jaskiń?

  • Kto ma ze sobą latarkę? - zapytałem raczej dla pewności, jako, że na własne światło na wszelki wypadek zawsze w plecaku- szczególnie tych młodych ludzi,, uczestników letniego pleneru fotograficznego, aż do znudzenia uczulałem. Z dobrym skutkiem, dwóch miało nawet czołówki, wszyscy latarki.

  • No to proponuję Jaskinię Mylną. Czasu do kolacji na bazie aż nadto.

Chętnie przystali na propozycję. Jaskinia Mylna w Tatrach Zachodnich należy do jednej z nielicznych turystycznie udostępnionych grot. To znaczy, że do obu otworów- wejściowego i wyjściowego – biegnie czerwony szlak. Główne korytarze dziury- około jednej czwartej z 1300 metrów podziemnych ciągów, są także oznakowane biało czerwonymi prostokątami, a ciągi boczne takimi w barwie trójkątami i kółkami. Jaskinia nie ma, poza stalową, kilkumetrową poręczą na trawersie, żadnych specjalnych udogodnień. Miejscami jest tak nisko, że trzeba czołganiem się przedzierać. Miejscami tak ciasno, że nawet mały plecak trzeba sunąć przed sobą. Jedynie do wstępnych partii dociera światło z kilkumetrowych skalnych okien, zwanych oknami Pawlikowskiego, badacza, który pierwszy ją w 1855 roku zwiedził, opisał i nazwał Błędną. Potem bardziej z góralska przyjęła się nazwa Mylna. Prowadząc nie po raz pierwszy grupę do tej ulubionej jaskini, celowo opuszczam szlak wejściowy i nawet po wprowadzaniu przed paru laty przez TPN ruchu jednokierunkowego, nie trzymam się tej dyrektywy. Być może działacze TPN, w swoim przekonaniu wiedzący zawsze lepiej, czego i jak turystom, taternikom, grotołazom i tym wszystkim innym pętającym się po „ich parku” trzeba, wyszli z założenia, że jak ktoś podejdzie już te sto kilkanaście metrów od dna doliny, obejrzy poprzez skalne otwory tatrzańskie szczyty z pośrodku górującą Bystrą 2248 m npm, to odpuści i zejdzie z powrotem, nie narażając siebie na niepewny los a ratowników na uciążliwe poszukiwania.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-08-02 19:23

    Fragment listu do autora Od Jurka K.: "42 lata minęło od pierwszego mojego wejścia do Mylnej.Po roku przeszliśmy ją w odwrotnym kierunku i to było to. Szliśmy o pierwszej w nocy z chłopakami ze Skibówek. O świcie byliśmy przy oknach,widok niesamowity. Potem jeszcze szybko przeszliśmy Wąwóz Kraków. Rano piliśmy herbatkę w szałasie na Pisanej,który był solą w oku młotków z T.P.N. Ci mądrale w 1992r dokładnie mi obrzydzili Zakopane i Tatry głupimi zakazami ,nakazami i opłatami za nic oraz burdelem na szlakach,więc moja noga więcej tam nie stanęła. W Słowacji cię zawiozą,podwiozą albo wywiozą w górę - inny świat. T.P.N.niech sobie Tatry ogrodzi,wykopie wilcze doły,wykopie fosę,postawi zasieki i zaminuje już od Nowego Targu żeby im tam nikt nie chodził. Opowiadanie nam się podobało,masz talent[bez jaj].Kończę po góralsku - HEJ. "

  • Do moderacji
    2010-08-02 19:20

    Fragment listu do autora; Pięknie piszesz aż się czytać chce. Pamiętam ,że i mnie pierwszy raz Ty prowadziłeś przez Mylną właśnie w tym kierunku. Dlatego oprócz tej wycieczki z żoną jeszcze chyba z pięć grup prowadziłem też pod prąd. Mnie, nie zawsze świadomemu "dziurołazowi" się wydawało że tak się ją pokonuje. Do dzisiaj - gdy się dowiedziałem ,że łamałem przepisy ruchu drogowego. Mam nadzieję że mandat mnie ominie. Choć wrażenia po wyjściu na okna warte każdej mamony. Pozdrawiam serdecznie nauczyciela i jego rodzinkę - Ami .

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-03-30 22:03

    Latarkę zgubił we własnym plecaku. Musiał nieźle świecić oczami. Swego czasu, może nie pamiętasz, też byliśmy w mylnej. Ale wtedy obyło się bez przygód, no może poza jedną mało przyjemną. Ale to historia nie na tę okazje. Przy piwku dałoby sie poopowiadać. Do zobaczenia. Gitbluejack.

  • Do moderacji
    2010-03-23 19:28

    Fajnie się czyta! Stopniujesz akcję...Jak u Hitchcocka.Pozdrawiam.

jajo13

  • 5/5
  • Ranga: Urodzony traveler
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Średnio zaawansowany

O mnie

Dowcipniś od urodzenia ponoć...
Z wykształcenia fizyk. Imałem się w życiu wielu zajęć i profesji. Kariery ani forsy nie zrobiłem. Jestem więcej niż umiarkowanie zadowolony, chociaż życie często dawało mi kopa - na tyle jednak z umiarem, że potrafiłem dostrzec, iż inni mają gorzej. Od ponad 21 lat poza Polską, w Niemczech.

Zainteresowania: Kultura, Nauka, Fotografia, Podróże, Literatura real, Fotografia reportażowa

Aktywności użytkownika

Quizy: ilość: 11 punkty: 70
Komentarze: ilość: 95 punkty: 95
Konkursy: ilość: 13 punkty: 650
Publikacje: ilość: 31 punkty: 930
Relacje z podróży: ilość: 31 punkty: 930
Suma 181 2675
Zobacz jak naliczane są punkty

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się