Nie tylko o kairskiej ulicy

3 sierpień 2010
Nie tylko o kairskiej ulicy

Klamka zapadła. Jadę do Egiptu. Tak długo szukałem, wertowałem informacje zastanawiając się czy jechać do kurortu czy do konkretnego miasta, aż zabrakło miejsca w biurze podróży na wycieczkę do Hurghady. Odebrałem to jako znak, że mam dac sobie spokój z mieszkaniem w kurortach i wybrać życie "egipskie". Pozostała jeszcze kwestia noclegów. Najbardziej obiecującym był dla mnie 3* hotel w samym centrum Kairu. Na moje szczęście oferowali bezpłatne odebranie z lotniska, co było dla mnie priorytetem. Nie uśmiechało się mi bowiem już o 22 wieczorem zdobywać umiejętności skauta w pierwszym życiu targowaniu się z naciągaczami w taksówkach (o których dużo się naczytałem).

  • Bilet na lot rejsowy Warszawa - Kair z przesiadką w Istanbule: KUPIONY
  • Noclegi w 3* hoteliku: ZAREZERWOWANE
  • Prośba o pick up z lotniska: WYSŁANA
  • Jedno-dolarówki na bakszysz: ZNALEZIONE

W miarę punktualnie samolot tureckich wystartował w stronę Turcji. Pierwsze odczucia bardzo dziwne. Nigdy nie opuściłem Europy a teraz znajdowałem się na pokładzie samolotu, na którym połowa pasażerów za sam wygląd i język nie zostałaby wpuszczona na teren USA :) No cóż, przygodo witaj.

Przesiadka tranzytowa w Istanbule przebiegła sprawnie. Moja pierwsza radość po wyjściu z samolotu to reakcja na pogodę: w Warszawie zostawiłem śniegi i temperaturę poniżej zera, tutaj już czułem różnicę.

Po dwóch godzinach na lotnisku zająłem miejsce w samolocie EgyptAir. Rozpocząłem drugi etap podróży do krainy nad Nilem. Po blisko 2,5 godzinach i sytym w miarę posiłku samolot zaczął kołować nad lotniskiem w Kairze.

Pierwsze wrażenie po wyjściu na płytę lotniska to przyjemne ciepło uderzające w twarz i inne powietrze niż w Polsce. Aż sam do siebie powiedziałem: "O shit! ale wspaniale"

Kupno wizy turystycznej, kontrola oraz pierwszy zakup w sklepie duty free przebiegł sprawnie i spokojnie. Zacząłem wypatrywać jakiegoś człowieka z moim imieniem i nazwiskiem na kartce, który powienien odebrać mnie i zawieźć do hotelu. I tutaj zaczęły się pierwsze schody.

Po "odpoczynku" ponad 30 minutowym w sali przylotów, postanowiłem zadzwonić do mojego hotelu z zapytaniem o stan mojego pick up. Niestety nie odebrali mojego e-mail z informacją o locie. Ale zostałem uspokojony, że zaraz ktoś po mnie przyjedzie. Mam czekać. Po kolejnych 30 minutach odpędzania od siebie nachalnych gości z jednym tekstem na ustach: "Taxi? Good Price" przypomniałem sobie informacje zdobytą podczas przygotowań do wyjazdu. A mianowicie, że egipcjanie nie przywiązują zbytnio wagi do punktualności, jedna czy 3 godziny - kto by się przejmował.... Ja wciąż czekałem na holu.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-08-19 16:39

    Świetna relacja! Nie ukrywam, że uwielbiam wszelkie teorie spiskowe, stąd też miło byłem zaskoczony wzmianką o faraonie i Mojżeszu. Czy ciągnie mnie do Egiptu? Nie bardzo. Być może to stereotypy, być może coś więcej w negatywną lub pozytywną stronę. Źle czuję się w miejscach, w których lud przejmuje władzę nad tym co się dzieje. Nienawidzę naciągaczy, chaosu oraz niezorganizowania - a z tego co mogłem wyczytać w Twojej relacji jest to nieodłączny element Egiptu. Zdecydowanie podziękuję ;).

  • Do moderacji
    2010-08-18 10:05

    mieszkam w kairze od jakiegos roku ....i wiem cos o pierwszym wrazeniu wspolczuje bo poradzic sobie w tym miescie nalezy do jednych z najtrudniejszych wycieczek jakie mozna sobie zafundowac i zazdrosze ...... poniewaz pozniej magia znika i trzeba jest szukac na nowo uczac sie cierpliwosci i pokory .

  • Do moderacji
    2010-08-04 15:20

    Fantastyczna relacja!W paru miejscach uśmiałem się po pachy(opis zasad ruchu,taktyka naciągaczy itp)W Kairze byłem dwa razy.Przeszedłem ten sam szlak "komercyjny" co Ty.Niestety nie było mi dane poczuć na 100% klimaty ulicy...(fakultety :)Fachowe porady dla odwiedzających Kair(i nie tylko,w ogóle Egipt), ciekawa hipoteza dotycząca Echnatona-Mojżesza(swoją drogą nigdy nie skojarzyłem tych dwóch postaci) to duże plusy tej relacji.Pozdrawiam!

  • Do moderacji
    2010-08-03 16:22

    Echnaton/Mojzesz... długa opowieść o szukaniu potwierdzenia, że jest to jedna i ta sama postać. zaczęło się od zainteresowania próbą wprowadzenia monoteizmu przez Echnatona w kontekście wczesnej wiary hebrajczyków. Później zauważyłem JEDNO zdanie w Biblii, na które wcześniej nie zwracałem uwagi ("Idźcie przeto spiesznie do mego ojca i powiedzcie mu: Józef, syn twój, mówi: Uczynił mnie Bóg panem całego Egiptu" Rdz 45, 9). Dzięki temu zainteresowałem się "obcym w Dolinie Królów" czyli mumią Juji (zabalsamowanego z honorami i pochowanego tam nie-Egipcjanina). Zacząłem szukać dalej i dalej... I tak to trwa do dziś. Czy kojarzysz np. czym posługiwał się Mojżesz na pustyni, tzn jaką miał laske pasterską? ... Zakończoną głową węża! A co było symbolem władzy Faraona? Pozdrawiam

  • Do moderacji
    2010-08-03 14:37

    Bardzo ciekawa relacja, Egipt jest jednym z moich wielkich marzeń, więc przeczytałam z zinteresowaniem. Ciekawa teoria na temat Echnatona i Mojżesza- mógłbyś rozwinąć tę myśl, co Cię skłoniło do takich wniosków? Zadroszczę podróży- coś wspaniałego. Powodzenia w realizowaniu dalszych eksploracji tego niezwykłego kraju.

emge

  • 1/5
  • Ranga: Miłośnik wojaży
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 1 punkty: 1
Konkursy: ilość: 1 punkty: 50
Relacje z podróży: ilość: 1 punkty: 30
Suma 3 81
Zobacz jak naliczane są punkty

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się