Ukraina - Krym

16 grudzień 2009
Ukraina -  Krym

Co roku ze znajomymi planujemy wakacje,  nie zawsze mamy ochotę wylegiwać się na komercyjnych plażach lub przy basenach w kurortach nadmorskich w Egipcie, Turcji czy Hiszpanii. Po czerwcowym wypadzie do Czarnogóry i Albanii wybór padł na Ukrainę,a konkretniej na tamtejszą perełkę czyli półwysep Krymski. Planujemy szczegóły podróży, powoli się szykujemy, pakujemy i ruszamy w drogę. Spotykamy się na dworcu PKP i czekamy na pociąg, którym zamierzamy dotrzeć do Tarnowa, gdzie mamy przesiadkę do Przemyśla. Podróż mija szybko, lecz pojawiają się małe problemy, jak się okazuje nasz pociąg ma pół godzinne opóźnienie i mogą być później problemy, ale całe szczęście drugi pociąg również później przyjeżdża i udało nam się przesiąść. W wielkim ścisku dojeżdżamy do Przemyśla. Szybka wizyta w miejscowym barze, poranna herbatka z ruszamy dalej. Wymieniamy złotówki na ukraińskie Chrywny i idziemy do busa, którym udajemy się do przejścia pieszego przez granicę w Medyce. Wypełniamy kwitki i już jesteśmy tam gdzie niedawno była "Pomarańczowa rewolucja". Szybkie zakupy i szukamy jakiegoś transportu do Lwowa. Część osób jedzie z miejscową kobitką, która chętnie ich wzięła ze sobą, reszta ląduje w busie i jedziemy do Lwowa. Podróż busem ciężka i męcząca, raz że drogi tam nie są pierwszej jakości, dwa że upał jak nie wiem a kierowca nawet szybki w drzwiach u siebie  nie otworzył... po godzinie jestesmy juz na miejscu, idziemy coś przekąsić i szukac jedno-dniowego noclegu. Udajemy się do Hotelu Lwowskiego, który pamięta chyba lata świetności komunizmu, dla nas najważniejsza była cena a nie wygoda, także hotel za 25-30 PLN był jak najlepszym rozwiązaniem. Nocne zwiedzanie miasta i pora na sen. Rano udajemy się na cmentarz Orląt Lwowskich, śniadanko i ruszamy w stronę dworca. Sam dworzec z zewnątrz robi niesamowite wrażenie. Czekamy na pociąg relacji Lwów - Symferopol, ostanie zakupy w miejscowych sklepikach, dojeżdżają znajomi, dzielimy się biletami i zajmujemy swoje miejsca w pociągu. W końcu ruszamy na Krym, każdy zadowolony przed 25 godzinną podróżą. Szybko nawiązujemy nowe znajomości z 2 dziewczynami spod Lwowa, które też na Krym się wybierały, później jeszcze z grupą polaków się zaprzyjaźniamy i wspólnie przeżywamy trudy podróży. Prowadnik otwiera tylko kilka okien w całym wagonie i momentami cięzko było wytrzmyać w pociagu, taka duchota panowała, najgorsze były 20 minutowe postoje na większych stacjach. W połowie drogi na stacjach pojawiają się stare babinki u których mozna było prawie wszystko kupić, począwszy od wody mineralnej, poprzez wędzone ryby, owoce, piwa, wódki a kończąc na przepysznych pierogach ( 40 szt za ok. 8 PLN). Robi się coraz cieplej to już pierwsze oznaki, że zbliżamy się do Krymu. Upał daje się we znaki, całe szczęście, że na stacjach mozna było kupic dobrze zmrożona mineralna, to można bylo się schłodzic w pociągu. Dojeżdżamy do Symferopola. Wysiadamy z pociągu, udajemy się w celu zakupu biletów powrotnych, bo z tym, na Ukrainie różnie bywa i lepiej mieć je wcześniej zakupione. Częśc osób która miała wracać po tygodniu kupiła, reszta kupi przy okazji. Wsiadamy do trolejbusa i za jakieś 2,50 -3 PLN jedziemy ok. 60 km do Alushty. Wysiadamy i odrazu dopadaja nas babinki oferujące tani nocleg. Nocleg mozna znaleźć za 20 PLn od osoby. Tylko z odległością do plaży mogą byc problemy. U nas miało być max. 15 min a okazało się dobre pół godziny. Stołujemy się w barach, czasami w restaurajach. Borszcz ukraiński mozna było kupić za 3-4 PLN w każdym barze, soljanka ciut droższa ale równie dobra. Tam też jadłem najlepszą w życiu grzybową, która była tak gęsta, że łyzka sztywno stała. Najlepiej stołować się w jadlodajniach gdzie za 20 PLn mozna zjeść 2 dania, w tym 3 rodzaje mięsa. Oczywiście alkohol tani jak barszcz, butelka wódki kosztuje ok. 8 PLN a w lokalu ok. 20 PLN za butelkę. Przy promenadzie, zycie kwitnie 24 h na dobę. W dzień pełno plażowiczów, a w nocy turyści przechadzający się i szukający rozrywki w lokalach, przeróżnych pokazach i atrakcjach turystycznych.  Spora liczba dyskotek, także każdy znajdzie na pewno cos dla siebie. Kurs taksówką nie przekroczał 12 PLN, ale zawsze cenę uzgadnialismy przed ruszeniem do celu. Plaże niezbyt szerokie i w tym miejscu co bylismy żwirowe, bez klapek ciężko się poruszać po rozgrzanych kamyszkach. Dni mijały szybko, pogoda dopisywała to i na plazy non stop się siedziało i za wiele nie zwiedzalismy, po za jednym wypadem do Symferopolu i Jałty. W przyszłym roku więcej postawimy na turystykę ;). Trzeba było zbierac się do wyjazdu, dobrze że wczesniej udało się nabyc bilety na powrotną drogę. Jedziemy do Symferopolu, podjeżdża pociąg, zajmujemy miejsca i po 25 h jesteśmy we Lwowie o pólnocy. Wsiadamy w 5 osób do taxi i jedziemy do granicy. Przekraczając granicę, celnik nam mówi, że o tej godzinie to nic nie jeździ do Przemysla, odpowiadamy że damy sobie radę i idziemy dalej, Szybka decyzja i spacerkiem idziemy sobie z plecakami 12 km do Przemyśla, docieramy na dworzec, 3h czekania i wracamy do domu...

Przydatne informacje:
Walutę najlepiej wymieniać w Przemyślu lub we Lwowie. Na granicy o wiele niższy kurs

W Alushcie w kantorach wymieniają jedynie euro, dolary i rosyjskie ruble. Złotówek się tam nie wymieni.

Bilety na pociąg najlepiej zakupić wcześniej, ze względu na ograniczoną ilość miejsc.

W okresie letnim za kwatery nie więcej niż 20 PLN nie powinno się zapłacić i trzeba się targować.

Taxi we Lwowie kosztuje 30 chrywien, niezależnie od tego w które miejsce się jedzie

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-12-21 10:58

    fajna relacja

Buczas

  • 5/5
  • Ranga: Prenumerator
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Aktywności użytkownika

Quizy: ilość: 63 punkty: 411
Forum: ilość: 90 punkty: 90
Komentarze: ilość: 3 punkty: 3
Konkursy: ilość: 1 punkty: 50
Publikacje: ilość: 2 punkty: 60
Relacje z podróży: ilość: 2 punkty: 60
Suma 161 674
Zobacz jak naliczane są punkty

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się