ZIELONOŚĆ TRAWY I BOCIANI PRZYROST NATURALNY TURCJI. (6)

Nasz ostatni hotel okazał się nazywać – OTEL 14, nie KEBAP, ale dla mnie już takim pozostanie ;) Leżał zaraz koło dworca autobusowego. Samo Bolu  już nie takie małe, dużo w nim inwestycji paliwowych i samochodowych (Ford, Renault, …), hotele – jeden na drugim, mnóstwo sklepów z pięknymi (naprawdę) durnostojkami. Niestety trzeba przyznać, że miasto nie należy do tych najbardziej zadbanych. Na wyjeździe minęliśmy jeszcze ogromne koszary.

Prawo ziemi. Jeśli czasem kto spotka nie do końca zadbane i takie… patchworkowe miasteczka, niech się nie dziwi. Do niedawna nie było tu bowiem żadnych prawnych ograniczeń jeśli chodzi o budowanie się. Mam na myśli to, że można było przyjść, ogrodzić kawałek ziemi palikami i się pobudować – wszystko legalnie i miało się niejakie słowne prawo własności, zarówno do ziemi jak i inwestycji na niej pobudowanej. Nie trzeba było żadnych zezwoleń, żadnego płacenia za ziemię – jeśli tylko była to „ziemia niczyja”. Ludzie przenosili się całymi wioskami w okolice większych miast. Tak to powstały takie kolosy jak kilkunastomilionowy Istambuł. Kilka lat temu wprowadzono już odpowiednie poprawki prawne i poręczano ludziom prawdziwe akty własności, jeśli tylko nie przegapili terminów i – w porę dowiedzieli się o tym!

Turecka zieleń jest jakaś bardziej… zielona :) Zupełnie inna niż u nas. Raz bardziej seledynowa, innym razem – odblaskowa. Trawiasta, soczysta… Być może jednak, to te ostatnie nękające nas deszcze. Swoją drogą, kto to widział taką pogodę w Turcji?! Pada i pada, do tego jeszcze jest raczej chłodno. Ktoś coś mówił o globalnym ociepleniu? Uważamy, że jest to zwyczajne – globalne przetasowanie temperaturowe. Do tego jeszcze – niestałe i nieobliczalne! Ach, miałam jeszcze wspomnieć o „bocianiej pladze” – ich ilość tutaj jest pewnie również uwarunkowana deszczami, a może nigdy wcześniej nie zwróciliśmy uwagi na ich ilość w Turcji? Byłaby jak najbardziej uzasadniona biorąc pod uwagę, że jest to jeden z niewielu krajów posiadających dodatni przyrost naturalny :)

Aaaaaaaaaaaaaa… i jeszcze kilka słów dla łasuchów. Ja za słodkim (z wyjątkiem lodów i przetworów owocowych) nie przepadam, w mocnym przeciwieństwie do całej reszty – oni kochają wszystko co słodkie. Jeśli jednak chodzi o tureckie smakołyki jesteśmy jednomyślni – PALCE LIZAĆ! Są głównie orzechowo-sezamowe, morelowe… Przeważają pistacje. W tym roku odkryliśmy orzechowo-sezamowy kebab malinowy! Coś genialnego. Do tego pistacje w czekoladzie, takoż wata cukrowa. Do nowości dołączyły nasze stałe… kabanosy i kiełbasy orzechowo-winogronowe, rolady galaretowe, pistacjowo-winogronowe koperty, ahhh… tego trzeba spróbować, a przynajmniej – obejrzeć na fotografiach!

Pod wieczór odwiedziliśmy jeszcze miasto AMASYA – jedno z naszych najulubieńszych. Miasteczko sprawia wrażenie niedużego, choć to pozory. Dopieszczone jest do ostatniego niemalże szczegółu! Ostatnim razem byliśmy tu cztery lata temu i w tym czasie dopracowano je niemalże do perfekcji. Zabytki cudnie oświetlone – grobowce w skałach, twierdza i meczety, medresy – dużo tu tego. Wzdłuż brzegu wolnego od zabudowań (uroczych domków) ciągnie się teraz pięknie oświetlony deptak. Ozdobiony jest popiersiami władców tureckich, klombami z kwiatami. Wieczorami kłębi się tam życie… Pięknie :) i tak – uroczo.

Dziś dotarliśmy do Susehri (polecamy OTEL SAHIN – niebiesko, czysto i pachnąco różami). Do Iranu jeszcze jakieś dwa dni jazdy.

RESUMEE:  621 km
TRASA: Bolu – Tosya – Osmancik – Amasya – Susehri.

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

juthere

  • 5/5
  • Ranga: Prenumerator
  • Płeć:Kobieta
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Minimum nadmiernych wygód i maximum przygód i świata, to nasze motto ;)

ZAPRASZAMY WKRÓTCE (październik/listopad 2009) NA: http://juiran09.wordpress.com/

A JUŻ NA: http://jutherejuhere.wordpress.com/funny-stuff/ - śmieszne teksty z podróży Syria&Jordania 2007.

Sitem płynęli, po morzu płynęli,
Sitem płynęli po morzu.
Mimo przyjaciół uwag i rad,
W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
Sitem płynęli po morzu.

A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
Wszyscy krzyknęli: "Wy się potopicie!"
A oni: "Płyniemy na wiatry i burze.
Co tam, że sito nasze nie jest duże,
My sitem płyniemy po morzu." :)

Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 51 punkty: 51
Publikacje: ilość: 1 punkty: 30
Prenumeraty:   punkty: 200
Suma 52 281
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się