Udało się! Wznieśliśmy się w powietrze, poszybowaliśmy w przestworzach, dotknęliśmy wczesno-wiosennego nieba... W niebieskiej poświacie marcowej aury...
Wszystko zaczęło się oczywiście od nerwowego przeglądania prognozy pogody. IMGW oraz ICM były tutaj oczywiście niezbędne. I tym razem nas nie zawiodły - mogliśmy wreszcie, po długim oczekiwaniu na sprzyjające warunki, wzbić się w powietrze.
Niestety Tatry znów trzeba było odłożyć. Wiatr, zachmurzenie, deszcz... Zbyt wiele przeciwności losu lotniczego. Te marzenia muszą jeszcze troszeczkę poczekać.
Mimo wszystko latania nie można było odpuścić. Rozpoczęliśmy od wiosennego przeglądu sprzętu. Po krótkiej, zimowej przerwie balony trzeba sprawdzić W KAŻDYM MIEJSCU ;)
Po czym dwa baloniki poszybowały w niebo...
Wolno, majestatycznie, leniwie po zimowym śnie....
Wznosiliśmy się ponad polami, lasami, podkrakowskimi wioskami... "Zajrzeliśmy" do księdza na niedzielną mszę, "odwiedziliśmy" starych znajomych: szaraki i łanie... "Pośpiewaliśmy" pierwsze piosenki ze słowikami...
Po dwóch godzinach majestatycznego szybowania w powietrzu nadszedł czas na powrót na ziemię. Szczególnie, że zgodnie z prognozą kończyła się nasza wspaniała, wiosenna, słoneczna, lotnicza pogoda. Krótko po wylądowaniu wzmógł się wiatr i nadeszły chmury. Tym razem synoptycy nas nie zawiedli...
Było wspaniale, wiosennie, słonecznie.... To jest to, co balonowe tygryski lubią najbardziej :)
A w Tatry jeszcze polecimy - po świętach!
o sporcie wiatrem pisanym...
Zainteresowania: Fotografia, Podróże, Sport balonowy
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.