Szanghaj, Chendgu, Kunming... Podczas ponad miesięcznego pobytu, słońce widziałam tylko raz - nie na pięknym, niebieskim niebie, ale ponad smogiem, gdzie dzielnie walczyło o przekazanie trochę swych promieni na ziemię. To bardzo dziwne i nieprzyjemne uczucie, kiedy jest niemiłosiernie gorąco, wilogotność sięga 80%, skóra płonie, a jedyne, co można zobaczyć to bezkres ponurego nieba. Z dachu laboratorium, najwyższego budynku w Chengdu Panda Base, która jest oddalona o 7km od miasta, nie było dnia, w którym można było dostrzec centrum stolicy pand. Wysokie biurowce, hotele oraz górująca nad Chengdu wieża telewizyjna tonęły w szarości ciągnącej się aż po horyzont. A w Dali przywitało mnie niebo! Niebieskie w ciągu dnia. Wieczorem mieniące się w odcieniach czerwieni i pomarańczy. W nocy granatowe, prawie czarne, pełne gwiazd.
Co turyści robią w Dali? Jadą do ogrodu otaczającego słynne Trzy Pagody, udają się w rejs po jeziorze, zwiedzają stare miasto i mury. Ci bardziej aktywni wynajmują rowery i zwiedzają okoliczne wioski otoczone licznymi polami kukurydzy, ci mniej aktywni idą do baru na Dali Beer, czy Beerlao. Bardzo łatwo zarazić się leniwą atmosferą, która panuje w miasteczku - nikt się nigdzie nie spieszy, zawsze jest czas, żeby umówić się na piwo, a samochody trąbią jakby mniej, niż zazwyczaj. To wszystko sprowadza się ku temu, że Dali jest oazą dla wielu podróżujących i szukających przygód obcokrajowców. "To jest miejsce, w którym chcę zostać na dłużej" - słyszę pewnego dnia.
Wszechobecny relaks udzieł się również mi. Z morza planów, które tkwiły w mojej głowie, udało nam się zaledwie wybrać w góry - chcąc ominąć płacenia za wejście, szliśmy w górę rzeki, która po jakimś czasie okazała się jednak nie do przejścia, popływać w jeziorze i pojeździć na rowerze. Pozostała część zakończyła swój żywot na etapie planowania. Ale nie ma, czego żałować. Dzięki temu był czas na poznanie wielu ludzi, których, gwarantuję Wam, nie można spotkać nigdzie indziej na świecie.
Kuba przetarł dla mnie wszystkie szlaki. Wiedziałam już, gdzie szukać najlepszego tajskiego jedzenia (Kafka bar), w którym miejscu gra genialny DJ -japończyk Shinji, gdzie najlepiej się zrelaksować, rozmawiać (nawet po polsku!) i wyminiać poglądy przy muzyce i piwie (Prajna Bar), czy gdzie powstanie najlepszy hostel w Dali (Prajna Home)! Poznałam mistrza biżuterii z jadeitu, czy ekipę projektu "Zero Capitalist". Miałam też z kim objechać na rowerze całe jezioro Er Hui, ale nawet mi - byłej triathlonistce - nie marzyła się 120km wyprawa, kiedy w końcu znalazł się czas na prawdziwy odpoczynek. Tak, robienie przysłowiowego "niczego" jest niezwykle przyjemne, a robienie przysłowiowego "niczego" w Dali jest sposobem na idealnie spędzone wakacje!
Ostatniego dnia, usiedliśmy z Mentosem na dachu jego przyszłego hostelu, z którego można podziwiać ciągnące się wzdłuż Dali, okryte magiczną mgłą góry. Jeszcze kilka miesięcy i będzie można zacząć przyjmować turystów.
- Miejmy nadzieję, Mara, że jak przyjedziesz następnym razem, to też będziemy mogli tutaj usiąść i się zrelaksować.
- Oby - odpowiadam i po raz ostatni spoglądam na zapierające dech w piersiach Dali.
Początkujący naukowiec, zawzięty poszukiwacz przygód, miłośnik sportu - to właśnie ja.
Zainteresowania: Nauka, Podróże, Pływanie., Chiny, Tour de france
| Quizy: | ilość: 11 | punkty: 84 |
| Komentarze: | ilość: 7 | punkty: 7 |
| Konkursy: | ilość: 1 | punkty: 50 |
| Suma | 19 | 141 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.