A wracajac do żeglarstwa – tak, to to z czego Oman od wieków był znany. Porty w Muscacie, Salalah i Soharze były świadkami takich przybyszy jak: Mezopotamian, Persów, Arabów, Indusów, Afrykańczyków, Greków, Żydów, Turków, Włochów, Portugalczyków i mieszkańców północnej Europy. Z Omanu i Zatoki Perskiej wysyłano konie, perły i kadzidła, a jako balast – wrzucano: daktyle, skórę i suszone ryby. Podczas rejsów korzystano z dobrodziejstwa okresu monsunowego – z Omanu wypływano na przełomie listopada i grudnia (do Chin, Indii, Wschodniej Afryki), aby wrócić z powrotem pchanym prądem morskim na przełomie kwietnia i maja. Żeglarstwo wpłynęło na przepływy nie tylko dóbr, ale i techniki – Omańczycy naśladowali rozwiązania wykorzystywane w budowie statków portugalskich i brytyjskich – mimo, że budowali tzw. ”na oko”. Handel morski przyczynił się również do mieszania się kultur. Oman zdominował w swoim czasie handel z Afryką Wschodnią – fakt przywożenia stamtąd niewolników oraz okres, w którym Zanzibar był inkorporowany do Omanu (stał się wręcz drugą stolicą) – odcisnął silne piętno na kulturze. Do dziś – szczególnie na południu kraju – zobaczyć można kolorowe elementy stroju i biżuterię, których korzenie sięgają Afryki. W kulturze Omanu zagnieździły się również tradycyjne tańce, które przypominają afrykańskie tańce bojowe. Do dziś również w niektórych miejscach można usłyszeć język Suahili. Znaczenie kraju w żegludze zaczęło spadać od momentu kontroli morskich szlaków przez Portugalczyków oraz późniejszej brytyjskiej anty – niewolniczej polityce (co ukróciło największe źródło dochodów obok handlu bronią). I mimo, że największy ekonomiczny spadek Oman zaliczył po rozpadzie Omanu i Zanzibaru (po podziale między synów Sułtana Saida) - nie bez przyczyny opowieści o tutejszych żeglarzach stały się inspiracją do stworzenia historii Sindbada Żeglarza!
Przechadzając się po suku w Muttrah – części Muscatu bardzo szybko można poznać czołowe produkty Omanu, z których są dumni. O ile sprzedawane tkaniny, chusty i dywany – są w większości importowane, to lokalnymi specjałami są np. przyprawy, kadzidła, perfumy, stare mapy czy kindżały. Od wieków Oman szczycił się kadzidłami – o różnych zapachach, spalanych w specjalnych kadzielnicach (nie mylić z tymi prostymi pachnidełkami na patykach). Najbardziej znane są tzw. „frankincense” – z żywicy oraz mirra. Obecnie można jednak kupić mnóstwo innych naturalnych zapachów – jak lawenda, róża, wanilia. W niektórych miejscach stężenie tych pachnideł w powietrzu – dosłownie nie daje oddychać. Co może nie wszyscy wiedzą – Sułtanat wsławił się również z produkcji perfum. Na samym suku znaleźć można kilka eleganckich sklepików, gdzie sprzedawcy mogą przygotować wybrane przez nas zapachy. Gotowe – wlewane są w eleganckie flakoniki – będące często pięknem samym w sobie. Jeszcze bardziej wymyślną i elegancką wersją perfum, jest omańska marka „Amouage” – po arabsku „fala”. Historia Amouage związana jest z szejkiem Sayyidem Hamedem bin Hamoodem, bliskim krewnym sułtana Omanu. Przykładając szczególną wagę do architektury, sztuki i dziedzictwa arabskiej kultury – postanowił pokazać światu starodawną arabską sztukę perfumeryjną tworząc zapachy godne królewskich dworów. I mimo, że dziś Paryż o wiele bardziej kojarzy się z perfumami – to przez wiele lat to z Omanu sprowadzano zapachy do Paryża. Szejk nie liczył się z kosztami – współpracował z Guy Robertem - twórca zapachów Chanel, Dior, Hermes czy Gucci. Francuski mistrz mając wolną rękę w kompozycji, mógł używać najcenniejszych, najrzadszych, najdroższych składników. Dziś w tutejszych centrach handlowych sklepy Amouage przyciągają luksusem ze smakiem.
Bajkowy Muscat nocą.
Mając przed oczyma wszystko powyższe, nie dziwi nas wcale fakt, że Rzymianie nazwali południowy kraniec Półwyspu Arabskiego „Arabia Felix”. Starożytni Europejczycy mało wiedząc o tych regionach wierzyli, że była to błogosławiona kraina pochłonięta w legendach, której mieszkańcy cieszyli się fortunami zgromadzonymi na handlu aromatami i przyprawami. Takie też wyobrażenie potwierdzali nieliczni, przybywający w te rejony, podróżnicy. Przez ponad 2000 lat używano określenia „Szczęśliwa Arabia” na mapach w różnych językach świata.
Omanska sztuka kaligrafii.
Ufo - kształtna kadzielnica. Pomnik na wzgórzu w Muscacie.
"This is my freedom, it's my right to travel..." Shakespeare
Zainteresowania: Ekologia, Kultura, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 3 | punkty: 3 |
| Suma | 3 | 3 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.