24.08
Wicher znów się zerwał, a Themo żartuje, co chwila ze nie ma szans żebyśmy się stąd wydostali. Wspomina naszą poprzednia wyprawę i sztorm, w którym przebijaliśmy się w pogoni za naszym zabukowanym samolotem. Silniczek jego 5-metrowej łódki pracował ciężko, a Themo ślizgał się po falach, co chwila wspinając się na olbrzymy. 15m w górę, 15 metrów w dół.
Z przerażeniem patrzyliśmy na ścianę wody niemal wdzierającą się na pokład, można ją było dotknąć. Baliśmy się strasznie, i tylko czasem przychodzi myśl, że mogło się nie udać. Themo też się chyba bał, skoro teraz tak to wspomina….
Ok.Nasz czas, nasz sezon na Grenlandii właśnie się kończy. Tych kilka gó,r na które chcielibyśmy się wspiąć ciągle czeka i pewnie czekać – w dziewiczym stanie - będzie dalej.
Znów będziemy musieli na nie wrócić, choć teraz powodem będą już nie tylko góry , ale tych kilku przyjacielskich „hobbitów” z Aappilattoq. Będziemy za nimi tęsknić.
Tym razem udało się wytyczyć dwie nowe drogi. („2 hobbits from the moon” 6c max, 800m i drugą 1200m wspinu, 6c max na dziewiczym szczycie Eqqamangilara.
Na Weście (http://planetmountain.com/<wbr></wbr>english/News/shownews1.lasso?<wbr></wbr>l=2&keyid=36930)
już piszą że to „droga polska”, więc już tak pozostanie. Nam wystarczyło że nazwaliśmy szczyt;-).
Kosztowało nas to na sporo wysiłku – bo wielodniowa wspinaczka w 2 osobowym zespole, w nieznanym terenie jest zawsze stresująca. Jesteś zawsze gotowy, w pogotowiu (zastanawialiście się skąd słowo „pogotowie”?), zawsze idziesz lub asekurujesz, nie ma komfortu trzeciej osoby, która Cię wyręczy, pozwoli chwile przysnąć, ochłonąć…
Nie masz, nie niesiesz całego sprzętu, który chciałbyś mieć, i który ułatwiłby działanie – trzeba się odciążać. Jesteśmy z Elizą przyzwyczajeni do działania w malutkim zespole, ale możecie sobie wyobrazić jej wysiłek, w końcu jest partnerem na pełnych prawach , na równi prowadzi, a równi holuje wory…..
Nie pisze tego żeby się użalać nad jej losem. Przeciwnie, macie czego nam zazdrościć;-)
Sami chcieliśmy tej przygody, tego wycisku, wycieńczenia…Po nich każdy kolejny dzień życia jest rozkoszą.
A zresztą, gdyby nie trudności, nie nazwalibyśmy tego tripu „wyprawą”
Na blogu jestem "nowicjuszem", a w życiu "początkującym odkrywcą", ciągle "zderzam się z żywiołami"...... szczególnie z moją partnerką.
Podczas tego projektu (Na Blogu i Fotoblogu) będziemy pisać o naszej wyprawie w pierwszej osobie. Tymczasem bio prezentujemy w trzeciej osobie ;-)
David Kaszlikowski- fotograf, alpinista, eksplorer, stały współpracownik National Geographic Traveler. Jeden z najbardziej znanych polskich wspinaczy, okrzyknięty przez media “polskim Spidermanem” (po serii spektakularnych wspinaczek bez asekuracji na drapacze chmur). Za osiągnięcia w zakresie wypraw alpinistycznych i eksploracyjnych nominowany do światowej nagrody Piolet d'Or, laureat KOLOSA i „Jedynki” prestiżowej nagrody środowisk górskich, jego ekspedycje były nominowane do nagrody National Geographic TRAVELER.
Kaszlikowski jest jednym z pionierów profesjonalnej fotografii górskiej w Polsce dziennikarzem, którego zdjęcia ukazują się na okładkach największych alpinistycznych magazynów świata. (www.davidkaszlikowski.com)
Razem z Eliza Kubarską, autorką filmu powstającego właśnie na Grenlandii David tworzy jeden najskuteczniejszych zespołów wspinaczkowych w Polsce.
Ma na swoim koncie wspinaczki w górach całego świata od Alaski, Himalajów i Grenlandii po pustynne turnie w Mali czy granitowe szczyty na Madagaskarze, często zupełnie nowymi – wytyczonymi przez siebie drogami. Poza udziałem w w/w filmie, przygotowuje książkę o roboczym tytule „Grenlandia- Zderzenie żywiołów”.
Zainteresowania: Ekologia, Fotografia, Podróże
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Suma | 1 | 30 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.