Podwodny ślub

27 październik 2011
Podwodny ślub

Z wypiekami na twarzy dopasowujemy płetwy, maski i cały sprzęt do nurkowania. Niedługo schodzimy pod wodę, ale to nie będzie zwykłe nurkowanie, bo... idziemy na ślub.  Na nasz ślub.

 

O siódmej rano zrywamy się z koi. Andrzej wkłada swoje nieśmiertelne bojówki i ciapkowatą koszulę z Indii, a ja biały T-shirt, który kupiłam za 33 centy w australijskim second hand i białe sztruksy, które dostałam od koleżanki. To nasze najlepsze ciuchy, a i tak wyglądamy jak dwa obdartusy :) Ale co tam, takie to już uroki podróżowania z plecakiem. Ślubne stroje nie były na żadnej znanej nam liście rzeczy niezbędnych w podróży, więc niczego takiego nie zabraliśmy. Okazuje się, że jednak trzeba było taka opcję wziąć pod uwagę...

 

Underwater wedding ceremony - Guiness record, Wakatobi

Miejsce podwodnej ceremonii


W radosnym nastroju mkniemy na przystań gdzie spotykamy się innymi ”jachciarzami”: parą Belgów i Australijczyków, którzy tak jak my, zdecydowali się na podwodny ślub. Kwadrans później jesteśmy na miejscu ceremonii i dołączamy do trzydziestu innych par gotowych do nurkowania.

Podwodna ceremonia zaślubin to jedna z form promocji archipelagu Wakatobi jako raju dla amatorów nurkowania. Pomysł trafiony w dziesiątkę, bo na ceremonię przybyły pary nawet z Jawy. Rangę tego wydarzenia podnosi fakt, że dziś ma zostać pobity rekord Guinessa – w tym samym czasie ponad 30 par weźmie  ślub pod wodą. Tak naprawdę pary te są już od dawna małżeństwami i w sumie chodzi bardziej o uczczenie rocznicy ślubu.

 

Underwater wedding ceremony - Wakatobi

 

Derik i Anneke


Plotka głosi, że miał przybyć nawet Prezydent Indonezji, ale z powodu natłoku obowiązków nie dotarł do Wakatobi. W jego zastępstwie przyjechał więc Minister Obrony Narodowej wraz ze świtą w postaci załogi okrętu wojennego. Jest telewizja, są kamery podwodne i jest ekran, na którym można obserwować na bieżąco to, co dzieje się pod wodą.

Wszystkie pary są odświętnie ubrane w kolorowe stroje tradycyjne z różnych regionów Indonezji. Na te piękne stroje zakładają sprzęt do nurkowania, co wygląda dziwnie i trochę groteskowo. Najciekawiej wyglądają panie w mocnym makijażu z jaskrawozielonymi maskami na twarzy. Czy makijaż jest wodoodporny? Zobaczymy pod wodą!

Underwater wedding ceremony - Wakatobi

Lokalsi w pełnym rynsztunku

 

Uczestnicy podwodnego ślubu są bardzo poruszeni. Kolejne pary wskakują do wody, ale nikt się jeszcze nie zanurza. Kilkadziesiąt osób w oczekiwaniu na resztę unosi się na powierzchni wody, a ponieważ są w pełnych ubraniach wyglądają trochę jak rozbitkowie z indonezyjskiego statku. W dodatku w tle powoli sunie sobie reprezentacyjny okręt indonezyjskiej marynarki wojennej.

Underwater wedding ceremony - Guiness record, Wakatobi

Indonezyjscy "rozbitkowie"


Wszyscy już w wodzie, gotowi do zanurzenia, a my stoimy dalej na pomoście jak te kołki. Okazuje się, że zabrakło dla nas sprzętu i nie będziemy mogli wziąć udziału w ceremonii. Możemy jedynie biernie uczestniczyć w tej zabawie oglądając relację na żywo w telewizji. Na ekranie wielkiego telewizora widzimy jak kolejne pary ustawiają się przy specjalnie zbudowanej na tę okazję konstrukcji, około 10 metrów pod powierzchnią wody. Każda para ma swoje miejsce w formie serca udekorowanego sztucznymi kwiatami i oznaczonego numerem. Widzimy parę nr 1, która wymienia obrączki, parę nr 2, 3… parę nr 23, 24 – o! 24 jest puste! To miejsce było przeznaczone dla Belgów… kamera szybko omija kolejne dwa puste miejsca – nasze i Australijczyków. Mimo, że jest to tylko zabawa, jest nam przykro i nie kryjemy rozczarowania.

Zauważa to gość specjalny – Minister Obrony Narodowej i pyta nas dlaczego nie nurkujemy z innymi. Kiedy dowiaduje się o brakach organizacyjnych i sprzętowych robi mu się głupio i zapewnia nas, że błąd ten naprawi. I teraz nam się robi głupio, bo nie oczekiwaliśmy interwencji samego Ministra w tak drobnej sprawie...

Underwater wedding ceremony - Guiness record, Wakatobi

 Wsparcie techniczne

 

Po południu zostajemy zaproszeni na specjalną, kameralną ceremonię tylko dla nas – trzech par. Dostajemy najlepszy sprzęt, butle pełne tlenu i bukiety sztucznych kwiatów do ręki. Nurkujemy na głębokość 10 metrów i bawimy się przy ślubnej konstrukcji. Tym razem wszystkie miejsca – serca są tylko dla nas! Dekoracje i plastikowe kwiaty wyglądają kiczowato zwłaszcza na tle pięknej rafy koralowej, która jest parę metrów dalej. Kilka wygłupów, kilka zdjęć, a butle jeszcze pełne tlenu. Mamy ponad 30 minut żeby bliżej przyjrzeć się rafie i popływać w towarzystwie setek kolorowych rybek.

Underwater wedding ceremony - Guiness record, Wakatobi

Podwodne "zaślubiny" LosWiaheros

 
Cały ten ślub to oczywiście tylko zabawa. Zauważyliście pewnie, że na zdjęciach wyglądamy jak para nieszczęśliwych ludzi… to maski bardzo zniekształcają buzię i trudno się uśmiechać :) Bawiliśmy się świetnie, a żeby być szczęśliwym nie potrzebujemy ani ślubów, ani bicia rekordów choć te wariacki chwile mile wspominamy...

Zobacz więcej zdjęć z Wakatobii

Jeśli sądzisz, że ten wpis może zainteresować Twoich znajomych, kliknij jeden z poniższych przycisków: "Poleć" lub +1. Może ktoś z nich zainspiruje się do własnego ślubu, a Ty będziesz gościem weselnym? ;)

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-12 00:44

    Zawsze zastanawia mnie nadzwyczajna agresywność komentarzy tych osób, które same nic nie wnoszą do społeczności? Czy nasi podróżnicy zrobili coś co się krzywdzi spacetech1? Jeśli coś komuś nie odpowiada to niech opuści stronę i psuje atmosfery tym, którzy już dłuższy czas śledzą podróż "naszych" znajomych. Nie znam ich osobiście, ale gorąco ich pozdrawiam i kibicuje w drodze. A jedyne co możemy im zarzucić to to, że realizują często "nasze" marzenia z tą różnicą, że często my nie mamy odwagi albo możliwości na taki spontan, a oni mają. A jak wrócą to niech wydaja książki - zasłużyli na to. Pozdrowienia dla naszych podróżników :)

  • Do moderacji
    2011-12-14 19:08

    Zazdroszczę :)

  • Do moderacji
    2011-12-01 13:32

    @spacetech1: ty naprawdę czytałeś ten blog? Coś mi się nie wydaje... Ale Swój "ślad" zostawiłeś, jeżeli o to chodziło... :(

  • Do moderacji
    2011-10-31 15:54

    lowiaheros to ściemniacze jakich mało, lans na całego i liczą na życie z pisania ksiązek po powrocie a niewiele widzą bo siedząod rana do wieczora na necie. to mająbyćpodróżnicy ? żenada

andrzej

  • 5/5
  • Ranga: Prenumerator
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Średnio zaawansowany

O mnie

Andrzej Budnik - rogaty Baran chodzący swoimi ścieżkami, niepoprawny optymista i zdeklarowany backpacker uwielbiający wyjazdy z kategorii "niskobudżetowe". W podróży fascynują go góry, ludzie oraz doznania kulinarne. Amatorsko zajmuje się fotografią. Obecnie w 3,5-letniej podróży lądem dookoła świata. Więcej na LosWiaheros.pl

Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Forum: ilość: 10 punkty: 10
Komentarze: ilość: 23 punkty: 23
Konkursy: ilość: 1 punkty: 50
Suma 34 83
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się