„MAMO, MAM PROBLEM… NIE JESTEŚMY JUŻ EGZOTYCZNI!”, czyli - PODSUMOWANIE.

To krzyknął zrozpaczony Toffie, kiedy się rozejrzał w czasie postoju po stacji benzynowej i zorientował, że… w promieniu wielu kilometrów nie ma ani jednej wędrującej tureckiej rodziny, a ci wszyscy ludzie naokoło to… Polacy.

Ehhh… ja tam sobie myślę, że młody niepotrzebnie się przejmuje – na swój sposób jesteśmy przecież cały czas egzotyczni. W każdym bądź razie „egzotyczni” brzmi o niebo lepiej i sympatyczniej niż np… No nieważne na przykład co – wiadomo jak reagują krewni i znajomi królika kiedy tenże królik ich informuje, że właśnie się wybiera, dajmy na to, na wycieczkę do Iranu (co gorsza ton wypowiedzi jest taki sam jakby mówił, że wybiera się na Ślężę), podczas zamieszek powyborczych, własnym samochodem, z teściową i bandą dzieciaków! Gdy dzwoniłam do jednej z koleżanek oznajmić, że znowu jestem w kraju – ona spytała: – Ty, to gdzie Ty właściwie byłaś, bo mówisz, że z dzikich krajów wracasz. (…) Że co? W Iranie?! No czy Cię… pogięło?! – i jak tu się nie uśmiechnąć? :)

Wyprawa odbyła się prawie całkowicie planowo – straciliśmy tylko (aż) trzy dni Iranu, była to jednak celnicza siła wyższa.

Tu i teraz mogę już (bezpiecznie) wspomnieć na czym polegał nasz Irański „graniczny problem/incydent”, wcześniej tak zdawkowo opisany… http://www.national-geographic.pl/uzytkownik/blog/wpis/graniczny-iranski-problem-carnet-du-passage/juthere/

W cyfrach i liczbach:

·         WYJAZD – 11 lipca;

·         POWRÓT planowy – 27 sierpnia;

·         to daje razem 48 dni;

·         a więc właściwie 7 tygodni.

·         Na granicy Irańskiej przy wjeździe spędziliśmy dokładnie 23 godziny.

·         W Iranie byliśmy od 18 lipca do 07 sierpnia – 20 dni;

·         Początkowy stan licznika: 221362.

·         i końcowy stan licznika: 236318.

·         Co daje nam przejechanych 14’956 kilometrów, w tym po Iranie – 4’959km.

·         Większość trasy zrobił nasz główny „wodziciel” – tata.

·         Podczas całej podróży „zaliczyliśmy” 10 krajów i strefy czasowe od GMT+1 po GMT+3,5.

·         A kronikarz… zapisał rekordowe 269 stron notatek ;) no, nie maczkiem, ale tyle stron mają nasze tegoroczne pamiętniki pokładowe.

Tym samym pobiliśmy rekordy kilometrażowe z:

·         2007 – „Syria & Jordania”: 12’876 km w 56 dni;

·         „Hiszpania & Portugalia”: ~ 12 tys. km w ~40 dni.

STAN ZDROWIA?

·         zapewne jakieś wypadnięte kręgi,

·         kilka zmasakrowanych paznokci,

·         skaleczeń bez liku,

·         tożsamo z pamiątkami po ugryzieniach komarów i innych mikro-dziwadeł (niektórym nawet blizny zostały!),

·         Choroba Jasia przeciągnęła się co-nieco w czasie. Nie obyło się bez krótkiej wizyty na pogotowiu, ostrej diety, antybiotyku i… błogiego leniuchowania. Kiedy z gorączką 39.5 jechał na pogotowie tak się przejął, bo „od kroplówki przecież się umiera”, że mu spadła zanim dojechaliśmy na izbę przyjęć – nie ma to jak siła autosugestii.

·         Po powrocie, na rozstrój żołądkowy (lub jak niektórzy twierdzą – grypę jelitowo-żołądkową), związany z dostosowywaniem się do „nowej” – polskiej – flory bakteryjnej, chorowali już chyba wszyscy. Niektórzy aktualnie – popatrzcie ile trwa to oswajanie się :)

Tak więc egzotyczni (i nie przeczymy, że raczej zwariowani) MW&KFZTJ+L – carpackersi z Wrocławia – serdecznie pozdrawiają wszystkich czytelników, dziękują za uwagę i żegnają się (na razie)! Zapraszamy w niedługim (mam nadzieję) czasie na: http://juiran09.wordpress.com/ Jest na razie w początkowej fazie bardzo zaawansowanej przebudowy, ale tam umieszczone będą kompletne relacje, kontakty, namiary, wskazówki, itp. – wszystko to jednakże w swoim czasie. Czołem! :)

 

Sitem płynęli, po morzu płynęli,
Sitem płynęli po morzu.
Mimo przyjaciół uwag i rad,
W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
Sitem płynęli po morzu.

A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
Wszyscy krzyknęli: "Wy się potopicie!"
A oni: "Płyniemy na wiatry i burze.
Co tam, że sito nasze nie jest duże,
My sitem płyniemy po morzu." („Dżamble”)

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-09-16 20:42

    Niezly "kawalek" swiata przejechaliscie. Pozdrawiam. Beata

juthere

  • 5/5
  • Ranga: Prenumerator
  • Płeć:Kobieta
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Minimum nadmiernych wygód i maximum przygód i świata, to nasze motto ;)

ZAPRASZAMY WKRÓTCE (październik/listopad 2009) NA: http://juiran09.wordpress.com/

A JUŻ NA: http://jutherejuhere.wordpress.com/funny-stuff/ - śmieszne teksty z podróży Syria&Jordania 2007.

Sitem płynęli, po morzu płynęli,
Sitem płynęli po morzu.
Mimo przyjaciół uwag i rad,
W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
Sitem płynęli po morzu.

A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
Wszyscy krzyknęli: "Wy się potopicie!"
A oni: "Płyniemy na wiatry i burze.
Co tam, że sito nasze nie jest duże,
My sitem płyniemy po morzu." :)

Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 51 punkty: 51
Publikacje: ilość: 1 punkty: 30
Prenumeraty:   punkty: 200
Suma 52 281
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się