Był 7 sierpnia 626 roku. Wojska awarskie wspomagane przez Gepidów, Słowian i Persów odchodziły właśnie od murów Konstantynopola. Mieszkańcy Bizancjum cieszyli się, że po długich dniach oblężenia udało im się nie dość, że utrzymać miasto, to jeszcze wypędzić obce wojska spod murów miasta. O wiele gorsze były morale w armii awarskiej, głównie u Słowian, którzy stracili wielu ludzi podczas przerzucania przez Bosfor oddziałów perskich.
Co wtedy mogli myśleć sobie wodzowie rodów słowiańskich? Może, że Awarowie obiecywali im "złote góry", wielkie zdobycze, bogate łupy, a sami nie potrafili pokierować bitwą tak, aby rozegrała się ona na ich korzyść? Słowiańscy wodzie musieli wiedzieć, że zdobyte pod Konstantynopolem łupy pójdą na pokrycie strat w awarskiej armii, a im nic się niedostanie. Może mieli już dosyć awarskiej dominacji, płacenia danin i obowiązkowego wystawiania swoich wojów do najmniejszej i najgłupszej nawet bitwy Awarów? Dlatego może, jeszcze w tym samym roku, wykorzystując destabilizację w awarskiej armii, wywołali antyawarskie powstanie.
Awarowie sprawowali kontrolę nad Półwyspem Bałkańskim i zamieszkującymi go plemionami. Wśród nich byli również Sklawinowie, z największym wśród nich związkiem plemiennym "Siedmiu Rodów". Na północ i zachów od Dunaju zaś mieszkały inne plemiona słowiańskie, zaliczane przez kronikarzy do Wenedów. Byli to głównie Serbowie i Chorwaci, ale również wiele nieistniejących już plemion. Podlegali oni zwierzchnictwu Franków.
W tym samym czasie na terenach Czech i Moraw przebywał frankijski kupiec Samon. Często odwiedzał te strony, rzadko przekraczając awarską granicę. Znany był zapewne przez wielu mieszkańców tych krain, gdyż przywoził towary z zachodu, bogato zdobione, czego w świecie słowiańskim nie było.
Pewnego ranka Samon mógł jak co dzień obudzić się w swojej wynajmowanej na czas pobytu słowiańskiej półziemiance, zjeść papkę z soczewicy, zwołać swoich kupieckich sługusów i wyruszyć ze swoimi towarami na targ do jednego ze słowiańskich grodów, nie wiedząc, że tego dnia zmieni się jego całe życie.
Tego dnia targ zapewne różnił się od innych. Zamiast rzeszy kupców na rynku zbierali się lokalni wojowie gotowi do wymarszu. Kupcy zarabiali tylko na towarach użytecznych w czasie walki, a w kuźniach kowale bili przez cały czas oręż dla wojska. Gdy Samon zapytał kogoś co dziś się dzieje, zapewne otrzymał odpowiedź: "Nasi bracia z południa zbuntowali się przeciw Awarom. Starszyzna Siedmiu Rodów wysłała wici o wojnie. Wszystkie rody z północy wyruszają im na pomoc".
Co skłoniło Samona by ruszyć razem z wojskiem na południe? Nie był przecież Wenedem tylko Frankiem. Nie miał z tymi ludźmi nic wspólnego, a jego ojczyzna, jeśli taką miał, leżała gdzieś nad Sekwaną lub Loarą. Może upatrzył w takiej podróży możliwość dobrego zarobku? Może to co czyniło go osobą zamożną tutaj, nie dawało możliwości na przetrwanie w jego stronach? A może został o to poproszony? Słowianie nie pozostawili po sobie spuścizny pisanej, a co dopiero powiedzieć o mapach, które potrzebne były wojsku zarówno do przebycia takiej długiej podróży, jak i do obmyślenia taktyki walki już na miejscu. Samon, jako podróżnik, takie mapy posiadał.
Wyruszył, wiec wraz ze zlepkiem wieloplemiennej armii na południe. Najpewniej wiózł ze sobą mnóstwo towarów przygotowanych do sprzedaży w wyzwolonych spod awarskiej władzy wsiach i grodach. Na miejscu kupiec okazał się bardziej przydatny niż wszyscy myśleli, niż on sam myślał. Być może dzięki jego mapom Słowianie wywalczyli niepodległość, a on sam został obwołany królem.
Na tereny nowo powstałego państwa, ściągali z północy osadnicy z Czech, Moraw, czy Łużyc. Taka sytuacja nie podobała się głównie królowi frankijskiemu Dagobertowi, który wypowiedział Samonowi wojnę. W 631 roku najechał on sklawińskie państwo z zamiarem podporządkowania go Królestwu Franków. Jednak w tym samym czasie wybuchło kolejne powstanie słowiańskie, tym razem na terenach Franków. Derwan, książę Białej Serbii (tereny dzisiejszych Łużyc) ogłosił wyzwolenie spod frankijskich rąk i przyłączenie Serbii do Państwa Samona. Dagobert doznał dotkliwej porażki pod Wogastisburgiem, a odwecie słowiańscy wojowie, wspomagani przez wojska Waluka, księcia słowiańskich Karatan, spustoszyli Turyngię. Państwo Samona objęło powierzchnią Alpy Julijskie i dzisiejszą Słowenię, Panonię (Węgry), Czechy, Morawy, Śląsk, Łużyce oraz dużą część dzisiejszej Austrii.
Wolność nie trwała jednak długo. 20 lat później Samon zmarł, a mimo iż miał ponoć 22 synów, nikomu nie przekazał władzy co doprowadziło do upadku państwa i powtórne przejęcie władzy nad większością terenów przez Franków.
| Quizy: | ilość: 8 | punkty: 62 |
| Forum: | ilość: 36 | punkty: 36 |
| Komentarze: | ilość: 11 | punkty: 11 |
| Konkursy: | ilość: 1 | punkty: 50 |
| Prenumeraty: | punkty: 400 | |
| Suma | 56 | 559 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.