Spotkasz go na straganie, na targu nocnym, w ekskluzywnej restauracji oraz w przeciętnej jadłodajni. Możesz go mieć tu i teraz lub zabrać do domu. Czasem łagodny, czasem diabelsko ostry. Jest uniwersalny i chętnie dopasuje się do gustu najwybredniejszego klienta. Tajemniczy nieznajomy, którego nie da się nie poznać w Indonezji.
Nasi goreng – ryż smażony jest dostępny wszędzie i o każdej porze. Jest wspólnym mianownikiem łączącym kulinarne upodobania i tradycje wszystkich wysp Indonezji. Tylko na Bali spróbujesz pieczonego prosiaka babi guling, tylko na Wangi Wangi zjesz aromatyczną zupę rybną parende, tylko na Sulawesi możesz wypić szklaneczkę sarabby – pikantnego napoju imbirowego, ale nasi goreng zjesz wszędzie - od Sumatry po Papuę.
Prosty i szybki do przygotowania ryż smażony jest jednym z najtańszych dań tego kraju. Jego odmiany i wariacje wciąż mnie zaskakują. Najpopularniejszy jest nasi goreng ayam, czyli z kurczakiem i jego urozmaicona wersja spesial za smażonym jajkiem lub omletem na wierzchu. Jest też cała gama nasi goreng z krewetkami, kalmarami i innymi owocami morza, a dla wegetarian z warzywami i tofu. Zawsze podaje się do niego kilka plasterków świeżego ogórka, chrupki i oczywiście piekielnie ostry sambal – sos chili. Można też doprawić sobie ryżyk sokiem z limonki.
Kwatera główna kucharza dociera na miejsce
Składniki i dodatki to jedno, ale cały proces przygotowania nasi goreng to prawie przedstawienie cyrkowe. Uwielbiam patrzeć kiedy kucharz wrzuca ryż na rozgrzaną oliwę na woku i zaczyna nim żonglować. Setki ziarenek skaczą, tańczą i wirują nad wokiem, a żadne nigdy nie wypadnie.
Tutaj filmik na Youtube nakręcony przez nas w Indonezji - jak on to robi?
Ciepły, aromatyczny ryż trafia prosto na talerze, lub do papierowych torebek jeśli zamówiło się na wynos (bungkus). Zawijanie ryżu w papier to też osobna sztuka. Kiedy patrzę na gotowy pakunek, mam wrażenie, że orgiami nie jest obce indonezyjskim kucharzom.
Na wynos poproszę!
Nam nasi goreng najbardziej smakuje w mini-restauracjach, które powstają wieczorem na chodniku. Kilka stolików, plastikowe krzesła, palnik gazowy i buda na kółkach odgrodzone od zgiełku ulicy płócienną kurtyną wystarczą, aby stworzyć lokalną knajpkę. Nie dość, że w takich miejscach jest najtaniej, to towarzystwo tubylców i rozmowy z nimi w naszym łamanym indonezyjskim są bezcenne.
Alicja pomaga rozkładać stoliki i krzesełka
Po miesiącu jedzenia nasi goreng na obiad i kolację nawet jego najbardziej fikuśna odmiana może się znudzić. Zapewniam Was jednak, że po kilku miesiącach spędzonych poza Indonezją, prosty i tani nasi goreng staje się kulinarną tęsknotą nie mniejszą niż polski żurek z kiełbasą.
Nasi goreng special
Nawiasem mówiąc, tęsknota za polskim jedzeniem i zdanie typu „A wiesz co bym dzisiaj zjadła?” to motyw ciągle powracający w naszej podróży. Ciekawe czy Wy też tęsknicie w podróży za serem żółtym, kabanosem, ogórkami konserwowymi? Takich frykasów nawet najlepszy nasi goreng nie jest w stanie zastąpić :)
Mieszkając w Holandii non stop mam do czynienia z tym klasycznym zdaniem z końca Twojego wpisu ;) najbardziej tęsknimy tu za smakiem prawdziwej kiełbasy i warzyw - nie sztucznej, papierowej kielbasy z Niemiec, czy tekturowo - wiórkowych frikandel z Holandii, tylko prawdziwej, pachnącej Polskiej Kiełbasy! (Nawet takiej ze sklepu, jednak najbardziej brakuje nam domowych wyrobów, kupowanych od ludzi ze wsi). A warzywa? Te z NL nie mają smaku - są wyprane przez opryski z jakiejkolwiek smakowej wartości. Ładnie wyglądają - owszem. Ale smakują okropnie! Więc wiemy, co czujecie!! Pozdrawiam i szerokości i uśmiechów na trasie!
Andrzej Budnik - rogaty Baran chodzący swoimi ścieżkami, niepoprawny optymista i zdeklarowany backpacker uwielbiający wyjazdy z kategorii "niskobudżetowe". W podróży fascynują go góry, ludzie oraz doznania kulinarne. Amatorsko zajmuje się fotografią. Obecnie w 3,5-letniej podróży lądem dookoła świata. Więcej na LosWiaheros.pl
Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże
| Forum: | ilość: 10 | punkty: 10 |
| Komentarze: | ilość: 23 | punkty: 23 |
| Konkursy: | ilość: 1 | punkty: 50 |
| Suma | 34 | 83 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.