Wiek: około 70 lat, podsiwiały, łagodne rysy, publicznie zawsze pięknie ubrany – choć już coraz rzadziej można go zobaczyć, właściciel całego kraju i ogromnego jachtu – którego wielkość pozwalałaby zabrać na pokład co najmniej wszystkich mieszkańców stolicy, prowodyr zmyślnych reform i wielkich zmian w państwie (zjednoczenia i otwarcia na świat), naciskający na naukę i opiekę zdrowotną, wyznawca reguły – że dobrobyt kraju ma służyć jego mieszkańcom, cieszący się prawdziwym szacunkiem społeczeństwa, założyciel Royal Oman Symphony Orchestra, wielbiciel opery i wielki esteta, domniemany gej, spadkobierców – brak. Oto przed Państwem: Sułtan Qaboos Al Said.
Pisząc o Omanie nie sposób pominąć tej postaci, która inteligentnym rządzeniem doprowadziła kraj do dobrobytu i harmonii. Nie wiemy jeszcze jak uda nam się o wszystkim Wam opowiedzieć, a jest o czym! W potocznej świadomości mieszkańców Zachodu, rejony te egzystują pod nazwą „Araby” i często jeszcze pod bardziej pejoratywnymi określeniami. Jakże błędnymi! Wstyd się przyznać, ale nam daleko jest jeszcze do takiego poziomu rozwinięcia, które idzie dodatkowo w parze z pięknem. I to wcale nie tylko dzięki posiadaniu złóż ropy naftowej… ale o tym później.
Nasze pierwsze dni w Muscacie (Masqacie) spędziliśmy na zachwycaniu się każdym szczegółem i poznawaniem jakże różnej – od pozostałych na naszej wyprawie – stolicy. Już pierwszego dnia uzmysłowiliśmy sobie, że nie da się tu żyć bez samochodu. Nawet poruszając się po rozległej, rozsianej pomiędzy skalistymi zboczami i morzem stolicy – aby przejechać z jednego miejsca na drugie – należy wziąć autostradę! Dodatkowo ceny wcale nie zachęcają do korzystania z usług taksówek, a publicznego transportu w zasadzie nie ma! Raz jedyny udało nam się dojrzeć jakiś autobus, ale nie jechał tam gdzie potrzebowaliśmy – dokąd jechał? Tego nie potrafiono nam wytłumaczyć. Autobus widmo. W konsekwencji – po wydaniu na taxi w ciągu niecałego dnia równowartość wypożyczenia auta –zdecydowaliśmy się na wynajęcie samochodu. Chcemy zrobić nim też objazd po kraju, więc tak czy siak się przyda. Sama kwota wynajmu i jakość samochodu – jak najbardziej zachęcająca, a ponadto – uwierzycie bądź nie – litr benzyny 98 jest tu tańszy niż litr wody! 90 (słownie: dziewięćdziesiąt) polskich groszy!
Sułtan widać nie boi się tu konsekwencji wzrostu popytu na benzynę i co za tym idzie wzrostu zanieczyszczenia powietrza. Ten duży – 309tys km2 – kraj posiada zaledwie 3mln mieszkańców! Zapewnie nikt tu nie policzył pewnie drugiej takiej ilości przyjeżdżających tu do pracy Indusów. A czasem naprawdę można poczuć się tu jak w Indiach: indyjskie restauracje, indyjskie supermarkety, indyjskie sklepy z indyjską biżuterią i indyjskimi sari, takie też linie lotnicze Jet Airways, przylatujące tu równie często jak Gulf Air… No i Indusi wykonujący prawie wszystkie niżej płatne prace (w takich przynajmniej ich widzieliśmy) – jak agenci w wypożyczalniach samochodów, sprzedawcy, kierowcy… Ma się rozumieć – musieli nauczyć się języka arabskiego. Co więcej – nierzadko lepiej mówią po angielsku niż Omańczycy. Nauka takich dwóch języków wiązała się u nich z poznaniem 2 różnych od indyjskiego – alfabetów. Dla nas te indyjskie dobrodziejstwo wiązało się z tanimi restauracjami – te i tureckie były jak najbardziej na backpackerską kieszeń.
Sam Muscat? Spędziliśmy w nim kilka ładnych dni, mieszkając u Francuzki i Amerykanina – którzy swą gościnnością sprawili, że czuliśmy się u nich jak w domu. Miasto jest bardzo rozległe, niesamowicie zadbane i harmonijne. Czy uwierzycie, że woda w porcie jest tak czysta i przejrzysta, że można z miejskiego deptaka zaobserwować egzotyczne gatunki ryb niczym na rafie koralowej? Tak, można. Każdy trawniczek jest jak niczym na najlepszym polu golfowym, żadnych(!) śmieci na ulicach, czyściutkie fasady budynków – wszystko jak nowo-wybudowane. Panorama miasta zupełnie nie przypomina innych – też bogatych – miast Zatoki Perskiej. Co więcej – zakazane są strzeliste dachy, widoczne anteny satelitarne oraz wieszania na widoku suszącego się prania. Nawet klimatyzatory na zewnątrz obudowywane są w koronkowe skrzynki – więc zamiast szpecić fasadę, wtapiają się w zdobienia budynków. Także prywatne domy są utrzymane w orientalnej tonacji – z oknami, drzwiami i bramami jak plątanina roślin, ptaków i geometrycznych wzorów. Królują kolory piaskowy i biały. W mieście mnóstwo rzeźb, fontann, przystani dla spacerujących. Każde rondo jest inaczej zaaranżowane, często z wykorzystaniem omańskich atrybutów – dzbanków, biżuterii, ptaków, kadzidełek... W ciągu dnia miasto jest miejscami jakby wymarłe – szczególnie w okolicach pałacu sułtana – wielki plac na którym dosłownie nikogo nie ma. Muscat nabiera życia po zachodzie słońca – mieszkańcy spacerują, grają w piłkę na ulicach, piknikują do 2 czy 3 rano. Także z małymi dziećmi. Ożywa także architektura za sprawą gry kolorowych świateł. Podświetlane są także fontanny i skały. Omańczycy zresztą bardzo dobrze potrafią wprowadzać wszystko w życie, w ruch – jak małe dzieci można bawić się w tutejszych muzeach. Ale o tym w następnym poście…
Informacje:
Koszt wypożyczenia samochodu na jeden dzień to kwota ok. 75zł + dodatkowe ubezpieczenia 10zł. Tyle trzeba zapłacić za najtańszą wersję – czyli np. Hyundai Accent czy Nissan Sunny z manualną skrzynią biegów. Za automatyczną skrzynię trzeba zwykle zapłacić ok. 5zł więcej. W Muscacie polecamy wypożyczalnię Value Plus Rent a Car (www.valueoman.com) – posiadają nową flotę duży wybór a co najważniejsze naprawdę dobre ceny. Jednak trzeba pamiętać aby nie wypożyczać samochodu na lotnisku, tylko w innych oddziałach. Ceny wypożyczalni na lotnisku są dużo wyższe, a co gorsze jest bardzo mały limit km na dzień. A znając lokalne realia bardzo szybko można go wykorzystać i trzeba będzie dopłacać. Dla przykładu podamy, że planowaliśmy wynająć samochód w firmie Hertz, która na 15 dni dawała limit 1050km do przejechania. W Valueplus dali nam 3000km, które wykorzystaliśmy w pełni. Jeżeli wypożyczylibyśmy samochód w Hertzu musielibyśmy dopłacić ponad 1400zł. Dlatego polecamy dobrze sprawdzić wszystkie oferty.
6-cio gwiazdkowy hotel Al Bustan w Muscacie
"This is my freedom, it's my right to travel..." Shakespeare
Zainteresowania: Ekologia, Kultura, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 3 | punkty: 3 |
| Suma | 3 | 3 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.