Ograniczenie wiekowe dla palenia tytoniu czy picia alkoholu nie istnieje. Każdy, w każdym wieku może kupić butelkę wódki ryżowej czy rodzimego wina „Wielki Mur”. Chwiejących się jednak ani dzieci ani dorosłych na ulicach nie widać. Nie dlatego, że nie piją. Chińczyk w zwyczaju ma odprowadzać swego poruszonego procentami kolegę do domu, lub dopilnować, by jak najszybciej, bez szwędania się po mieście, do niego trafił. W pewnym sensie czują się odpowiedzialni za towarzyszy biesiadnych spotkań. Nie chcą, by komuś stała się krzywda. Tak przynajmniej twierdzi nasz znajomy, rodowity Pekińczyk.
Gdy już odważymy się w większym mieście przejść po chińskiej ulicy po północy, może okazać się, że poczujemy się bezpieczniej niż u siebie – w swoim kraju, mieście, dzielnicy, które znamy jak własną kieszeń. Gdzieniegdzie natrafi się na wracających do domu Chińczyków, którzy niespecjalnie zwrócą na nas uwagę. Nie znaczy to, że możemy czuć się zupełnie beztrosko.
No tak drogi gościu, ale azjaci są dość specyficzni bo np. my w polsce nie ustawiamy się w kolejce na przystanku by w dyscyplinie zapakować się do autobusu. ps.to bylem ja, Jarząbek :D
ten gosc to ja:)
naród zdyscyplinowany? proszee cie. jesli o doprowadzanie do domow chodzi to u nas tez znajda sie osilkowie i dobrzy ojcowie biesiady, ktorzy czuja sie odpowiedzialni za wspoltowarzyszy:)
No to pozostaje nam tylko pozazdrościć takiego zachowania. Widać że to naród zdyscyplinowany.
… a właściwie o nas, gdyż podróżujemy we dwie:
Paulina (koreanistka) i Angelika (informatyk)
Rówieśniczki, które łączy wiele pasji – tak najprościej można by nas przedstawić.
Jedną z tych pasji są podróże.
| Forum: | ilość: 2 | punkty: 2 |
| Komentarze: | ilość: 25 | punkty: 25 |
| Suma | 27 | 27 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.