KLIMAtyczny Bangkok

15 styczeń 2012
KLIMAtyczny Bangkok

Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z dreszczykiem, ale w trochę innym wydaniu.

Turyści przyjeżdżający do Bangkoku mają wiele opcji na poruszanie się po tym mieście. Dużą popularnością ze względu na „prostotę obsługi” cieszą się statki rzeczne w połączeniu ze Sky Train/metro. Ta konfiguracja jest zdecydowanie najszybsza, ale przygód w niej zbyt dużo oczekiwać nie można. Nie wszędzie też się da dotrzeć w ten sposób.

Sky Train - Bangkok


Inna opcja to tuk-tuki, które są jednym z symboli Bangkoku. Szybkie, bardzo skrętne, w nocy niejednokrotnie kolorowo oświetlone – zdecydowanie zjawiskowe. Problem tylko w tym, że turyści muszą się mieć na baczności.  Kierowcy tuk-tuków znają wiele trików, aby uszczuplić kieszeń przyjezdnych. Oj wiele. Przynajmniej raz, jednak warto zaryzykować i pójść na całość :)

Tuk-tuk, Khao SanTrzecia opcja to taksówki. Zwykłe samochody mam tutaj na myśli. Hmm… zwykłe-niezwykłe, gdyż zdarza się iż same taksówki potrafią zakorkować całą ulicę, a że są pomalowane na różne kolory, szare ulice miasta zamieniają się w ruchomą tęczę. Z wysokości kładki nad ulicą wygląda to naprawdę prześlicznie.

Pytając o podwózkę taksówką, poza podaniem adresu, warto też upewnić się, czy kierowca włączy taksometr. Jeśli nie, nawet nie wsiadajcie, bo ta przyjemność będzie kosztować Was kilka razy więcej, niż wskazałby licznik, ale czy o 3 w nocy po udanej imprezie ma to jeszcze jakieś znaczenie? ;)

Autobusy… moja ulubiona forma transportu po Bangkoku. Tanie i dość wolne, ale jakże KLIMAtyczne. Pierwsze wyzwanie to zlokalizować ich przystanki i rozkminić trasy przejazdu. Drugie wyzwanie to wybranie pory dnia, która przejazdom autobusowym w danym rejonie miasta sprzyja najbardziej. Generalnie tak to widzę. Rano, ok. W południe, znośnie. Po południu – zabierz ze sobą prowiant piknikowy i koc. Wieczorem, względnie szybko i prawie jak na Antarktydzie.

Raz wybraliśmy się na północ miasta. Dwa autobusy: pierwszy z Khao San do Victoria Monument, a potem drugi na daleką północ. Rano zajęło nam to około 1,5 godziny. W drodze powrotnej (po południu) jechaliśmy prawie 4,5 godziny wliczając w to przesiadkę przy Victoria Monument.

Przystanek w Bangkoku

Co tam się działo?! Tysiące ludzi, setki autobusów zatrzymujących się nieraz na środkowym lub wewnętrznym pasie. To wszystko oblewał ruch drogowy, a pomiędzy pląsali wracający z pracy Tajowie. Za takie chwilę kocha się Azję!  

Wracając jednak do autobusów. Jeden drugiemu nie jest równy – część z nich jest klimatyzowana, część ma otwierane okna. Ta pierwsza grupa to jeżdżące kostnice. Klima ustawiona na stopni naście przy ponad trzydziestu na zewnątrz – zabójcze. Ja akurat mam problemy z zatokami i każdorazowy przejazd takim autobusem to następny dzień z zatkanym nosem - i tak już tydzień ;)

Ktoś powie, to wybieraj te nieklimatyzowane. Owszem, ale klimatyzacja tak samo idiotycznie ustawiona jest w sklepach, centrach handlowych, czy w poczekalni dworca kolejowego. Podobno nawet w kinie. Nie rozumiem dlaczego w Tajlandii (Malezja, Singapur dość podobnie) tak to funkcjonuje. Czy to działa na zasadzie: mamy klimatyzację, to włączamy ją na maxa? Po prostu nie wiem.

Zamarzalnia, czyli poczekalnia na dworcu kolejowym

 

Wiem jednak, że i Tajowie cierpią z tego względu, ale czy ktoś tutaj komuś zwróci uwagę? Tajowie zatopieni w cierpliwym oczekiwaniu na koniec tej męki. Nikt nie narzeka, ale też nikt się nie uśmiecha. Nikt nie warczy i nie sposób zaobserwować zniecierpliwienie. „Hej Panie, przykręć klimę!” – krzyknąłbym w Polsce, ale tutaj chyba nikt tak nie powie, bo ten straciłby twarz, prawda? Godzina, dwie, trzy... w autobusie. Jak tak można? Można... zapraszamy do Bangkoku.

W niektórych autobusach dalekobieżnych rozdają nawet kocyki, żeby się przykryć, wiec problem jest znany stosuje się półśrodki, ale przykręcenie klimy jest zbyt trudne. Podróż z dreszczykiem – tak to z Alicją nazywamy. Dosłownie i w przenośni.

PS: Czekajcie, czekajcie... a czy to trochę nie jest tak jak w Polsce? Sezon grzewczy zaczyna się kiedy? Zimy nie ma, a kaloryfery zioną! Widzicie jakieś skojarzenia? ;-)

Więcej zdjęć z Tajlandii


Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-02-27 19:54

    Byłam tam kilka razy i bardzo lubię to miasto......Pozdrawiam

  • Do moderacji
    2012-01-16 23:05

    :) Pozdrawiam, piękne zdjęcia :)

andrzej

  • 5/5
  • Ranga: Prenumerator
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Średnio zaawansowany

O mnie

Andrzej Budnik - rogaty Baran chodzący swoimi ścieżkami, niepoprawny optymista i zdeklarowany backpacker uwielbiający wyjazdy z kategorii "niskobudżetowe". W podróży fascynują go góry, ludzie oraz doznania kulinarne. Amatorsko zajmuje się fotografią. Obecnie w 3,5-letniej podróży lądem dookoła świata. Więcej na LosWiaheros.pl

Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Forum: ilość: 10 punkty: 10
Komentarze: ilość: 23 punkty: 23
Konkursy: ilość: 1 punkty: 50
Suma 34 83
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się