22.08
Znowu tam popłynęliśmy. Ujęcia podwodne są trudne, szczególnie, że tylko jedno z nas pływa w lodowatej wodzie, a drugie operuje umieszczoną na długim statywie zanurzoną kamerą. Z ewidentnego wyboru tym pławiącym się w lodzie jestem ja sam, choć Eliza też musi czasem wychylić się za burtę, włożyć gołe ręce pod wodę – a wtedy ból gwarantowany po kilkunastu sekundach. Ja wytrzymuje tylko dzięki 3 warstwom pianek.
Warunki trudne wiatr, prądy morskie, fale znoszą kamerzystę, sama góra lodowa też dryfuje całkiem szybko. Kontrola przy takim filmowaniu żadna i mimo szerokiego obiektywu, mimo przejrzystej wody, trudno kadrować w sposób świadomy. Nie byliśmy zadowoleni z ostatnich zdjęć z mojego nurkowania i wspinu na górze lodowej, więc wróciliśmy. Poza oczywistym zagrożeniem – i nieprzyjemną adrenaliną z ostatniego spotkania, góry lodowe mnie fascynują - są jak pływające kryształy, klejnoty.
Giganty wystają nad powierzchnie na wysokość ok. 50m, a to oznacza ze pod woda góra może mieć jeszcze z 250m. W sumie niezły lodzik- 300m przemieszczającej się ściany. Jak już pisałem, wali się to bez uprzedzenia, z hukiem przypominającym wybuch bomby. Wyobraźcie sobie, że stoicie gdzieś w mieście, np. w takiej Warszawie pod Pałacem Kultury, w malutkim samochodziku, jakieś100m od któregoś z wieżowców, np. takiego Marriotta, a budynek nagle się wali. Abstrakcja? Byłem przy kilku takich „budynkach“. Nie w Nowym Jorku i nie w Warszawie, i cieszyłem się, że właśnie się po nich nie wspinam.
Samo wspinanie po górach lodowych to oczywiście tylko nasza fantazja i zaledwie pomysł na filmową impresję. Choć wielu wspinaczy śni o tak nieskazitelnym lodzie i choć teoretycznie na górach lodowych nie byłaby potrzebna asekuracja (bo uprawiasz coś jak DWS-deep water solo) to z oczywistych względów w „iceberg climbing“ (czyli deep cold water iceberg solo) bawiło się dotąd tylko kilka osób na świecie. I wszyscy mamy te same mieszane uczucia.

Na blogu jestem "nowicjuszem", a w życiu "początkującym odkrywcą", ciągle "zderzam się z żywiołami"...... szczególnie z moją partnerką.
Podczas tego projektu (Na Blogu i Fotoblogu) będziemy pisać o naszej wyprawie w pierwszej osobie. Tymczasem bio prezentujemy w trzeciej osobie ;-)
David Kaszlikowski- fotograf, alpinista, eksplorer, stały współpracownik National Geographic Traveler. Jeden z najbardziej znanych polskich wspinaczy, okrzyknięty przez media “polskim Spidermanem” (po serii spektakularnych wspinaczek bez asekuracji na drapacze chmur). Za osiągnięcia w zakresie wypraw alpinistycznych i eksploracyjnych nominowany do światowej nagrody Piolet d'Or, laureat KOLOSA i „Jedynki” prestiżowej nagrody środowisk górskich, jego ekspedycje były nominowane do nagrody National Geographic TRAVELER.
Kaszlikowski jest jednym z pionierów profesjonalnej fotografii górskiej w Polsce dziennikarzem, którego zdjęcia ukazują się na okładkach największych alpinistycznych magazynów świata. (www.davidkaszlikowski.com)
Razem z Eliza Kubarską, autorką filmu powstającego właśnie na Grenlandii David tworzy jeden najskuteczniejszych zespołów wspinaczkowych w Polsce.
Ma na swoim koncie wspinaczki w górach całego świata od Alaski, Himalajów i Grenlandii po pustynne turnie w Mali czy granitowe szczyty na Madagaskarze, często zupełnie nowymi – wytyczonymi przez siebie drogami. Poza udziałem w w/w filmie, przygotowuje książkę o roboczym tytule „Grenlandia- Zderzenie żywiołów”.
Zainteresowania: Ekologia, Fotografia, Podróże
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Suma | 1 | 30 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.