Obudziliśmy się dość wcześnie, w promieniach mocno grzejącego słońca. Wszyscy powyłazili z namiotów w poszukiwaniu chłodnego cienia, ale udało się nam oszukać samych siebie jedynie na jakąś godzinę – dłużej nie dało się wytrzymać, więc zwinęliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy dalej. Czekało na nas węgierskie Kecskemet z naszym Aquaparkiem!
Okazało się, że mieliśmy problemy z trafieniem na miejsce – jakoś inaczej to wszystko wygląda po ciemku, a muszę zaznaczyć, że zawsze przyjeżdżamy tu mocno po zmroku. Na szczęście się udało – wszystko było na swoim miejscu, po staremu. Niestety już niedługo. Okazało się bowiem, że nasz camping zostanie za tydzień zamknięty – teren został sprzedany pod rozbudowę Aquaparku. Wspominałam już coś o jakże dla nas smutnym, ale rychłym końcu ery namiotowej? Bardzo się nam to nie podoba… Hmmm… Może zainwestujemy w Karavan? Słyszałam o takim 11-osobowym! Tyle, że to już nie… „to”.
Mimo to bawiliśmy się przednio! Serdecznie polecamy wszystkim ten naprawdę niedrogi (a właściwie tani jak barszcz) park wodny na świeżym powietrzu. Jest tu wszystko czego dusza zapragnie i wszystko to jest na zupełnie „ludzką miarę” – www.csuszdapark.hu
Poważnym problemem okazała się znowu – komunikacja międzyludzka. Ignorancja Węgrów wydaje się być jednak dużo bardziej uzasadniona, niż Bułgarów. Kraj ten i Naród są raczej samowystarczalne, sytuacja ekonomiczna jest dobra na tyle, że nikt nie musi jeździć do pracy za granicę, nie ma też specjalnie dużo takich, którzy by emigrowali z czystej chęci wyjechania, czy poznania świata. Stąd – braki językowe, no bo po co im one? Brak ludzi mówiących w cywilizowanej mowie jest jednakże do przeżycia – problematyczne i szokujące są postawy tychże ludzi. Nie dość, że migowy poważnie szwankuje, to nie ma ani krzty chęci czy starania mających na celu dogadanie się z człowiekiem – no bo… po co im ten zagraniczny turysta? Staramy się wytłumaczyć czego nam trzeba, a naprzeciw nas – poza znudzona i mocno zniecierpliwiona tym, że się jej głowę zawraca. W miejscach typowo turystycznych dziewczęta nie umiejące ceny nawet na kalkulatorze pokazać, czy na kartce napisać – a blondynkami przecież nie są! Ehhh… Węgrzy to ignoranci i już.
Po wielogodzinnej kąpieli udaliśmy się w dalszą drogę i koło 22:30 dotarliśmy na SŁOWACJĘ. Jeszcze gdzieniegdzie, po drodze na stacjach, spotykaliśmy wracających Turków. Dopóki oni byli gdzieś niedaleko nas – czuliśmy się swojsko, bezpiecznie i wakacyjnie. Z nimi zawsze rozpoczynamy podróż i z nimi – ją kończymy. :)
Postanowiliśmy nocować w Bratysławie, w znanych nam już dobrze „Zlatych piaskach”. Babcia co prawda miała bardzo mocne obiekcje, bo kiedy byliśmy tu ostatnim razem okradli kompletnie i do czysta zaparkowanych koło nas polaków, nie mieliśmy jednak specjalnie wyjścia – Jaś był chory. Musiał się bidaś przeziębić i odwodnić, a do tego doszła jeszcze biegunka z niedającą się zbić gorączka.
bijcie się dziewczyny!!!
Juthere, jezeli nie rozumiesz mojego komentarza, przeczytaj jeszcze raz uwaznie co napisalas o Wegrach, trudno mi tam znalezc stanowisko i opinie "zagorzalego wroga uogolniania i stereotypow" ( jak sama siebie nazwalas) Pozdrawiam
Ach, no tak - Rumuni to złodzieje, Polacy to brudne lenie, Turcy śmierdzą czosnkiem i cebulą, Anglicy to zapatrzeni w siebie egocentrycy, Arabowie to terroryści, a Amerykanie to najgłupsi ludzie świata... Teraz pozostaje tylko pytanie czy z Twojej strony, to było takie... podsumowanie z lekkim uśmiechem, czy też... zjadliwa ironia :) Z mojej - to drugie, ja osobiście jestem zagorzałym wrogiem uogólniania i stereotypów. Ten tytuł, to taka licentia poetica, choć zgodzić się muszę, iż duża część Rosjan to faktycznie alkoholicy. Nie mogę jednak przytaknąć ostatniemu twemu (dość feministycznemu) stwierdzeniu - znam kilku facetów, którzy świniami nie są :* Serdecznie pozdrawiam, z lekkim uśmiechem :)
Juthere, Węgrzy i Bułgarzy to ignoranci, Rosjanie to pijacy, a każdy facet to świnia. I tak można uogólnić świat:-)
Minimum nadmiernych wygód i maximum przygód i świata, to nasze motto ;)
ZAPRASZAMY WKRÓTCE (październik/listopad 2009) NA: http://juiran09.wordpress.com/
A JUŻ NA: http://jutherejuhere.wordpress.com/funny-stuff/ - śmieszne teksty z podróży Syria&Jordania 2007.
Sitem płynęli, po morzu płynęli,
Sitem płynęli po morzu.
Mimo przyjaciół uwag i rad,
W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
Sitem płynęli po morzu.
A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
Wszyscy krzyknęli: "Wy się potopicie!"
A oni: "Płyniemy na wiatry i burze.
Co tam, że sito nasze nie jest duże,
My sitem płyniemy po morzu." :)
Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 51 | punkty: 51 |
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Prenumeraty: | punkty: 200 | |
| Suma | 52 | 281 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.