Frank kontra ariar

7 wrzesień 2009
Frank kontra ariar

Obowiązującą walutą na Madagaskarze jest ariar. W ariarach dokonuje się wszelkich transakcji, przelewów, wypłat, wpłat, opłat i zapłat. Jakkolwiek tylko praktycznie. Bo choć fizycznie płaci się ariarami, Malgasz ciągle myśli w malgaskich frankach. To do tej waluty jest przywiązany. Płacąc myśli frankami, a ariary są tak przy okazji. Wielka wymiana walutowa miała miejsce około czterech lat temu. Wyrażam się tak nieprecyzyjnie, bo sami Malgasze nie potrafili mi jednoznacznie odpowiedzieć w którym roku wymienili franki na ariary. Kierowca taksówki utrzymywał, że było to cztery lata temu. Sprzedawca warzyw dawał słowo honoru, że to już pięć lat, jak wydaje resztę w ariarach. Nauczycielka słabym i przez podłe dzieci nadwątlonym głosikiem przekonywała mnie, że dopiero trzy lata nie ma franków w obiegu. No i w związku z tym wyciągnąłem średnią. Malgasze płacą, wydają resztę w ariarach, ale myślą jeszcze frankami. Dochodzi do takich sytuacji, że podają cenę we frankach, przyjmują zapłatę w ariarach i w ariarach wydają resztę. Na przykład: Ile kosztuje kilogram bananów? pytam 5000. Odpowiada sprzedawca. Wyjmuję 1000 ariarów i po zakupach. Albo inaczej. Pytam się taksówkarza ile kosztuje przejazd z A do B. 20 000. odpowiada. Targujemy się, staje na 12 000. A kiedy przychodzi do zapłaty jest problem, bo jak tu podzielić 12 000 na 5 (bo taki jest stosunek franka do ariara) . Trzeba mieć tęgi łep, albo kalkulator w kieszeni. Można mieć czasem wrażenie, że bogu ducha winny Malgasz chce cię oszukać, kiedy dociekasz ile dokładnie kosztuje ten napój. W ariarach. Sprzedawca otwiera usta, kieruje wzrok to na ciebie, to na  niebo i myśli.Myśli. (Choć w tym myśleniu wygląda jakby taksował cię i kombinował na ile wyglądasz; ile można od ciebie zażądać). Myśli dłużej lub krócej (w zależności jaką miał frekwencję na lekcjach matematyki), ale zazwyczaj odpowiada. W ariarach. W miejscach, gdzie przebywa dużo turystów (Nosy Be, Tananarive, Antsirabe, Toliara, Diego Suarez), miejscowi przerzucili się już na nową walutę. Ale w innych miejscach za nic mają odgórne zarządzenie władz. Płacą ariarami, myślą we frankach. Wybitne przywiązanie do tradycji.  

 

Cena podana jest tu we franku, który już de facto nie istnieje.

 


Żeby z franka wyszedł ariar podaną cenę trzeba podzielić przez 5. Wychodzi: misaika (prysznic) 200, mikaka (kupa) 100, mipipy (siku) 50.

 

 

Właściciel restauracji dla turystów podaje już ceny tylko w ariarach. Jaaaaka szkoda!!!

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-08 11:28

    Ale dlaczego kupa jest dwa razy droższa niż siku? Zainteresowało mnie... Babcia klozetowa wchodzi i sprawdza co zostało w kiblu???

  • Do moderacji
    2009-09-07 22:51

    pomieszanie z zagmatwaniem, sama się już zgubiłam ;)

mizantrop

  • 1/5
  • Ranga: Miłośnik wojaży
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Zainteresowania: Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Quizy: ilość: 1 punkty: 9
Forum: ilość: 4 punkty: 4
Komentarze: ilość: 98 punkty: 98
Konkursy: ilość: 1 punkty: 50
Suma 104 161
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się