Dzień 26, 27, 28, 29

12 wrzesień 2009
Dzień 26, 27, 28, 29

Dzień 26 (~41 km)
Międzygórze - Domaszków - Długopole - Spalona - Lasówka - Zieleniec

Nocleg w Spalonej. Spakowałem plecak i zostawiłem go na przechowanie mrukliwemu, lecz sympatycznemu kierownikowi schroniska i razem z Rafałem pojechałem do Międzygórza, do punktu, w którym wczoraj przerwałem wycieczkę. Potężny bonus - niemal 30 km bez plecaka, uzbrojony jedynie w mapę, butelkę wody, puszkę orzeszków i kijki, zrobiłem w niecałe 6 godzin.

Ach, kijki. Spokojnie mógłbym napisać cały artykuł o ich wszechstronnym zastosowaniu. Bez kijków tyle bym nie przeszedł, to pewne. Oprócz tego, że w trudniejszym terenie pomagają utrzymać równowagę, a w łatwiejszym nadają wędrówce dyscyplinę i rytm, mają jeszcze jedną niebagatelną funkcję - pozwalają trzymać na bezpieczny dystans puszczone samopas wiejskie kundle.

Idąc tych kilka setek kilometrów, ze swego rodzaju perwersją przyglądałem się tabliczkom na bramach. Prosty komunikat "UWAGA, ZŁY PIES" doprawdy należał do rzadkości, dominowała jednak poetyka discopolowo-odpustowa: "ZŁY PIES, A WŁAŚCICIEL JESZCZE GORSZY", "DOBRY PIES, ALE MA SŁABE NERWY", "JA TU PILNUJĘ", "DOBIEGAM DO FURTKI W 5 SEKUND, A TY?". Widząc tę ostatnią zawsze miałem ochotę dopisać "A JA MAM MAGNUM 44". Nawet jeżeli na podstawie tych tabliczek nie można zbyt pochopnie wyrokować o owej mitycznej polskiej gościnności, to z całą pewnością można co nieco powiedzieć o naszym siermiężnym poczuciu humoru.

W tym kontekście jedna, jedyna tabliczka "UWAGA, ZŁY KOT" musiała mnie wzruszyć i spowodować, że dokładniej rozejrzałem się po okolicy. Lasówka, wieś przy drodze ze Spalonej do Zieleńca, przeładnie położona w dolinie między Górami Bystrzyckimi a Orlickimi, to miejsce, do którego będę chciał wrócić. Może na narty, na pewno na rower.



Dzień 27 (~39 km)
Zieleniec - Duszniki Zdrój - Karłów - Pasterka - Broumovské Stěny (Hlavňov)

Schronisko PTTK "Orlica" w Zieleńcu. To samo, w którym 20 lat temu prowizorycznie opatrywałem rozciętą do kości nogę. Smutny bywa los narciarza. Później, już we Wrocławiu, pielęgniarka pocieszała mnie, że kobiety lubią facetów z bliznami. Niestety, moje koleżanki w liceum były innego zdania, a zwłaszcza taka jedna. Smutny bywa los narciarza.



Dzień 28 (~43 km)
Broumovské Stěny (Hlavňov) - Libná - Chełmsko Śląskie - Lubawka - Jarkowice

O czym myślę idąc? O wszystkim i o niczym. Bardziej o niczym niż o wszystkim. Im dłużej idę, tym mniej myślę. Jak w moim ulubionym kawale o bacy. Znacie? To posłuchajcie.

Turysta pyta bacę:
- Baco, a jak macie trochę czasu, to co lubicie robić?
- A tak se lubię usiąść i pomyśleć.
- A jak nie macie czasu?
- To tylko usiąść.

Dzisiaj cały dzień napierania. Nie miałem czasu myśleć.



Dzień 29 (~27 km)
Jarkowice - Przełęcz Okraj - Śnieżka - Przełęcz Karkonoska

Już wiem, że dojdę. Nie ma bata. To w pewnym sensie niebezpieczny dla mnie moment, bo tak jakoś zostałem zrobiony, że interesują mnie tylko rzeczy nieprzewidywalne, a przewidywalne śmiertelnie nudzą. Z mojego punktu widzenia tych kilka ostatnich dni jest już zbędną formalnością. Ciężko to wytłumaczyć - i choćby z tego powodu warto dojść do końca, do Porajowa. Nie będzie mi się chciało wyjaśniać znajomym, że tych kilkadziesiąt kilometrów nie robiło mi żadnej różnicy.

Idąc ostatnie kilometry mógłbym sobie na przykład układać mowę końcową. Tak dla zabicia czasu. Rafał zaproponował coś w rodzaju "Dla ludzkości to krok niewielki, dla mnie ogromny", ale niestety te słowa wypowiedział już w 1987 roku Josif Brodski na wieść o przyznaniu mu Nagrody Nobla, a ja zbyt cenię tego poetę, żeby z niego tak bezczelnie zżynać. Moje przemówienie raczej składałoby się z czterech słów, ale niestety nie nadają się one do zacytowania w tym miejscu. Jeżeli ktoś pamięta absolutnie genialny początek "Dnia świra" Marka Koterskiego, to łatwo sobie wyobrazi, w jakim rejestrze stylistycznym aktualnie się obracam.





  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-09-17 23:17

    Wydaje mi się, że właśnie tabliczka "PIES" mówi sama za siebie i budzi największy respekt. A reszta to groźby bez pokrycia.

  • Do moderacji
    2009-09-16 16:11

    ale tabliczki to teraz gotowe się kupuje. Trudniej by było gdyby samemu trzeba było je wykonywać. Wtedy tylko by było: "Pies!!!" i to wszystko.

  • Do moderacji
    2009-09-14 22:47

    To ja zapraszam do Nowego Dąbia. Pan Dziadek Mojej Koleżanki też lubi przywieszać takie tabliczki. Tam gdzie stoi na środku polnej drogi drzewo znajduje się napis "Rondo Fioła Niesioła". Eh, ta południowa krew...

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-13 01:32

    No ej, a gdzie reszta?! /asik

  • Do moderacji
    2009-09-12 22:47

    Serio, serio :)

  • Do moderacji
    2009-09-12 22:38

    Zły kot??? Poważnie? :)

te_em

  • 0/5
  • Ranga: Początkujący odkrywca
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Widzę i opisuję ;-)

Zainteresowania: Kultura, Nauka, Podróże, Trekking, Literatura

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 30 punkty: 30
Suma 30 30
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się