Dzień 20 (~36 km)
Soszów Wlk. - Wielka Czantoria - Tuł - Dzięgielów - Cieszyn - Pogwizdów - Kaczyce
Skończyły się góry. Wcześnie rano zszedłem z Wielkiej i Małej Czantorii, ominąłem niewielkie wzgórze Tuł i bez fanfar, oklasków, fajerwerków tudzież komitetów powitalnych i strażackich orkiestr dętych zakończyłem karpacki etap wycieczki.
Główny Szlak Beskidzki z Ustronia do Wołosatego liczy około 520 km i szacowany jest na jakieś 21 dni. Mam wrażenie, że moja graniczna trasa (z doliną Popradu i Rysami) była znacznie dłuższa, ale sprawdzę to dopiero po powrocie. Nie chodzi o to, żeby cokolwiek udowadniać, po prostu mam mocne poczucie, że jak dotąd wstydu nie ma.
Na pewno za wcześnie na podsumowania, właściwie dopiero teraz zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Zostały niecałe 2 tygodnie, a przede mną całe Sudety i cała Brama Morawska. Ale o dwóch istotnych (by nie powiedzieć - idiotycznych) błędach mogę już napisać, bo niemal codziennie dają mi się dotkliwie we znaki.
Po pierwsze - nie wziąłem map! Przed wyjazdem skompletowalem i przestudiowałem wszystkie, ale w ostatniej chwili, właściwie kilka godzin przed wyjazdem, uznałem, że są za ciężkie i że nie warto ich dźwigać, bo jak będą potrzebne, to kupię je na miejscu. Fatalna pomyłka, która teraz się mści, bo albo tracę cenny czas szukając ich po schroniskach, kioskach, księgarniach, albo mocno nadkładam drogi idąc na czuja. Gdyby ten czas zsumować, to spokojnie uzbierałaby się doba, jeśli nie dwie.
Po drugie - planując trasę w czerwcu zupełnie zapomniałem, że 2 miesiące później dzień jest o kilka godzin krótszy i że przed 20-tą zapada zmierzch. Niby banał, ale przed zmrokiem, kiedy czuję, że mam jeszcze siłę udźwignąć kilka kilometrów, muszę rozglądać się za noclegiem. Nawet bardzo ostrożnie licząc, że z tego powodu robię trzy, cztery kilometry mniej, to po pomnożeniu przez 31 dni wyprawy wychodzi niemal 100 km niedoszacowania. Dużo, bardzo dużo.
Zostało 12 dni. Przejście południowej granicy Polski w wyznaczonym sobie terminie wydaje się bardzo trudne, ale wciąż realne. Jeżeli w weekend będę na Śnieżniku, to jeszcze nic straconego.
Dzień 21 (~41 km)
Kaczyce - Karviná - Bohumin - Chłopki - Zabełków - Krzyżanowice - Tworków - Bolesław
Jak ja nie lubię mieć racji. Mówiłem, że ludzie są gorsi od zwierząt, że równina jest zdradziecka? Wystarczył jeden dzień, aby się o tym przekonać.
Maszeruję sobie dziarsko asfaltem, a tu ni z gruchy, ni z pietruchy drogę zajeżdża mi opel corsa, z którego wyskakują dwie sztuki płci męskiej, na oko dwadzieścia kilka lat, i z pyskiem do mnie, że mają świadka, jak w barze w Chałupkach ukradłem ich koledze portfel i komórkę.
Szczerze mówiąc, nawet mnie nie zatkało, raczej zirytowałem się, że jakieś natrętne muchy wybijają mnie z rytmu. Chłopcy zażądali, abym im pokazał zawartość kieszeni i plecaka, ale ja miałem lepszy pomysł, który kulturalnie im przedstawiłem: niech zadzwonią po policję i wyjaśnimy sprawę, ja tymczasem idę dalej, a oni mogą mi naskoczyć tam, gdzie Bronisław Pawlik może pocałować Jana Kobuszewskiego w znanym skeczu Kabaretu Dudek.
Prawdopodobnie przez te 3 tygodnie wędrówki trochę dzikości w sercu i oczach mi się nazbierało, bo śląscy kozacy ustąpili i pozwolili mi odejść, ale nie do końca, bo wsiedli do auta i jechali na awaryjnych 50 metrów za mną. Zrobiło się niewesoło, bo wkrótce zmierzch, a ja nam na karku dwóch narwanych wiejskich windykatorów.
Zatrzymałem się więc i, tak, żeby dokładnie widzieli, co robię, obfotografowałem ich samochodzik, po czym sam zadzwoniłem na 997 jako biedna ofiara mobbingu drogowego. Chłopcy niemal natychmiast odjechali, dyżurny zaś policmajster (ku mojemu zdziwieniu) potraktował zgłoszenie bardzo poważnie i wysłał do mnie patrol. Trzeba przyznać, że był miły i nie kazał stać w miejscu zdarzenia, lecz pozwolił iść dalej. Może skalkulował, że idę w dobrym kierunku i w dobie kryzysu patrol spali mniej benzyny, jadąc do mnie? 40 minut później uciąłem sobie jeszcze miłą pogawędkę z policjantami i na tym przygoda się skończyła.
Wieczorem, rozbijając na dziko namiot w rogu boiska LKS Ruch w Bolesławiu, pomyślałem, że ciekawe obyczaje panują na Śląsku. Ktoś komuś kradnie komórkę, wiara rozsyła wici i miejscowa młodzież wsiada do swych błyszczących maszyn i rozjeżdża się na cztery strony świata w poszukiwaniu złodzieja, który oczywiście ucieka pieszo, główną szosą, z wielgachnym plecakiem pełnym łupów na barkach. Ale policjant mówił, że mogli to też być rabusie, którzy zwietrzyli okazję, bo samotny turysta może im wiadomo co. Kimkolwiek byli, nie grzeszyli ani stanowczością, ani subtelnością rozumowania - i całe szczęście, bo dzięki temu idę dalej.
Dzień 22 (~45 km)
Bolesław - Borucin - Krzanowice - Samborowice - Pietraszyn - Pietrowice Wlk. - Kietrz - Sucha Psina - Boguchwałów - Głubczyce
as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - tru - chło - so - wy - na - po - bo - czu - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - as - falt - su - de - ty - na - ho - ry - zon - cie

No właśnie, nie byli zbyt zdecydowani, więć może to jednak nie była bandyteria, ale zwykłe, wiejskie głupki?
Snieżnik zaliczony, te_em dziarsko napiera dalej :)
trzymam kciuci - czasu coraz mniej ale mam nadzieję, że starczy do wytyczonego celu.
Dobrze, że tych dwóch nie było bardziej zdecydowanych, żeby sprawdzać kieszenie. Pewnie policjant miał rację - z tym, że mieli ochotę coś zabrać.
Widzę i opisuję ;-)
Zainteresowania: Kultura, Nauka, Podróże, Trekking, Literatura
| Komentarze: | ilość: 30 | punkty: 30 |
| Suma | 30 | 30 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.