Dzień 18, 19

3 wrzesień 2009
Dzień 18, 19

Dzień 18 (~32 km)
Hala Miziowa - Trzy Kopce - Przełęcz Bory Orawskie - Złatna - Ujsoły - Rajcza - Sól - Zwardoń

Podobno parę lat temu przed schroniskiem w Zwardoniu wisiała tabliczka "Tarnica - 25 dni". Niestety, nie ma jej, a szkoda, bo chętnie strzeliłbym sobie przy niej fotkę po 17 dniach podróży od najwyższego szczytu w polskich Bieszczadach. Powoli dociera do mnie, jaki dystans przebyłem, chociaż głównie zastanawiam się, jak technicznie rozegrać czekające mnie wkrótce 120 km asfaltu między Karpatami a Sudetami. No dobrze, nie będę ukrywać, że przemknęła mi przez głowę zdradziecka myśl, żeby ten kawałek przejechać autostopem. Ale nie, jednak nie. Przecież po tej równinie prawie nikt nie wędruje i to jest oczywiście absolutnie świetny i wystarczający powód, żeby ją przejść.

*

Wrzątek w schronisku Dworzec Beskidzki w Zwardoniu kosztuje 50 groszy. Zauważyłem pewną prawidłowość - im dalej posuwamy się na zachód, tym droższy wrzątek. Od Ustrzyk do Wysowej za darmo. Potem zdarza się, że każą sobie płacić. W Tatrach średnio 30 groszy. Nie wiem, czy będzie mnie stać na herbatę w Karpaczu!

Ta tępa, prostacka pazerność ajentów w schroniskach jest szalenie irytująca. Mam wrażenie, że więcej na tym tracą niż zyskują, bo zyskują może parę złotych dziennie, a tracą oldskulowych turystów, dla których darmowy wrzątek jest święty jak wiatyk. Z drugiej strony - może właśnie o to chodzi? Przyjdzie taki, weźmie wrzątek i zrobi sobie zupę z torebki zamiast kupić tę samą zupę za 10 zł. I gdzie tu interes? Podejrzewam, że ten wrzątek jest jeszcze tylko dlatego, że wymaga tego jakiś tajny okólnik PTTK.



Dzień 19 (~34 km)
Zwardoń - Sołowy Wierch - Krężelka - Trójstyk - Jaworzynka - Istebna - Sałasz Dupne - Kiczory - Wlk. Stożek - Wlk. Soszów

Przed południem drugi checkpoint na mej trasie, czyli trójstyk granic - polskiej, czeskiej i słowackiej. Jeżeli z jakichś powodów będę musiał się wycofać, to zawsze mogę zmienić tytuł bloga na "Północna granica Słowacji" i cieszyć się w domu z połowicznego sukcesu lub przeżuwać gorycz częściowej klęski. To zależy, czy szklanka jest do połowy pełna czy do połowy pusta.

Zaczynam kombinować, a to nieomylny znak, że siada mi morale i nadchodzi kryzys. Albo już nadszedł. Szczerze mówiąc, dziwię się, że tak późno. Myślałem, że klapnę już po dwóch tygodniach.

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-09-15 15:42

    @Gość - Zdjęcie i mapki dodane ;)

  • Do moderacji
    2009-09-06 12:12

    Mam nadzieję, że kryzys przejdzie, bo przecież zawsze KIEDYŚ przechodzi!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-03 18:42

    A zdjęcie gdzie?!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-03 18:37

    Byle tak dalej! Precz z kryziem!

te_em

  • 0/5
  • Ranga: Początkujący odkrywca
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

Widzę i opisuję ;-)

Zainteresowania: Kultura, Nauka, Podróże, Trekking, Literatura

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 30 punkty: 30
Suma 30 30
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się