Nie musimy daleko szukać, aby dostrzec, że coś jest nie do końca tak, jak być powinno.
Słowo Arktyka w końcu do czegoś obliguje, tymczasem, ta zima w Hornsundzie nie różni się specjalnie od przeciętnej zimy w Polsce. Polskie serwisy informacyjne starają się przedstawić brak zimy z pozytywnej strony – oszczędności na odśnieżaniu dróg, mniej dziur w ulicach na skutek mrozów, brak przerw w pracach na placach budowy, oszczędności na ogrzewaniu.
Oczywiście jest jeszcze druga strona medalu, nie tak oczywista, nie tak łatwo policzalna, jak pieniądze w kasie miasta lub we własnym portfelu. Brak mrozów, to brak naturalnej bariery zmniejszającej populacje szkodników roślin uprawnych, drzew owocowych. Mróz to również jeden z czynników związanych z występowaniem selekcji naturalnej, eliminującej chore i słabe osobniki zarówno zwierząt jak i roślin. Choć wielu osobom to nie pasuje, mróz jest w naszej strefie klimatycznej czymś normalnym, a wręcz niezbędnym, z punktu widzenia środowiska naturalnego.
Teraz przenieśmy się na Spitsbergen. Zima obchodzi się z nami bardzo łagodnie. Jeden za drugim, docierają do nas niże niosące ciepłe i wilgotne powietrze. Nie bez znaczenia jest również oddziaływanie prądów morskich, a w szczególności prądu Zachodniospitbergeńskiego, który niesie ze sobą wody pochodzenia atlantyckiego – cieplejsze, w porównaniu z wodami arktycznymi, które omywają wschodnie wybrzeże Spitsbergenu, po czym wzdłuż południowego przylądka Sorkapp sięgają zachodniego wybrzeża i ciągną w kierunku północnym.
Śledzimy niewesołe doniesienia odnośnie sytuacji lodowej w Arktyce, które sugerują, że tak źle (tak cienko) już dawno nie było, szczególnie w odniesieniu do Arktyki w części norweskiej i rosyjskiej (http://www.barentsobserver.com/exceptionally-little-ice-in-barents-and-kara-seas.5006740-116320.html; http://www.barentsobserver.com/the-heat-is-on.4990862-16176.html).
Powierzchnia pokrywy lodowej w grudniu 2011 była jedną z trzech najmniejszych odnotowanych od roku 1979 (moment rozpoczęcia obserwacji satelitarnych lodów Arktyki).
Wszyscy jesteśmy już od jakiegoś czasu terroryzowani skutkami, jakie mogą ze sobą nieść zmiany klimatu i trudno jest się odnieść do tych fantastycznych wizji będąc w mieście, siedząc przed telewizorem, jednak grupa zimująca w Polskiej Stacji Polarnej, ma prawo traktować te doniesienia nieco bardziej serio.
Pomijając skutki o znaczeniu globalnym (podniesienie poziomu mórz, wypiętrzanie się lądów, wysłodzenie oceanów i wiele innych teorii) możemy powiedzieć, jakie skutki łagodna zima będzie miała na „naszym podwórku”.
Borykając się z brakiem wody (jezioro, z którego pobierana była woda, wyczerpało się pod koniec listopada), początkowo, zanim spadł śnieg, transportowaliśmy bryły lodu lodowcowego z brzegu fiordu, jednak z przyrastającą pokrywą śnieżną, zaczęliśmy korzystać ze śniegu, jako źródła wody. W obecnych dniach towarzyszy nam odwilż, w wyniku której całe połacie śniegu zamieniły się w potoki płynące do fiordu. Jedyny plus tej sytuacji, że na kilka dni napełniło się jezioro, więc można było dokonać prac konserwacyjnych zbiornika, do których trzeba było spuścić całą wodę (3 metry sześcienne), ale łatwo teraz będzie ją odzyskać.
Narty oraz skutery stoją odłogiem. Jedynie na lodowcu Hansbreen są warunki do jazdy, jednak póki co, nie można przedostać się skuterem przez kamieniste zbocza moren, a więc pozostaje piesza około półgodzinna wędrówka przez pagórki, aby dotrzeć do lodowca, z nartami w rękach.
Częste odwilże, a zaraz po nich mrozy spowodowały, że wszystko jest pokryte zdradziecką warstwą lodu, na którym nie sposób utrzymać równowagi. W związku z tym, nikomu nie spieszy się z dalszymi wędrówkami po okolicy.
Kiepskie warunki lodowe są przyczyną trosk naukowców, którzy planują dostać się do Stacji wiosną skuterami, przez zamarznięte fiordy. Pytanie, czy im się to uda, nadal pozostaje bez odpowiedzi. Ta sama kwestia frapuje zimowników, którzy przyjechali z nastawieniem na możliwość pojeżdżenia skuterem, odbycia bliższych lub dalszych wycieczek, w tym, również do Longyearbyen. Póki co, jest to nadal niemożliwe, Arktyka uczy nas cierpliwości oraz pokory.
Pomijając „przyziemne” efekty tej zimy, nie sposób nie pomyśleć o skutku braku lodu (wciąż północne oraz zachodnie brzegi Spitsbergenu są wolne od lodu: http://nsidc.org/data/seaice_index/images/daily_images/N_daily_extent_hires.png) dla fok, które rozmnażają się na lodzie i lód stanowi jedyne zabezpieczenie dla focząt przed drapieżnikami.
O ile dorosłe foki są w stanie przetrwać bez większych połaci lodu, nie dokona tego największy lądowy drapieżnik, niedźwiedź polarny. Żywiący się głównie fokami, nie jest w stanie polować na nie w wodzie. Wykorzystuje swój węch do odnajdywania nor, w których ukryte są młode foki oraz znajduje przeręble, wykorzystywane przez foki do oddychania, gdzie cierpliwie na nie czeka. Bez lodu, nie będzie w stanie zgromadzić zapasów tłuszczu na okres arktycznego lata, kiedy na Spitsbergenie żywi się oportunistycznie, głównie padliną, rzadko mając możliwość upolowania czegokolwiek.
Jak łagodna zima wpłynie na pozostałe elementy ekosystemu arktycznego? Istnieje wiele scenariuszy biorących pod uwagę niezliczoną ilość czynników od wskaźnika Oscylacji Północnoatlantyckiej (NAO), układu prądów morskich, zakwitu fitoplanktonu, zasobności mórz w biogeny po jakość żerowisk ptaków morskich i intensywność rybołówstwa na przestrzeni wielu lat.
Jak łagodna zima wpłynie na naszą małą społeczność oraz życie w stacji – już wiecie.
Napisała: Liliana Keslinka-Nawrot
Przepraszam za długą przerwę, ale nie dostaję powiadomień o nowych komentarzach, codziennie zaś uaktualniany jest nasz fanpage na facebooku :)
Witaj światło:)
hej chciałam jakoś utrzymac kontakt... co słychać? słoneczko niedługo wróci....
czy ten sympatyczny "gość" na logo Polar team to szanowny alczyk?:)
dość często bywają, ale nie zawsze są spektakularne, najczęściej pojawiają się delikatne smugi, które dość szybko znikają. Ile razy? trudno powiedzieć, ale zorze, które warto było sfotografować były raptem kilka razy. Dodatkowo nam utrudnia obserwacje duże zachmurzenie. Trzymamy kciuki za rozmowę kwalifikacyjną - być może do zobaczenia w lipcu??
Ile razy widzieliście zorzę polarną???
U nas dzisiaj odwilż, pada deszcz ze śniegiem...i tak przez najbliższe kilka dni ma być...
Życze Wam więc całej masy śniegu. Żeby skutery nie zardzewiały:) U mnie troche pada. a u Was może jutro....
Sewik, mamy jednostki tego drugiego rodzaju :) ...natomiast nasi meteorolodzy określają precyzyjnie widzialność (w kilometrach). Teraz, (9.43) na południu już powoli rozjaśnia się granatowe niebo o 12-ej będzie najjaśniej (choć nadal ciemno), a o drugiej znowu ciemno jak...w beczce smoły :) Marafi1, też mamy nadzieję na zimę...w końcu jesteśmy w Arktyce :) Na stronie lokalnej gazet Svalbardposten pisali, że to jedna z najłagodniejszych zim od 80 lat!
Na zdjęciach z kamery 1 widac zarys gór:) to chyba juz sie rozwidnia? jak sie określa ciemność? są jakies jednostki dla określenia ciemności nocy polarnej? czy po prostu "pięciu Murzynów w ciemnej sieni" "jak oko wykol" .....
Zainteresowania: Ekologia, Kultura, Nauka, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 16 | punkty: 16 |
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Suma | 17 | 46 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.