Co Chińczyk wie o Polsce?

3 wrzesień 2009
Co Chińczyk wie o Polsce?

Jak to zazwyczaj bywa, wiedza zależy od poziomu oczytania i zainteresowań. Także i w przypadku znajomości takiego – często zagadkowego – terminu jak „Polska”.

Pytanie „skąd jesteście?” zadano nam w Chinach wielokrotnie. Odpowiedź rzecz jasna za każdym razem była taka sama. Reakcja pytających – za każdym razem inna. W większości napotkani Chińczycy, ciekawi naszego pochodzenia, nie umieli się popisać jakimkolwiek trafnym skojarzeniem dotyczącym Polski. Zazwyczaj po naszej odpowiedzi zapadała cisza, sugerująca pustkę w głowie azjatyckiego zagajacza rozmowy. I bez znaczenia było, czy Polskę wypowiadałyśmy jako „Poland” czy jako „Polska” (co dla Chińczyków często jest łatwiejsze do zidentyfikowania).

Zdarzały się jednak przypadki, w których chiński rozmówca zdawał się kojarzyć Polskę z nazwy. Wówczas albo powtarzał nazwę z uśmiechem i satysfakcją, że zrozumiał, albo – chcąc podtrzymać rozmowę – popisywał się tym, co na temat nadwiślańskiego państwa wie. I tak od pewnej współtowarzyszki podróży pociągiem do Datong dowiedziałyśmy się, że Polska słynie np. z połowu ryb i jezior… Dziwne, czyżby słyszała o Mazurach? Poczułam, że rozpiera mnie duma „Tak, nasze polskie Mazury!”… tylko skąd te ryby? … Szybko okazało się, że chińska studentka ulokowała Polskę w Skandynawii, a sam kraj pomyliła z Finlandią.

Z kolei poznany na dworcu dwudziestopięcioletni student z Pekinu był święcie przekonany, że naszym językiem urzędowym jest niemiecki. Takie stwierdzenie zachęciło nas do udzielenia reprymendy i zafundowania krótkiej lekcji historii, czekając na pociąg do Pingyao.

Podczas postoju na stacji benzynowej naszego autobusu sypialnego w drodze do Hangzhou pewna młoda Chinka pchana ciekawością – swoją i nieanglojęzycznych podróżników – ochoczo rozpoczęła dialog:

- Hi! Where are you from? – pyta.

- From Poland – odpowiadam, ale po chwili dodaję dla ułatwienia, wolno – It’s in Europe.

- … – szuka w pamięci i po krótkim namyśle zadowolona z siebie wykrzykuje – Oh! New York! … I know!!!

Machnęłam ręka. Wyprowadzanie z błędu uznałam w tym wypadku za bezcelowe.

Nasza polska, sycząca mowa dość często przykuwała uwagę Chińczyków. Na podstawie tego, co słyszeli, wyciągali różne wnioski; tak, jak pytanie czy jesteśmy z Rosji wcale nas nie dziwiło, tak podejrzewanie nas, że pochodzimy ze Stanów Zjednoczonych było kompletnym zaskoczeniem.

Podczas wycieczki do Xiaolangi (obszar krajobrazowy nad Żółtą Rzeką) pod Luoyang, w autobusie spotkałyśmy dwie siostry: jedna dwudziestoletnia, druga – czternastoletnia. Obie nieźle radziły sobie z angielskim, w związku z czym ucięłyśmy sobie pogawędkę. Starsza nie tylko kojarzyła Polskę z nazwy, ale też wiedziała co nieco o drugiej wojnie światowej i „jakimś tam” znaczeniu Polski w tym czasie. Młodsza wyraziła ubolewanie, że nie wie nic, ale z optymizmem dodała, że w przyszłym roku w szkole dochodzi jej przedmiot „historia świata”, więc może uda się wypełnić tę lukę.

Znacznie więcej o przemianach w Polsce wiedział nasz pekiński znajomy. Ciekawiło go, jak się nam żyje po ’89., jaki stosunek młode pokolenie Polaków ma do Rosjan i Niemców, czy wciąż mamy żal itd.

O polskiej kulturze praktycznie nikt z napotkanych przez nas Chińczyków nic nie wiedział. Nikt oprócz studenta chińskiej literatury na uniwersytecie pekińskim, z którego pomocą udało nam się trafić do jednego z zabytków – Rezydencji Księcia Gong. Ów Chińczyk, rozkochany w literaturze europejskiej (szczególnie w twórczości Joyce’a, Baudelaire’a i Rimbaud), którą ceni wyżej od chińskiej, co prawda żadnego z polskich autorów wymienić nie potrafił, za to z dużym uznaniem wspomniał nazwisko Kieślowskiego, którego filmy zalicza do czołówki najlepszych dzieł kinematografii.

Pomijając przypadki, w których rozmówcy mają jakiekolwiek pojęcie o Polsce, można się poczuć nie tylko jak obcy (którym i tak się jest ze względu na odmienny kolor skóry), ale jak przybysz z nieodkrytej jeszcze planety.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-09-15 15:21

    Napewno nawet nie wiedzą, że jest taki kraj. Natomiast j a jak byłam w Tajlandii, jak pytali się skąd jestem i mówiłam, że z Polski to słyszałam ciagle aaaa Dudek, kolejny i kolejny jak sie pytał i mówiłam, że z POlski to mówię Dudek, Dudek a on Boruc. W Tajlandii bardzo popularna jest liga angielska a Polska kojarzy się tylko z piłkarzami.

  • Do moderacji
    2009-09-09 15:23

    Skąd ja to znam.... Kiedyś na Florydzie, któryś raz z rzędu zapytana: "a gdzie leży Polska?" Zażartowałam - " W Texasie"... Pózniej miałam mały wyrzut sumienia, bo kasjerka z supermarketu wzięłą moją odpowiedz całkiem serio...

  • Do moderacji
    2009-09-07 22:32

    A nas znowu najbardziej rozbawiło dziecko, ktore chciało powtórzyć zasłyszane przed chwilką zdanie i wyszło z tego mniej wiecej "are you from cola?" i już przez cały wyjazd motywem przewodnim było że jesteśmy z coli albo fanty ;)

  • Do moderacji
    2009-09-05 09:00

    Polaków spotkaliśmy kilku, w czterech miastach: Datong, Pingayo, Xian, Hangzhou.

  • Do moderacji
    2009-09-04 21:18

    Często spotykam się z tym, że ktoś myśli, że jesteśmy z Rosji:)) A swoją drogą - ilu Polaków spotkaliście w czasie podróży? Bo jeśli jest dużo turystów z danego kraju to i miejscowi mają czasami większe pojęcie o danym kraju....

  • Do moderacji
    2009-09-04 14:54

    Nie ma się co oburzać, dziwić, czy lamentować. Powiedzmy sobie szczerze. Jesteśmy małym, mało znaczącym, egzotycznym krajem gdzieś na wschodzie Europy. Sami o sobie wiemy niewiele, a co dopiero wymagać od bogu ducha winnego Chińczyka.

  • Do moderacji
    2009-09-04 14:02

    tak samo jak w stanach tak i krajach azjatyckich i pewnie w Afryce jakbyśmy powiedzieli, że jesteśmy z Jowisza to i tak nie miałoby to żadnego znaczenia - i tak nie wiedzieli by jaka jest różnica między Polską a Jowiszem.

  • Do moderacji
    2009-09-03 19:38

    Widać że niewiele ten Chińczyk o nas wie, lecz obawiam się że niektórzy z nas także nie mają wielkiej wiedzy o tym kraju.

male_chinki

  • 0/5
  • Ranga: Początkujący odkrywca
  • Płeć:Kobieta
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

… a właściwie o nas, gdyż podróżujemy we dwie:
Paulina (koreanistka) i Angelika (informatyk)
Rówieśniczki, które łączy wiele pasji – tak najprościej można by nas przedstawić.
Jedną z tych pasji są podróże.

Aktywności użytkownika

Forum: ilość: 2 punkty: 2
Komentarze: ilość: 25 punkty: 25
Suma 27 27
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się