"Nie posiadnie w USA samochodu grozi kalectwem i długotrwałym urazem psychicznym". Powyższa informacja powinna wisiec na każdej wystawie w ameryce. Uraz psychiczny nastąpiłby po szykanach sąsiadów, a fizyczny na wskutek innych kierowców. Jako niestały rezydent kraju wielkiego hamburgera, nie posiadałm innych środków lokomocji ponad pożyczony rower oraz karnet na przejazdy liniami metra.
Druga z opcji była dośc wygodna bowiem po uprzednim zapoznaniu sie z mapą kolejek i przy odrobinie nawigacji oraz posługiwania sie tezykiem tubyców, można było objechac spory kawałek Chicago. Poruszłam sie głownie linią czerwoną biegnącą przez słynne Dawntown. Niestety nie wszedzie można było dojechac kolejką. Bardziej relaksacyjnie niz wyczynowo jeżdziłam rowerem. Pożyczony od rodziny wechikuł zadziwił mnie brakiem tylnego siodełka, ale jak przystało na prawdziwą gorącokrwistą polkę trzeciego dnia mojego pobytu w USA zadeklarowalam się dzielnie udac po mleko na roweże do pobliskiego marketu. Zadanie było proste. Do czasu. "Domki ksero" mnożyły sie przed moimi czai w zastraszającym tępie, a ja sama bladłam z kżdym kolejnym przejechanym metrem...
Miało byc blisko, a ja nie mogłam zrozumiec dlaczego pomimo przejechanych kilometrów (!) nie widz żadnego marketu. Po jakimś czasie nawet próba odtworzenia tej samej drogi okazal się nieskuteczna i ... zwyczajnie sie zgubiłam. Miałam telefon podarowany na okazję przyjazdu, jednak jak wytłumaczyc komuś że jestem "gdzieś na przeciw niczego?!"
Mineły dobre dwie godziny,znim zobaczyłam w oddali wielką halę handlową w której paradoksalnie dzisiaj byłam rodziną. Stwierdzienie "jestem niedaleko miejsca XXX" w USA nabiera podwójnego dna. To co w polsce znaczy "blisko" w ameryce oznacza "lepiej weź taksówkę..." Po jakimś czasie wreszcie udało mi sie dotrzec do w.w. centrum skąd mogłam zadzwonic po pomoc. Moja "wycieczka" po mleko trwała 3 i pół godziny. W rzeczywistości wklep był w odległości 15 minut jazdy tam i spowrotem.
Tego wieczora nie było naleników... była "bura" na kolacje ;).
hahaha jakbym siebie widziała :) pozdrawiam :
"Astronomia zrodziła się z przesądów, elokwencja z ambicji, nienawiści, fałszu i pochlebstwa, geometria z chciwości, fizyka z próżnej ciekawości, nawet filozofia moralna z ludzkiej pychy. Tak więc sztuki i nauki zawdzięczają swoje powstanie naszym wadom." JAN JAKUB ROUSSEAU
Zainteresowania: Historia, Kultura, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 1 | punkty: 1 |
| Suma | 1 | 1 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.