68. Wypad za miasto - meksykański folklor

 

            Dziś, razem z naszym znajomym Meksykaninem i jego samochodem, zabieramy Was w podróż po okolicznych miasteczkach i wsiach stanu Jalisco.

 

            Ocotlan – typowe wolne i spokojne małomiasteczkowe życie.

 

 

 

 

 

            Montezuma II – król Azteków, pokonany przez Hernana Corteza na początku XVI wieku.

 

 

 

 

 

            VW “Garbus” – przez wiele lat produkowany w Meksyku; samochód nadal tutaj tak powszechny, jak swojego czasu Fiat “Maluch” 126p nad Wisłą.

 

 

 

 

 

            Godło Meksyku, widoczne również pośrodku flagi – orzeł siedzący na kaktusie i jedzący węża. Jak wieść gminna niesie, pierwsi Olmekowie wędrujący przez te ziemie zobaczyli taki właśnie obrazek (nakryli orła w takiej dziwnej, niezręcznej sytuacji), potraktowali to jako jakiś znak (nie za bardzo wiadomo, jaki) i tam postanowili się osiedlić.

 

 

 

 

 

            To nasz amigo, a w tle powszechne w Meksyku drzewa – przystrzygane zawsze w prostokątne i  kwadratowe kształty. Kiedy zapytaliśmy go dlaczego tak robią, spojrzał na drzewo i powiedział: “O, rzeczywiście! Nie wiem dlaczego tak. Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiałem...” :)

 

 

 

 

 

            Największe jezioro Meksyku – Chapala.

 

 

 

 

 

            Ogromny kaktus, był chyba wielkości małego domu!

 

  

 

 

            Centrum kulturalne wsi – bar.

 

 

 

 

 

            Jeden z najlepszych meksykańskich towarów eksportowych – cerveza (piwo) Corona – doczekał się nawet swojej ulicy, w małym miasteczku Chapala, położonym nad jeziorem o tej samej nazwie.

 

 

 

 

 

            Guachimontones – tajemnicze, okrągłe budowle epoki Olmeków, o niewyjaśnionej do dziś funkcji. Były opisywane przez największego chyba badacza starożytnej architektury oraz twórcy teorii dotyczących ingerencji istot pozaziemskich i ich wpływu na ówczesne cywilizacje – Ericha von Danikena.

 

 

 

 

 

            Zapierające dech w piersiach doliny i krajobrazy w rejonie Ocotlan.

 

 

 

 

 

 

           Kwiat bananowca.

 

 

 

 

 

            A na koniec swojski akcent, szkoda że nie czynne ;)

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-24 12:01

    Ciekawe informacje, czytuję National Geographic... czytałem także o Meksyku, interesujący kraj.

  • Do moderacji
    2009-09-21 12:10

    Tam chyba w ogóle żadnego piwa nie było, tylko mocniejsze płyny... ;)

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-20 19:57

    dobry blog, nie jest zły:)

  • Do moderacji
    2009-09-19 19:32

    Skargi i wnioski: w barze zabraklo piwa: dos xx i corony:-)))

  • Do moderacji
    2009-09-19 19:31

    Skargi i wnioski: w barze zabraklo piwa: dos xx i corony:-)))

jjjaaa

  • 2/5
  • Ranga: Zapalony globtroter
  • Płeć:Mężczyzna
  • Fotograf:Nowicjusz

O mnie

http://www.blogroku.pl/national-geographic,gwbkr,blog.html
jeżdżę, patrzę, latam, wącham, skaczę, czuję, widzę, myślę, słyszę, cieszę, spadam, czekam, wracam, idę, sunę, martwię, płynę, siedzę, śmigam, wstaję, radę daję, s z u k a m

Zainteresowania: Historia, Kultura, Podróże, Bieganie, Narty, Jazz, Sztuka miejska, Festiwale filmowe, Niezależna kinematografi, Blog.html reportaż, Gwbkr, Http://www.blogroku.pl/n

Aktywności użytkownika

Quizy: ilość: 30 punkty: 188
Komentarze: ilość: 98 punkty: 98
Suma 128 286
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się