Z Puri do Kalkuty znowu jechaliśmy nocnym pociągiem. Tym razem przezornie zatkaliśmy klimatyzację...Pociąg znowu był pełnym. Do Kalkuty dojechaliśmy 27.10 o 6 rano. Przed planowaną wizytą w Continentalu i urzędzie celnym udało nam się jeszcze dwie godziny przespać. To miał być wielki dzień, dzień odprawy celnej motocykli. Jak przyjechaliśmy do Continentala okazało się, że cała „robota” została już zrobiona. Odprawę celną udało się przeprowadzić bez naszego udziału. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że transport motocykli do Gdyni, z wypłynięciem z Kalkuty 31.10, mamy zapewniony. Odetchnęliśmy z ulgą. Pozostała nam do wykonania ostatnia, wydawałoby się, że dziecinnie prosta, czynność: wymiana indyjskich rupii na euro. Jednak w Indiach nic nie może być zbyt proste... Przez ponad 5 godzin krążyliśmy po centrum Kalkuty od banku, do banku i po różnych punktach wymiany próbując wymienić rupie na euro. W każdym miejscu odprawiano nas z kwitkiem. W kantorach okazało się, że tylko obywatele Indii mogą wymieniać rupie na inne waluty. Obcokrajowcy mogą dokonywać tylko wymiany odwrotnej: z obcych walut na rupie. W bankach mówiono nam, że jedynie State Bank of India może nam pomóc przy takiej wymianie, a prywatne banki nie mogą nic w tym temacie poradzić. W pięciu różnych oddziałach State Bank of India też się pojawiały rozliczne problemy. Generalnie byliśmy zmęczenie i delikatnie mówiąc zdenerwowani. Takich problemów i to z najprostszą czynnością nie mieliśmy do tej pory nigdzie. Nawet przekroczenie chińskiej granicy wydawało się prostsze niż wymiana pieniędzy w Kalkucie! W końcu trafiliśmy na liberalne i przyjazne klientom biuro podróży. Tam udało nam się wymienić pieniądze „bez oficjalnych potwierdzeń”. Na dzień przed planowanym wylotem do Polski udało nam się skończyć wszystkie formalności. Ostatni wieczór w Indiach spędziliśmy z Avikiem i jego żoną na domowej imprezie u ich przyjaciół. Jak zwykle było bardzo miło. Po raz pierwszy (i to pod sam koniec wyprawy) mieliśmy okazję spróbować jeść zgodnie z lokalnym zwyczajem – czyli rękami, bez użycia sztućców. Do tej pory zawsze ktoś nam podrzucał przynajmniej łyżkę. Jedzenie ryżu rękami jest jeszcze trudniejsze niż pałeczkami, ale jakoś udało nam się uporać z całym obiadem. Tradycyjnie wszyscy mieli niezły ubaw obserwując nasze zmagania z potrawami na talerzu. 28 października wieczorem wylatujemy do Polski. Można powiedzieć, że to już koniec nasz podróży po Azji Centralnej. Po 181 dniach w drodze wracamy do domu. Było fantastycznie!
Po 181 dniach w drodze wracamy do domu. Było fantastycznie!
www.worldonbikes.pl
Cieszę się, że wszystko skończyło się szczęśliwie. Relacje z Waszej podróży są kapitalne. Szoda tylko,że tak Wam zazdroszczę tego wyjazdu. Pozdrawiam Jacek
ALEKSANDRA TRZASKOWSKA
Urodzona w Warszawie, 2 maja 1980 roku. Z wykształcenia socjolog i prawnik po Uniwersytecie Warszawskim.
O sobie mówi, że jest „łazikiem” i „szwędaczem”, który kocha podróże i wszelkie formy ruchu. Jej największe życiowe pasje to narciarstwo zjazdowe, klasyczne i turowe, żeglarstwo, jazda konna, motocykle i oczywiście podróże. Za swoje dotychczasowe sukcesy uważa: poznanie drugiej połówki Jurka, z którym dzieli podróżnicze pasje, zrobienie uprawnień instruktora narciarskiego i sternika morskiego, wzięcie udziału w wielu pasjonujących podróżach żeglarskich, mi.in. z Ushuaia na polską stację antarktyczną im. Arctowskiego, po Karaibach, przez fiordy Norweskie, po Morzu Północnym i Bałtyckim oraz z Wysp Azorskich do Chorwacji, uczestnictwo w regatach żeglarskich w klasie „Pol-Skif”, zorganizowanie wspólnie z Jurkiem wypraw m.in. po Patagonii, do Nepalu, do Mongolii i po całej Europie.
JERZY PIĄTKIEWICZ
Urodzony w Krakowie, 16 września 1975 roku. Z wykształcenia inżynier po Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Siebie charakteryzuje jako "naturalnie niespokojnego ducha", zafascynowanego górami o każdej porze roku. Jego pasje to podróże, w szczególności podróże motocyklem, narciarstwo zjazdowe, klasyczne i turowe, a latem żeglarstwo. Za swoje dotychczasowe sukcesy uważa: poznanie Oli, bratniej duszyczki, z którą może jechać na krańce świata i wie, że dadzą sobie radę, dogłębne poznanie Chile, Argentyny, Nepalu, Mongolii, Tajlandii, Malezji, Singapuru, Rosji i prawie całej Europy, przeżycie kilku fantastycznych rejsów po Morzu Śródziemnym, Północnym i Andamańskim.
Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Relacje z podróży: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Suma | 2 | 60 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.