24.09.2010 "Tirana"

4 listopad 2010
24.09.2010 "Tirana"

Oj te "Ivi"... przeklinam w myślach, podczas nocnych posiedzeń...w toalecie. Kolacja w restauracji wyborna, rzecz jasna owoce morza, piwo....tylko po co mieszałem to z napojem (trzeba przyznać hitem wyjazdu) - "Ivi". Noc niestety nie przespana. Wstaję rano z bólem żołądka oraz bólem głowy...Najgorsze jest to, że znowu przesiaduje w toalecie. No nic dosyć marudzenia, za glupotę się płaci...czas na zwiedzanie miasta.

Kuba prowadzi nas pod Piramidę. W świetle dziennym "egzotyczny" budynek prezentuje się znacznie ciekawiej. Staramy sie wejść do środka, niestety jest to niemożliwe. Może to i dobrze, bo gdybyśmy weszli ominęłaby nas atrakcja dnia. Otóż zaczepia nas ekipa  telewizyjna, w postaci kobiety - reporterki i mężczyzny - kamerzysty. Jak się okazuje, albańska telewizja "Ntv", przygotowuje materiał o turystach odwiedzajacych Tiranę. Jesteśmy poproszeni o krótki wywiad. Nie chwalac się...spodobaliśmy się ekipie, bo dziewczyna prosi nas, a konkretnie Kubę o zrobienie materiału o nas. Wymaga to umówienia się w konkretnym miejscu i o konkretnej godzinie. Decydujemy się na godzinę 14 obok pomnika Fryderyka Chopina.

Wcześniej udajemy się na Plac Matki Teresy. Przechodzimy obok siedziby premiera Albanii - Saliego Berishy. Na Placu zracamu uwagę nie tylko na pomnik Błogoslawionej, ale również na studentów pobliskiego Uniwersytetu Tirańskiego. Błądząc po okolicy znajduemy miejsce na nasze śniadanie. Kupujemy po byrku...co niestety dla mojego żołądka nie jest dobre. Kolejnym punktem zwiedzania stał się dom Envera Hodży. Posesję przy Ismail Qemali można zwiedzic jedynie z zewnątrz. Kilkadziesiąt lat temu willa mogła naprawdę pzwracać uwagę...dziś gdyby nie fakt, ze tam mieszkał dyktator miejsce byłoby niezauważalne. Pod domem w przydrożnej kafejce raczymy się przedpołudniową kawą. Po domu Hodży, czas na odwiedzenie Narodowej Galerii Sztuki, w której decydujacym tematem jest sztuka socrealistyczna.

Nie mamy niestety dużo czasu, więc Muzeum Historycznego oraz wjazdu na górę Dajti nie możemy zrealizować....godzina 14 i kręcenie o nas programu  tuż tuż. Kierujemy się w kierunku jupiterów stadionu Qemal Stafa. Niedaleko bowiem od obiektu SK Tirana oraz KF Partizani znajduję się pomnik Chopina. Sto lat od narodzin Matki Teresy ,dwieście lat od urodzin Chopina....piękna symbolika. O tym między innymi opowiada w języku angielskim Kuba. Poza tym opowiada o Albanii, o Polsce ,oczywiście o naszej wyprawie...nie trwa to krótko. Bo na potrzeby programu ujecia kręcone są w różnych miejscach. W każdym razie, myśl o realizacji progamu, pochłania nas...i zapominamy o fotkach!!! Z całej Tirany....żadnych fot. Dziś bardzo to przeżywam. Zostały nam jedynie filmy....ale co tam w życiu nie wszystko musi być tak jak byśmy chcieli. Zdjęć nie ma, ale są wspomnienia!

Kończąc realizację programu, udajemy się na zakupy prezentów dla naszych najbliższych...bo to już praktycznie koniec naszego wypadu. Z hotelu zabieramy rowery i kierujemy się w kierunku Rinas - lotniska im. Matki Teresy, oddalonego od centrum Tirany o około 20 kilometrów. Droga wyjazdowa z miasta, podobnie jak wczoraj mocno zatloczona. My korzystamy z wygody i jedziemy pasem przeznaczonym tylko dla autobusów. Byle wyjechać z miasta.

Do Rinas docieramy ok. 19. O tej porze zaczyna już zapadać zmrok. Dotarliśmy....ehhh nie dociera do nas, że właśnie domykamy obwód naszego Touru...po wyliczeniach wychodzi, że przez trzy tygodnie przejechaliśmy 1089,99 km...

Dziewczyny samolot mają o 5 rano...poźniej zarezerwowały bilety więc nie lecimy razem. My natomiast samolot mamy jutro o 14. Pomagamy rozkrecić rowery poskładać je w kartony i żegnamy się 22...bo my śpimy w pobliskim hotelu Jurgen. Decyzja o rozstaniu z dziewczynami nie była łatwa. Głupio nam było z tego powodu, że my śpimyw hotelu, a dziewczyny na ławkach na lotnisku...no cóż tak bywa...jutro zatem powrót do domu...jutro również podsumownanie wyjazdu...CDN...

Paweł Kalinowski 

 

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się