Noc w towarzystwie starożytnych ruin przebiegła bez przygód. Budzimy się o 5.25. Dookoła zalega jednak jeszcze ciemność,co powoduje, że niezbyt chętni zbieramy się do wyjazdu. Dziś chcemy podjechać w okolice Kavaje, by móc spędzić popoludnie na plaży. Dziś ma się liczyć wyczyn, a nie aspekty poznawcze. I tak też się dzieje.
W Fier, Kubie drogę zajeżdża policjant, co powoduje upadek naszego przewodnika...Cytować Kuby nie ma sensu, ale...bezmyslność kierowcy naprawdę mogła doprowadzić do tragedii. Oj oberwało się władzy! Najgorsze było w tym wszystkim to, że policjant nie zatrzymał sie....No comment.
Dziś większość etapu pokonujemy jadąc albańską autostradą "superstradą". Jak autostradą, to należy jechać ciut szybciej. Sprintem objeżdżamy Lushnje, Rrogozine i dojeżdżamy do Kavaje. Obwodnicą objeżdżamy miasto i zaczynamy rozglądać się za kempingiem. We wsi Mali i Robit, odbijamy w kierunku morza, gdzie wjeżdżamy w szpaler pensjonatów i hoteli. Stąd praktycznie do samego Durres (ok.20 kilometrów) rozciąga się baza noclegowa nad Adriatykiem. Pod koniec września, ruch w turystyce jest zdecydowanie mniejszy. Świadczy o tym nie tylko pustka na plaży, ale również pustka w hotelach czy pozamykane sklepy. Odnajdujemy hotel, leżący nad samą plażą. Cena noclegu jak najbardziej pasuje więc decydujemy się na postój.
Warto zaznaczyć, że do godziny 12, od rana przejechaliśmy prawie 80 kilometrów. Nie czujemy zmęczenia ,czujemy natomiast ogromną potrzebę obiadu i kapieli.
Cały etap był jednym wielkim sprintem....więc co tu pisać. Sprinterski niech zatem też będzie wpis.Siedzimy na leżaczkach, na niestety brudnej plaży i podziwiamy widok na miasto oraz port w Durres. Nie chce mi się wierzyć, że już jutro po zwiedzaniu Durres, finiszować będziemy w Tiranie....CDN.....
Paweł Kalinowski
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.