21.09.2010 "Nocleg w starożytnej Apolonii"

W Orikum niestety nie zwiedzamy zachowanych ruin starożytnego miasta z VII w.p.n.e....ale co się odwleczę...(o tym ciut później). Przy starcie do kolejnego etapu okazuje się, że mamy uszkodzoną pompkę (już trzecią). Markowi należy podpompować koło tylko czym??? Oczywiście pomocni Albańczycy służą pomocą. Odnajdują właściciela samochodu i przy użyciu akumulatora pompujemy tylne koło. Dziś mamy zamiar jechać do Divjake - dosyć ciekawe mokradła o miedzynarodowym znaczeni ekologicznym. Póki co wyjeżdżamy w kierunku Vlory - dużego miasta na wybrzeżu Morza Adriatyckiego ,bo mniej więcej od Półwyspu Karoburun (okolice Orikum) kończy się Morze Jońskie, a rozpoczyna wspomniany Adriatyk.

Do Vlory dojeżdżamy dosyć wcześnie bo oddalona jest o około 15 kilometrów. Kierujemy się odrazu na poranną kawę, a później do Muzeum Niepodległości - domu, gdzie mieściła się pierwsza siedziba rządu albańskiego. Do dziś zachowały się oryginalne meble z 1912 roku....na których można usiąść i pozować do zdjęć. Ja siadam za biurkiem premiera ,zaś Marek za stanowiskiem pracy Ministra Edukacji

We muzeum poznajemy (podobno) znanego albańskiego pisarza, który wydał wiele historycznych książek dotyczących dziejów Albanii. Rozmawiamy o Albanii, pisarz obgaduje Ismaila Kadare, twierdząc, że nie jest to taka jasna postać jak nam się wydaje. Zaskoczeniem i niezrozumieniem po dzień dzisiejszy kończy się nasza rozmowa, gdy pisarz prosi nas o odnalezienie jego przyjaciółki, Czeszki pochodzącej z Opawy. Gdy ją znajdziemy, koniecznie musimy dać znać drogą listową. Ale czemu to my mamy to robić???

Przejeżdzając przez centrum mijamy pomnik poświęcony odzyskaniu niepodległości, jemy świeżego i pysznego byrka. Wyjeżdżamy z Vlory, ruch nie do zniesienia...nagle huuuuk! Coś komuś pękło???Niestety, to opona Oli. Nie mamy pompki...ale za to całe wydarzenie ma miejsce tuż przy wulkanizacji. Zakładamy nową ,bezdętkową oponę i Panowie z wulkanizacji ,a bylo ich z pięciu, pompują koło, które oczywiście nadaje się do jazdy!

Kolejny fart, kolejny ratunek od Albańczyków. Zastanawiam się czy  na pewno dojedziemy do Tirany?? jeszcze tylko dwa dni jazdy (niecałe)! Dosyć dużo czasu poświęcilismy Vlorze więc perspektywa dotarcia do Divjake nie wchodzi w grę. Po fatalnym, najgorszym odcinku z Vlory do Fier decydujemy jechać do Apolonii (starożytnego miasta oddalonego od Fier o około 15 kilometrów). Odcinek jak wspomniałem fatalny za sprawą"

-nawierzchni

-tłoku

- cięzarówek

- bardzo wąskiej drogi

BYŁ TO ZDECYDOWANIE NAJNIEBEZPIECZNIEJSZY ODCINEK!!!!

Po sytym obiedzie pod samym Fier, nerwy nas opuszczają ,zaczynamy delektować się chwilą, za moment przeniesiemy się do starożytności.

Apolonia... spacerujemy między kolumnami z II w.p.n.e. a amfiteatrem, w kórym Marek i Kuba wykonując "Bogurodzicę" oraz "Gaude Mater" sprawdzają idealną akustykę.  Zwiedzamy miasto pochodzące z VI w.p.n.e.. idziemy do Kościoła Najświętszej Panny oraz spacerujemy krużgankami. Po wieczornym spacerze rozbijamy się przed bramą wjazdową do ruin, ale ochrona zaprasza nas na teren starożytnego miasta wksazując pomieszczenie gospodarcze przed którym rozwijamy nasze karimaty i śpiowory. Drugi raz po gołym niebem, ale pierwszy raz w starożytnym mieście...CDN...

Paweł Kalinowski

 

  • Tagi:
  •  

Dodaj komentarz

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się