R.C.
Już po 5 miesiącach udało nam się przejechać Amerykę w poprzek. Przed nam rozciągały się przeraźliwie zimne wody Pacyfiku, a my staliśmy na spalonej słońcem pustyni. Nie tak to miało wyglądać. Gdzie są piaszczyste plaże, palmy, drewniane domki z werandami, na których można się odprężyć popijając kokosa. Nie ma, i nie będzie. Południowe wybrzeże Peru to rasowa pustynia „wpadająca” do oceanu, niezagospodarowane, niezamieszkałe, niedostępne, nieciekawe. Co prawda, na przestrzeni kilkuset kilometrów jest kilka oaz ludzkich, niektóre z nich nawet pretendują do miana miejscowości wypoczynkowych. Zatrzymaliśmy się w jednej, osadzie rybackiej Chala, do której dobudowano „coś”, co podobno jest miejscowością wypoczynkową. Tutaj zrozumieliśmy dosadnie, dlaczego potomkowie Inków zakopują w fundamenty nowo powstałych budowli płody lam w przeprosinach dla Matki Ziemi. Pod to wybudowane kuriozum powinni zakopać kilka sporych wielotysięcznych stad, za to jak ją tu zniszczyli. Całości tragicznego obrazu dopełnia fakt, że „najlepiej” Chala wygląda zza kierownicy tirów jadących przez jej środek a najgorzej z zaśmieconej plaży, do której można było się przedostać po kostki w śmieciach, ludzkim gównie i moczu.
Kilka lat temu miarka się przebrała i wybrzeże to nawiedziło tsunami. Aby Matka Ziemia znów się na Peruwiańczyków nie wkurzyła i nie zesłała kolejnego kataklizmu. Wynajęliśmy sobie pokój w Hostelu, baaaardzo oryginalnym. Jak chciałem się wysikać, nie musiałem łazić po korytarzach i przeciskać się pomiędzy pijaną peruwiańską młodzieżą. Wychodziłem z pokoju i sikałem na ścianę w korytarzu, oczywiście do pisuaru. W międzyczasie można było wymienić uśmiechy z sąsiadką lub zadumać się, kto coś takiego wymyślił. Co było pierwsze zaszczana ściana czy pisuar? W pokoju był telewizor a w nim programy porno. I czemu się tu dziwić, że biała turystka może być właśnie tutaj napastowana seksualnie. Chłopaki porządnie popiją, na oglądają się, a potem wydaje im się, że ta biała koło pisuaru na korytarzu wyszła z telewizora. Cieszyliśmy się jak dzieci, że stamtąd wyjeżdżamy. Chyba zrobilibyśmy to wcześniej, ale mieliśmy telewizor J. Po kilku godzinach byliśmy w Nazca. Na szczęście Nazca nie miała takiego pecha jak Chala. Położona jest koło jednej z wielu pozostałych zagadek na Świecie – Nazca Lines. Dlaczego, w jaki sposób i czemu miały służyć wymalowane tysiące lat temu w pobliżu miejscowości znaki na pustyni nie wie nikt. Mieszkańców to też chyba nie wiele interesuje. Na obsłudze tłumów turystów z całego Świata zbijają mniejsze lub większe fortuny, Nazca lśni, ale bez przesady. Przed nami powstał problem, taki sam jak przed mieszkańcami tych rejonów żyjących tysiące lat wcześniej. Jak zobaczyć na płaskiej pustyni znaki zajmujące hektary? Na samolot, z którego podobno też niewiele widać, nie było nas stać. Na szczęście jest też wersja ekonomiczna, aby zobaczyć kilka znaków. Za 1$ wspięliśmy się na wieżę widokową i pooglądaliśmy 2 znaki, ekstremalnie nieatrakcyjna atrakcja.
Pełen podziwu dla ludzi Nazca i Paracas schodziłem z wieży, że wymyślili taką zagadkę dla ludzkości, po co? Głowiło się wielu, nie rozwiązał nikt. Nam się udało, znaleźliśmy rozwiązanie!!! Aby za wiele nie zdradzić ujawnimy tylko tyle, że rozwiązanie tkwi w bardzo halucynogennej odmianie kaktusów występujących na tym terenie J. Chyba najlepiej poznać zagadkowe linie Nazca siedząc w domu w wygodnym fotelu przeglądając piękne zdjęcia w albumie. Jeszcze jeden dzień zostaliśmy na miejscu a następnie wybraliśmy się do Pisco, miasta kompletnie zniszczonego przez trzebienie ziemi. Chyba wybrzeże Peru nie będzie naszym ulubionym miejscem w Ameryce.
Zapraszamy wszystkich do galerii fotografii z Boliwii.
http://www.national-geographic.pl/foto/fotografia/fotografia-90ffc6e19b/
Zapraszamy również do galerii fotografii z podróży w miare możliwosci uaktualnianej:
http://shutterstock.com/g/rchphoto
Peru jest przepiękne zwłaszcza Andy, ale są też miejsca które należy omijać z daleka jak np. miejscowość Chala. Szkoda czasu na to aby się przekonać, że naprawdę jest paskudnie. Pozdrawiamy
Ba! A mnie się marzy tam właśnie pojechać. Nie wierzę, że wszystko jest tak dalece zapuszczone, zniszczone, zaszczane. Może to też zależy od dnia, nastroju, pogody, itp? W każdym razie dzięki za przestrogę.
Dowcipniś od urodzenia ponoć...
Z wykształcenia fizyk. Imałem się w życiu wielu zajęć i profesji. Kariery ani forsy nie zrobiłem. Jestem więcej niż umiarkowanie zadowolony, chociaż życie często dawało mi kopa - na tyle jednak z umiarem, że potrafiłem dostrzec, iż inni mają gorzej. Bez mała 22 lata poza Polską, w Niemczech.
Zainteresowania: Kultura, Nauka, Fotografia, Podróże, Literatura real, Fotografia reportażowa
| Quizy: | ilość: 14 | punkty: 137 |
| Forum: | ilość: 27 | punkty: 27 |
| Komentarze: | ilość: 159 | punkty: 159 |
| Konkursy: | ilość: 14 | punkty: 700 |
| Publikacje: | ilość: 36 | punkty: 1080 |
| Relacje z podróży: | ilość: 41 | punkty: 1230 |
| Suma | 291 | 3333 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.