Z.C.
Plan naszej podróży jest bardzo elastyczny i często ulega zmianie. Jeśli mamy odmienne zdanie przygotowujemy się poważnie do polemiki. Spisywane są plusy i minusy, dyskusja często bywa zażarta a i tak w podjęciu ostatecznej decyzji pomagają siły wyższe:-). Tym razem było podobnie a spór poszedł o dolinę wulkanów (El valle de los vulcanes) położoną pomiędzy kanionem Colka a Cotahuasi obok miejscowości Andagua. Aby tam dojechać wysiedliśmy nawet o północy z autobusu relacji Cotahuasi – Arequipa w zapomnianej przez wszystkich mieścinie Aplao. Przespaliśmy się w zapluskwionym hotelu, do którego było najbliżej po wyjściu z autobusu a rankiem mieliśmy zorientować się, co dalej. Dowiadując się o połączenia do Andagua wszyscy podawali nam jedną informację – autobus jest późno w nocy a bilet kosztuje 30 – 40 soles za osobę. O jakimkolwiek stopie w tym rejonie nie ma co marzyć, to całkowite odludzieL. Niestety, cena rozstrzyga wszystko – będzie dokąd wracać. Lekko zdegustowani całą sytuacją, kręcąc się bez celu po mieścinie trafiliśmy do jednoizbowego darmowego muzeum. W zdezelowanych witrynach wystawione były min. bardzo interesujące mumie w tym matki z malutkim dzieckiem, wojownika odzianego w niezwykły turban, krzyczącego dziecka. Wszystkie jakby żywe, zastygłe w pozycji siedząco przykurczonej.
Jednak okazało się, że nie wysiedliśmy tutaj bez powodu, warto było zobaczyć taką ekspozycję. W południe, w największy upał, wsiedliśmy do „colectivos” i podjechaliśmy do Corire miejscowości wypadowej do Toro Muerto Petroglyphs. Po ostatniej mało przyjemnej nocy zaciągnęłam Rafała do trzygwiazdkowego hotelu w cenie zaskakująco niskiej, w przeliczeniu 25zł za pokój z łazienką – to nazywa się umiejętność targowania mojego męża. Następnego dnia jeszcze przed wschodem słońca i niemiłosiernym upałem wyszliśmy w poszukiwaniu petroglifów. Trasa dość niezwykła, biegnie wśród zielonych pól RYŻU – tak cała wąska dolina zalewana jest wodą z rzeki Colca i uprawia się tu ryż, który jest bardziej opłacalny niż ziemniaki!! Ale kilkaset metrów dalej, na wzgórzach jest już pustynia.
Aby dotrzeć do petroglifów musieliśmy przejść przez ogrodzoną wieś, w której zostaliśmy przechwyceni przez miejscowego „kustosza”, chłopak gnał za nami na rowerze. Spodziewał się gości, bo wypatrzył nas już wczoraj w Corire. Wpisaliśmy się do księgi gości i z ręczne naszkicowaną mapką poszliśmy przez pustynie na spotkanie z ponad 1000 letnią kulturą. To tutaj na wystających z piachu kamieniach ryte są od pokoleń przeróżne obrazy. Dopatrzyć się można tańczących wojowników, zwierząt, które człowiek podziwia, przeróżnych szlaczków po współczesne napisy w stylu „Kazik kocha Zdzisię”.
Same malowidła nie są zbyt widowiskowe, ale „odczytywanie” na pustyni historii na wyrytych ok. 5000 petroglifach dość niezwykłe. Nie udało nam się wszystkich odnaleźć i po dwóch godzinach w porannym słońcu mieliśmy już dość. Głowy zaczęły nam się palić jak wojownikom i trzeba było wracać do Corire. Dziś dzień targowy - późnym popołudniem na ulice mieściny wyległy tłumy, zrobiło się gwarnie i kolorowo. Jutro pędzimy dalej na „Dakar 2012” za moim ulubieńcem Hołowczycem.
Zapraszamy wszystkich do galerii fotografii z Boliwii.
http://www.national-geographic.pl/foto/fotografia/fotografia-90ffc6e19b/
Zapraszamy również do galerii fotografii z podróży w miare możliwosci uaktualnianej:
Żaneta i Rafał Cichawa – jesteśmy małżeństwem z Wrocławia; fascynują nas podróże z domem na plecach; przed nami wielka wyprawa, pozostawiliśmy rodzinę, przyjaciół, dom, pracę i wyruszamy w Świat; pierwsze nasze kroki kierujemy do Azji – startujemy 31.10.09 r. Warszawa- Moskwa – Delhi. Znajomych i przyjaciół oraz ludzi ciekawych Świata zapraszamy na Bloga. Postaramy się przekazać to co nas urzekło i przedstawić to co zobaczyliśmy w fotograficznym skrócie.
kontakt:
Zaneta - z.cichawa@onet.eu
Rafal - r.cichawa@onet.eu
Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 36 | punkty: 36 |
| Suma | 36 | 36 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
2012.05.11 – 14, Peru, Santa Cruz Trek – jeden z najpiękniejszych trekingów na Świecie!?:-(
2012.05.02 – 10, Peru, Huaraz, Huari, Caraz – Peru mniej znane z rodzinką - część IV
2012.04.29 – 05.02, Peru, Huanchaco – Peru mniej znane z rodzinką - część III
2012.04.26 – 28, Peru, Chachapoyas – Peru mniej znane z rodzinką - część II
2012.04.19 – 25, Peru, Lima, Chiclayo – Peru mniej znane z rodzinką - część I
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.