2010.08.15-20, Kambodża, Sihanouk Ville – tu na razie jest ściernisko, za rok będzie San Francisco

 Z.C.

Sihanouk Ville to jedyny kurort wypoczynkowy na wybrzeżu w Kambodży. Zlokalizowany jest tu również jedyny w Kambodży port dla ogromnych kontenerowców i tankowców. W sezonie miasto przyjmuje wszystkich gości zagranicznych oraz mieszkańców stolicy Phnom Penh, z której dojechać tu można w 4 godziny. Do wyboru jest sześć piaszczystych plaż rozdzielonych skalnymi wzgórzami. Najdłuższa plaża, przy której rozlokowało się całe zagłębie kulinarne ciągnie się około 3km. Ponieważ ocean zaczął w tym miejscu zabierać wybrzeże cały deptak wraz knajpkami i pubami jest obecnie przesuwany w stronę lądu. Ochheuteal Beach to obecnie wielkie gruzowisko z placem budowy. Domowym sposobem budowane jest, na ledwo żyjącej rafie, nowe molo. Na wolnych skrawkach ziemi pną się w górę nowe resorty, a niezabudowane grunty nieco oddalone od miasta przejęli Deweloperzy. (Dla zainteresowanych cena gruntu budowlanego na wybrzeżu wynosi 100zł/m2). Niektóre hotele oddalone od plaż nawet o więcej niż 5km w cenie noclegu zapewniają darmową taksówkę. Jest to niepojęte jak wszyscy ludzie z tych nowo budowach oraz istniejących hoteli zmieszczą się na plaży, która ma za ledwie 4m szerokości, a przy przypływach prawie znika!? Kambodżanie tak jak hindusi upuszczają śmieci beztrosko w miejscu, w którym się znajdują i zbytnio im nie przeszkadza tworząca się sterta odpadów na plaży, czy pływające po powierzchni reklamówki i styropianowe opakowania. Najgorzej jest w weekendy, gdy na wypoczynek zjeżdżają Kambodżanie. Większość z nich nie pływa w morzu, lecz tylko się moczy w ciuchach, nie zdając sobie pewnie sprawy jak piękne ryby pływają wkoło i jak zamiera rafa. Wypoczynek w Kambodży to też taniość. Pokój wynająć można już od 1.5$, a najeść się pysznościami wydając zaledwie 1$ czy 2$. Po plaży z wielkimi tacami na głowach chodzą kobiety i sprzedają różności. Kupić można np.: langusty, kraby, ośmiorniczki, kalmary, krewetki, żaby, pieczone banany, ciasteczka, kanapki z pysznej bagietki (koloniści Francuzi pozostawili w spadku) i oczywiście owoce. Wieczorami na plaży kolorami tęczy rozbłyskują fajerwerki. Jak się bawić to na całego. Wypoczynek można wzbogacić poddając się masażowi całego ciał lub wybranej części. Kobiety mogą zrobić sobie manicure, pedicure, depilację nóg i nie tylko, a wszystko w bardzo okazyjnych cenach. Depilacja robiona jest w bardzo dziwny sposób za pomocą dwóch zwykłych nitek, które trzyma się w czterech palcach. Podglądając panie przy takiej czynności byłam przekonana, że będę w stanie zrobić to sama, ale nie jest to takie prosteJ Na skuterze zwiedziliśmy pozostałe plaże oraz podjechaliśmy do wodospadu Kbal Chhay, który nas zauroczył. Miejsce wypoczynkowe ze specjalnymi podestami do siedzenia i hamakami z zapleczem kulinarnym i z czystą górską rzeką. Prócz sadzawek pod spadającą wodą, w których można się moczyć i popływać była możliwość zmierzenia się z nurtem płynąc pod prąd w górę rzeki, w dżunglę. W koło palmy, draceny w wodzie ryby, bajkowe niepowtarzalne miejsce.  R.C.
-         Rafał, jakiś pan z czerwonym kijkiem macha do nas na poboczu!
-         Gdzie kochanie, nic nie widzę?
Był już przed naszym skuterem wskazując wymownie pobocze.
-         Dzień dobry, policja drogowa, proszę pokazać „licencję”
-         Proszę oto moja „licencja”, międzynarodowa.
Przeglądając „licencję” trochę mina stróżowi prawa zrzedła.
-         Czy ma Pan pozwolenie na prowadzenie motocykli?
-         Tak, proszę tu jest pieczątka.
-         Faktycznie, dziękuję.
Policjant zaczął spacerek wokół naszego skutera przyglądając mu się bacznie.
-         Mają Państwo włączone światła.
-         Naprawdę!!!! Już wyłączamy, dziękujemy, że nas Pan o tym poinformował.
-         W Kambodży nie można jeździć na zapalonych światłach w dzień, tylko w nocy.
-         Ale my jesteśmy turystami i chcemy być bardziej widoczni na drodze, bo w Kambodży ruch na drogach jest bardzo nieprzewidywalny.
-         Tak, ale w Kambodży nie można jeździć na światłach w dzień.
-         Dziękujemy za upomnienie, gasimy światła i jedziemy do hotelu.
-         Tak, ale w Kambodży nie można jeździć na światłach w dzień.
-         Cieszymy się, że nas Pan o tym poinformował, do widzenia.
-         Tak, ale w Kambodży nie można jeździć na światłach w dzień, i za to grozi mandat 3$, dla Państwa zrobimy „promocje” i musicie zapłacić 2,5$.
-         Ale My nie mamy takich pieniędzy.
Wyciągając prawo jazdy, pieniądze praktycznie wysypały się policjantowi na nogi, byliśmy wcześniej wymienić 200$ i dostaliśmy kilkanaście centymetrów pieniędzy, widział to i wiedzieliśmy, że nie odpuści.
-         Niestety, nie możemy zapłacić, nie mamy pieniędzy.
-         Tak, ale w Kambodży nie można jeździć na światłach w dzień, i za to grozi mandat. …….
-         ……..
Rozmowa była jałowa.
-         Proszę, możemy zaproponować jedynie 1.25$ (5000 riel).
-         Dziękuję, proszę uważać w trakcie jazdy i wyłączyć światła.
-         Dziękuję.
W sumie było sympatycznie, ale jak bym nie miał prawa jazdy międzynarodowego to pewnie wyskoczylibyśmy z 10$, a tak za 3,5 zł wykaraskaliśmy się ze strasznego przewinienia „włączonych świateł”. Kambodża jest bardzo sympatycznym krajem, budującym właśnie swój kurort. Wybudowano całkiem pokaźne miasteczko, za skrzyżowaniami, szklanymi budynkami, stacjami benzynowymi. Aktualnie zaczęto zabudowywać wybrzeże. Nawet nieźle to wygląda. Na razie jest to plac budowy, może jak już to wszystko wybudują będzie to bardzo fajne miejsce na wypoczynek. Na ten czas nie zrobiło na nas większego wrażenia, choć spędziliśmy tu 5 dni. Ale właśnie tu było nas stać na przesiadywanie w knajpach na plaży popijając piwo i zajadając się owocami morza po samą szyję. Jedziemy poszukać pięknych plaż na wyspach, jest tu ich mnóstwo, my wybraliśmy jedną z tych najbardziej odległych. Jutro mamy prom o 13, jesteśmy ciekawi, co tam zobaczymy. Pozdrawiamy.
Zapraszamy do galerii fotografii w miare mozliwosci uaktualnianej:
www.shutterstock.com/results.mhtml

Dodaj komentarz

ZRCichawa

  • 0/5
  • Ranga: Początkujący odkrywca
  • Fotograf:Zaawansowany

O mnie

Żaneta i Rafał Cichawa – jesteśmy małżeństwem z Wrocławia; fascynują nas podróże z domem na plecach; przed nami wielka wyprawa, pozostawiliśmy rodzinę, przyjaciół, dom, pracę i wyruszamy w Świat; pierwsze nasze kroki kierujemy do Azji – startujemy 31.10.09 r. Warszawa- Moskwa – Delhi. Znajomych i przyjaciół oraz ludzi ciekawych Świata zapraszamy na Bloga. Postaramy się przekazać to co nas urzekło i przedstawić to co zobaczyliśmy w fotograficznym skrócie.
kontakt:
Zaneta - z.cichawa@onet.eu
Rafal - r.cichawa@onet.eu

Zainteresowania: Kultura, Fotografia, Podróże

Aktywności użytkownika

Komentarze: ilość: 33 punkty: 33
Suma 33 33
Zobacz jak naliczane są punkty

Mój blog

Ostatnio odwiedzili mój profil

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się