Póki co wyprawa nie jest zbyt męcząca... W Jakarcie na lotnisku mieliśmy tyle wolnego czasu, że postanowiliśmy pójść do SPA na jawajski masaż. Okazało się, że drobnej budowy Jawajka miała tyle siły, że omal nie połamała mi kręgosłupa! Poza tym, to bodaj najweselszy wyjazd górski w moim życiu :-) Robert jest doświadczonym wspinaczem i facetem, który do wszystkiego (także do siebie) ma dystans, więc żartujemy niemal cały czas. Wiemy, że przed nami konkretny, trudny cel do osiągnięcia, ale dopóki możemy, to nie zadręczamy się myśleniem o tym, tylko ładujemy akumulatory i staramy się dobrze bawić. Jeszcze przyjdzie czas na wysiłek i zmęczenie...
Ps. Załączam w galerii zdjęcie moich nowych butów. Kupowałam je dość abstrakcyjnie - wysłałam Robertowi faxem obrys mojej nogi, a on przesłał go dalej, do sklepu w Austrii. O dziwo - pasują! Są superwygodne i ultralekkie. W tych butach mogę nawet wefrunąć na szczyt Carstensza!
Półtoragodzinny lot z Biak do Nabire przebiegł bez większych zakłóceń. Poza tym, że spóźnił się 4 godziny!!! No i podczas lądowania... wypadło na mnie okno... Na szczęście tylko jedna, wewnętrzna część :-) Uff... Od razu zrobiło się bardziej przewiewne. Może to i lepiej, bo temperatury sięgają tu 30 stopni! Po polskiej zimie to niezły szok termiczny :-)
No i znowu oczekiwanie... Doprawdy Góry wymagają ogromnej cierpliwości! Okazało się, że jutro nie polecimy w kierunku Carstensza, bo "piloci maja obowiązki względem lokalnej ludności"... To znaczy, że lokalni nie bardzo lubią tu białych :-) Ogólnie rzecz ujmując - sytuacja na Nowej Gwinei jest napięta. Nieustannie trwają walki plemienne, politycznie sytuacja jest niestabilna i lepiej samemu nie zapuszczać się zbyt daleko w głąb tego regionu. Powód? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Miejscowi wierzą, że każdy, kto tu przyjeżdża, planuje ukraść i wywieźć stąd ich złoto. A trzeba przyznać, że jest to zagłębie tego skarbu - zdarzają się bryły po 3 kg wagi!!! Próby tłumaczenia, że chcemy tylko zdobyć Piramidę Cartensz - zupełnie do nich nie trafiają. "Wspinać się na górę? A po co? Przecież to głupie i pozbawione sensu... Dziwni są ci biali ludzie" - odpowiadają miejscowi i nie ustają w podejrzeniach... Póki co, poznałam juz pilota śmigłowca, który w bliżej nieokreślonym czasie przetransportuje nas do Bazy pod Carstenszem... A zatem - trzymajcie kciuki za pogodę i... dobry humor pilota :-)
w takim razie dobrej pogody :-) i dobrego humoru pilota ;-)
Trzymam mocno kciuki.I żeby było więcej przewiewów,ale nie zazdroszczę sytuacji z oknem.:]
zazdroszczę i podziwiam :) oczywiście życzę powodzenia. Czekamy na powrót, bo przecież trzeba zmontować ten film na który wszyscy czekamy. Dużo siły i wiary :)
Trzymam kciuki za pogodę ... i nie tylko :))) Pozytywnie zazdraszczam ;)
Ja również trzymam kciukI!!! Baardzo mocno ;) Jest pani wzorem do naśladowania, szczególnie dla takich osób jak ja, w młodym wieku, które dopiero chcą zacząć swe wielkie podróże!!! Baardzo panią podziwiam ;)
Trzymam kciuki :) mocno. Pozdrawiam i czekam na kolejne informacje z wyprawy.
Dobry humor to podstawa na wyprawie . Oby tylko było jak najmniej dni deszczowych podczas wchodzenia . Oczywiście trzymamy kciuki i czekamy na dalszą relację i opisy z wyprawy . Osobiście jestem ucieszony z tego , że mogę na bieżąco przeczytać relacje z kolejnej wyprawy . Jeśli można to proszę o więcej zdjęć na blogu , waszych zdjęć i zdjęć otoczenia , tubylców , koteki i tp... :)
Krótko o wyprawie - dla niezorientowanych :-) Siedem lat temu rozpoczęłam projekt Korona Ziemi, polegający na zdobywaniu najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. Pozostała mi jeszcze tylko jedna góra, na którą wybieram się już 17 stycznia - Piramida Carstensz ( 4 884 m n.p.m.) na Nowej Gwinei. Wyjeżdżam tam z moim partnerem wspinaczkowym z Antarktydy - Robertem Millerem. Po, mam nadzieję, szczęśliwym zakończeniu projektu - planowana jest wystawa zdjęć oraz pokaz filmu z całej Korony Ziemi. Bądźcie ze mną i śledźcie bloga!
Zapraszam również na moją stronę www.martynawojciechowska.pl
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.