Biak to już niemal kraniec świata… Dotarliśmy tu o 5 nad ranem po całej nocy w samolotach. Trzy godziny snu i znów jesteśmy na lotnisku, gdzie pakujemy się do małego Twin Ottera. Za około godzinę będziemy na Nowej Gwinei. Wow!
Nasz limit bagażu na lot do Nabire to 10 kg na głowę, mamy go razem 50 kg – liny, namioty, śpiwory, jedzenie… Robert uparł się jednak, że nie będzie płacił! Założył na siebie cały strój wspinaczkowy, w bagażu podręcznym ma chyba 20 kg, a w pasie… owinął się stumetrową liną! Mam nienormalnego partnera wspinaczkowego :-) Ratunku!
Jeśli twierdziłam, że Vinson jest najtrudniej dostępną górą, to właśnie zmieniłam zdanie… Warszawa, Amsterdam, Kuala Lumpur, Jakarta, Makassar, Biak, Nabire i jeszcze ten helikopter… Póki co, pogoda jest jednak niezła, nikt nas nie próbował zjeść, a nastroje wyjątkowo nam dopisują!
No tego bym się niespodziewała !
Proszę !!!. Zawsze Polacy kombinują i zaskakują swoją pomysłowością jak by tu zaoszczędzić wydatków finansowych i osiągnąć cel , a tu okazuje się , że i Austriak też potrafi kombinować . Brawo za pomysłowość i odwagę . Zastanawiam się jak przy kontroli przed odlotem , nie prześwietlili i nie sprawdzili co wnosi na sobie na pokład ?
Krótko o wyprawie - dla niezorientowanych :-) Siedem lat temu rozpoczęłam projekt Korona Ziemi, polegający na zdobywaniu najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. Pozostała mi jeszcze tylko jedna góra, na którą wybieram się już 17 stycznia - Piramida Carstensz ( 4 884 m n.p.m.) na Nowej Gwinei. Wyjeżdżam tam z moim partnerem wspinaczkowym z Antarktydy - Robertem Millerem. Po, mam nadzieję, szczęśliwym zakończeniu projektu - planowana jest wystawa zdjęć oraz pokaz filmu z całej Korony Ziemi. Bądźcie ze mną i śledźcie bloga!
Zapraszam również na moją stronę www.martynawojciechowska.pl
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.