Miałem dziś w nocy koszmarny sen. Sen, na wspomnienie którego ciągle cierpnie mi skóra. Otóż zdawało mi się, że ktoś, jakoś, podstępem i z premedytacją zwabił mnie do szkoły. Na lekcję matematyki. Posadził w ławce i dał do napisania test. Test, którego nie potrafiłem w żaden sposób rozwiązać. Ale nie mogłem też oddać pustej kartki. Więc męczyłem sie w ławce, główkowałem, pociłem się i jęczałem. Na szczęście odwrotnie niż u Gombrowicza świt wybawił mnie z kłopotu i obudziłem się...
Ja, wyzyskiwacz. Ja, krwiopijca. Ja, ciemiężyciel drugiego człowieka. Siadywałem wygodnie w rikszy i niejednokrotnie rozkazywałem się wieźć w oddalony o wiele kilometrów zakątek miasta. Żeby choć była to riksza motorowa. Ach, nawet rowerowa. Ale gdzie tam! Do mojej rikszy na wzór konia, zebu, muła czy innego zwierza pociagowego zaprzęgnięty był żywy człowiek! Brał wózek pod ramiona i truchtał, biegł, cwałował. A ja rozparty w wygodnym fotelu raz nawet nie pomyślałem o jego...
Obowiązującą walutą na Madagaskarze jest ariar. W ariarach dokonuje się wszelkich transakcji, przelewów, wypłat, wpłat, opłat i zapłat. Jakkolwiek tylko praktycznie. Bo choć fizycznie płaci się ariarami, Malgasz ciągle myśli w malgaskich frankach. To do tej waluty jest przywiązany. Płacąc myśli frankami, a ariary są tak przy okazji. Wielka wymiana walutowa miała miejsce około czterech lat temu. Wyrażam się tak nieprecyzyjnie, bo sami Malgasze nie potrafili mi jednoznacznie...
Jadąc malgaską taksówką możesz odnieść wrażenie, że autko zaraz się rozleci. Wszystko tam piszczy, rzęzi, stuka i łomoce. Drzwi, bagażniki, okna często zamykane są na gumkę, wycieraczki bardzo humorzaste, a podłoga zazwyczaj jest dziurawa. Nic dziwnego. Niektóre z tych zabytków mają po 40 lat. Kilkakrotnie zdarzyło mi się trzymać na kolanach zbiornik paliwa. Taki plastikowy, trzylitrowy kanisterek, z którego wychodziła rureczka i znikała gdzieś pod kierownicą. Szofer podjechawszy...
Od czasu moich indyjskich wojaży, od dnia, kiedy dałem się oszukać jak dziecko, od chwili, kiedy okazało się, że szafran, który kupiłem, to tylko tandetna podróbka, dokładnie sprawdzam nabywane towary. Nie inaczej było z wanilią na Madagaskarze. Uliczni, mobilni sprzedawcy kusili, dawali upusty, rabaty, promocje. Bywało, że ich cena leciała na łep, na szyję, a im bardziej spadała, tym bardziej stawałem się nieufny. Czy to aby nie podróbka? Czy to przypadkiem nie kolejny skok na...
Dzieci zazwyczaj są tu brudne, obdarte, bose i zasmarkane. Jakkolwiek uśmiechniete i najwyraźniej z jakiegoś powodu z życia zadowolone. Choć mnie zawsze ciarki przechodziły po plecach, kiedy widziałem kilkulatka zasuwającego na bosaka po zimnej ziemi. I te śpiki z nosa (znaczy się gile, gluty), których nikt nawet nie starał się wycierać. Matki zajmują się tu tylko najmłodszymi. Takimi, które jeszcze trzeba nosić na plecach. Jednak kiedy maluch pewnie stoi na dwóch nogach,...
Zainteresowania: Fotografia, Podróże
| Quizy: | ilość: 1 | punkty: 9 |
| Forum: | ilość: 4 | punkty: 4 |
| Komentarze: | ilość: 98 | punkty: 98 |
| Konkursy: | ilość: 1 | punkty: 50 |
| Suma | 104 | 161 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.