Wiedziałem jedno, Larsen Bay to nie przelewki. Praca 7 dni w tygodniu po kilka, kilkanaście godzin dziennie. Mówiono mi, że czasem i po 18 godzin trzeba pracować i nie jest to lekka praca. Na spotkaniu integracyjnym albo raczej informacyjnym bo z integracją miało to niewiele wspólnego, przedstawiono nam kierowników i supervisorów, powiedziano iż mogą nam puchnąć ręce, że nie będziemy czuli naszych mięśni, że nawet czasem można wymiotować, a i krew czasem z rana może z nosa...
I stało się. Jestem na Alasce. Po wylądowaniu w Larsen Bay po nasze rzeczy przyjechała furgonetka. Zanim jednak przyjechała wyjęliśmy bagaże z awionetki i dopiero wtedy zobaczyłem jak wygląda lotnisko na którym ten samolot wylądował! Był to płaski skrawek lądu wysypany żwirem! Nieco utwardzony ale wciąż żwir! A gdzie asfalt, gdzie linie pasa startowego, gdzie wieża kontrolna, gdzie ktoś kto wleje paliwo do baku i sprawdzi czy wszystko z samolotem jest ok??? No jak to gdzie!...
Przystanek Alaska. Tyle razy leciał ten serial w telewizji, a mi ani razu nie udało się go zobaczyć, a dziś. A dziś siedzę sobie w pokoju w Larsen Bay na Kodiaku i nie mogę uwierzyć w to, że tu jestem. Mam ochotę wykrzyczeć ze wszystkich sił AAAAAlaska ale i tak nikt nie usłyszy bo ludzi tu jest mniej niż niedźwiedzi:) Przynajmniej tak mi powiedziano. Ale powoli, zacznijmy od tego jak ja tu dotarłem? Kiedyś planowałem wyjechać na studia do Argentyny i kiedy wszystko...
I stało się. Opuściłem Seattle. Miasto naprawdę niezwykłe. Jak popatrzycie na wikipedii albo w przewodnikach to właściwie nic specjalnego tam nie ma, a jednak! Dawno żadne miasto mnie tak nie zachwyciło i nie chodzi tu o zabytki ale o atmosferę jaka w nim panuję. Seattle liczy około 500 tysięcy mieszkańców ale wraz z przedmieściami cała aglomeracja prawie 3,5 mln. Najbardziej urzekł mnie fakt, iż nikt tam się nie spieszy, nikt nie goni za pieniądzem, karierą. Miasto to ...
Dni mijają, a Seattle coraz mniej przypomina to z filmu ze swoją nazwą i bezsennością w tle. W sumie to tak dużo nie pada tutaj jak początkowo sądziłem. Ok, niech będzie 50/50. Dziś ostatni dzień mojego pobytu tutaj, a właściwie to jutro bo pisząc tą notatkę wybija u mnie północ 30 maja. Odlot mam o 4 rano 1 czerwca więc prawdopodobnie spędzę noc na lotnisku, bo dostać się tam o tej porze środkami komunikacji miejskiej? Zapomnij! Ciekawe czy w ogóle komunikacja miejska tam...
No i nadszedł ten moment kiedy zdecydowałem się na stworzenie bloga. 28 maja 2011r. godzina 17:18 (nazwa strefy czasowej PDT, cokolwiek to znaczy). Jestem w Seattle od poniedziałku 23 maja. Dni mijają dość szybko. Przyleciałem wieczorem o godzinie 21. Odebrałem bagaż i po 15 minutach przyjechał po mnie Will, wujek mojej znajomej Amerykanki. Wraz z Cam zgodzili się abym u nich został do czasu, aż będę miał wylot na Alaskę, czyli do 1 czerwca. Bardzo mili ludzie. W...
Szczepan Ligęza - Student, podróżnik, fotograf kierujący się mottem: "Życie jest piękne, tylko trzeba umieć to dostrzec"
Zainteresowania: Ekologia, Historia, Fotografia, Podróże
| Komentarze: | ilość: 34 | punkty: 34 |
| Konkursy: | ilość: 2 | punkty: 100 |
| Publikacje: | ilość: 1 | punkty: 30 |
| Suma | 37 | 164 |
| Zobacz jak naliczane są punkty | ||
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.