"W aparatach analogowych liczba klatek jest ograniczona, a to zmusza do myślenia” – tłumaczy Magdalena Szczoczarz, miłośniczka starych aparatów fotograficznych i przygód.

Zobacz galerię zdjęć „W podróży z aparatem analogowym” >>>

Magdalena Szczoczarz, rocznik 83., fotografią zajmuje się od dziecka. Pierwszy aparat dostała od wujka, Marka Mazura - konstruktora miniaturowych aparatów fotograficznych. Był to aparat na kliszę. Od tamtej pory jest – jak mówi - analogowym maniakiem.

- Kupiłam też cyfrówkę, ale prawdziwe emocje moim zdaniem pokazują aparaty analogowe. Liczba klatek jest ograniczona, a to zmusza nas do myślenia – tłumaczy.

Podróżuje sporo i w drogę zabiera ze sobą zwykle… 4 aparaty.

- Chcę robić zdjęcia, które przenoszą w inny świat. Nie tylko dlatego, że pokazują kraje egzotyczne, ale dlatego, że działają na emocje, wyobraźnię i uczucia. 

I właśnie do tego świetnie nadają się klasyczne aparaty fotograficzne. „Aparat widzi inaczej. Więcej. A w połączeniu z okiem ludzkim pokazuje świat z perspektywy serca przepuszczonego przez peryskop” – pisze fotografka na swojej stronie. Efekty zobaczycie w galerii.

 

Więcej zdjęć Magdaleny Szczoczarz: www / Instagram / Facebook