Małże są dla mięczaków. Odważni powinni spróbować pąkli, ikry jeżowca, a może i żywych ośmiornic.

Słynny targ La Boqueria w Barcelonie. Na straganach imponujące sterty skorupiaków i innych owoców morza. Stoiska kłębią się, pulsują, bo wiele ze stworzeń wciąż żyje, choćby kraby ze spiętymi szczypcami gonią się po lodzie.

Podchodzę do diabelskich kopytek. Tak bowiem właśnie wyglądają percebes, czyli jadalne pąkle z Oceanu Atlantyckiego. Są prawdziwym przysmakiem mieszkańców Galicji, a także Portugalii, Francji czy Kraju Basków, a także Katalończyków. Poławianie pąkli bywa niebezpieczne, mimo to galicyjscy percebeiros wciąż ryzykują życiem, żeby odczepić od skał galaretowate twory. Serwowane na surowo, lekko słone, o zapachu oceanu, świetnie zaostrzają apetyt.

Drugim miejscem, które mogę polecić wszystkim wielbicielom owoców morza, jest Sardynia, a dokładnie Alghero i odbywające się tam w kwietniu targi Parentesi di Mare. W tym roku przebojem był jeżowiec. Połowy tego kolczastego bezkręgowca dozwolone są tylko do maja. Aby go wypatrzeć przyczepionego do skał, używa się drewnianej skrzynki ze szklaną ścianką, przez która obserwuje się dno morskie. Poławiacz nosi grubą rękawicę, która chroni go przed kolcami. Te oczywiście są niejadalne. Przysmakiem jest za to ikra jeżowca.

Po otwarciu skorupy (są do tego specjalne narzędzia, w restauracji można poprosić o pomoc kelnera) wydłubuje się jeżowcowe jajeczka łyżeczką. Ikrę podaje się na surowo, skropioną oliwą i cytryną lub tuż przed podaniem wymieszaną z makaronami z warzywami czy ryba. Można też zaserwować ja z duszonymi małżami na bruschetcie. Upodobanie do owoców morza może przyjąć formy ekstremalne. Koreańskie danie sannakji to ośmiornice, które „na żywca” są krojone i polewane olejem sezamowym.

Na talerzu macki nadal się wiją, a po spożyciu przyklejają do podniebienia. Jeśli przyssawki przyczepia się do przełyku, mogą powodować uduszenie! Potrawa podawana jest wiec wyłącznie na odpowiedzialność (spragnionego mocnych wrażeń) klienta.

Linguine z ikrą jeżowca

Składniki:

1/2 kg ikry jeżowca (świeżej, posiekanej na kawałki wielkości kciuka)

3 szalotki pokrojone w cienkie plasterki

1 cukinia starta na cieniutkie jak papier plasterki

6 pomidorów malinowych z grubsza posiekanych

1/2 szklanki oliwy z oliwek extra virgin

sok i skórka z dwóch wyszorowanych cytryn

1 łyżka suszonej ostrej papryki chili

1/2 łyżki soli morskiej

1/2 łyżki soli kuchennej

1/2 kg makaronu linguine (spłaszczone spaghetti)

2 pęczki posiekanej natki pietruszki

Wykonanie:

Zagotuj dużą ilość wrzątku. Dodaj sól kuchenną, wrzuć makaron, przykryj garnek, by woda znów się jak najszybciej zagotowała, a potem zdejmij pokrywkę i gotuj makaron bez przykrycia. Makaron

powinien być al dente, czyli jędrny, lekko twardy. Wymieszaj pozostałe składniki w misce. Dołóż ugotowane linguine i jeszcze raz wymieszaj. Gotowe!