Od 3 kwietnia LOT uruchamia nowe, bezpośrednie połączenie z Warszawy do Los Angeles. Bez przesiadek, na pokładzie Boeinga 787 Dreamliner. Żal nie skorzystać!

Los Angeles na wyciągnięcie ręki

Od 3 kwietnia w zaledwie 12 godzin będziemy mogli znaleźć się na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. To pierwsze takie połączenie LOT-u i jednocześnie najszybsza możliwa podróż z Polski do Kalifornii.

Rejsy do Miasta Aniołów będą realizowane samolotami Boeing 787 Dreamliner 4 razy w tygodniu: w poniedziałki, wtorki, piątki i soboty. Bilety dostępne są w sprzedaży (więcej: tutaj).

 

Zaplanuj zwiedzanie

Mamy bilet i co dalej? Absolutny szlagier to Walk of Fame, spacer po hollywoodzkim deptaku, na który składa się ponad 2,5 tys. gwiazd z nazwiskami celebrytów. Najpopularniejsza trasa przebiega od skrzyżowania z Vine Street aż do starego Chińskiego Teatru. Następny punkt - Universal City - tematyczny park rozrywki na obrzeżach Hollywood.

W planie zwiedzania warto uwzględnić wizytę w Venice, dzielnicy artystów, hipsterów i studentów, by poczuć nieco inny klimat miasta. Do tego przyda się też krótka wycieczka poza miasto - kilkanaście minut jazdy od LA znajduje się Malibu, uroczy nadmorski kurort. Idealne miejsce, by przekonać się, że Kalifornia to nie tylko gwiazdy, ale też plaże i fale idealne dla surferów.

 

Zminimalizuj koszty

I tu pojawia się pytanie, jak zobaczyć to wszystko i nie zbankrutować? Oszczędzanie warto zacząć już na lotnisku i zamiast wydawać 100 dolarów na taksówkę, lepiej przeznaczyć tę sumę na wypożyczenie samochodu na trzy dni i pełen bak paliwa (przed podróżą można zarezerwować samochód na rentalcars.com).

Najtrudniej będzie z noclegiem, bo hotele w Kalifornii należą do najdroższych na świecie. Zawczasu lepiej nastawić się na nocleg w motelach. Jest ich sporo nawet w Hollywood. Warto upewnić się, czy proponowana cena jest kompletna i czy nie zostaną naliczone dodatkowe opłaty, na przykład za sprzątanie. Za noc w Los Angeles powinniśmy wydać ok. 60 dolarów.  

A to, co w LA będziemy mieć całkiem za darmo to… zachody słońca. Najlepiej podziwiać je z Mulholland Drive, pełnej meandrów drogi. Spektakl świateł odbijających się w szybach wieżowców – bezcenny. Nie trzeba więcej, by zrozumieć, że znajdujemy się w samym sercu Fabryki Snów.

Przekonani do wyjazdu? Najmocniejsze argumenty znajdziecie w naszej GALERII >>>