Japońska herbata jest żywozielona, spieniona, gorzka. Zanim dostaniemy ją do wypicia, będziemy świadkiem jej przygotowywania. Tylko... uwaga na skarpetki.

Skomplikowana sekwencja ruchów i czynności, jakie temu towarzyszą, niech uświadomi nam, że za spotkaniami herbacianymi stoi kilkaset lat tradycji. Przez ten czas ustaliła się pewna etykieta obowiązująca zarówno gospodarzy, jak i gości oraz określająca formę przyrządzania herbaty. Każdy gest ma znaczenie, każdy przedmiot obecny w pawilonie nie jest przypadkowy.

Czym jest spotkanie herbaciane (na Zachodzie często nazywane ceremonią)? To kultura japońska w pigułce – tłumaczą niektórzy. Rzeczywiście jest sztuką, która skupia różne tradycyjne sztuki, takie jak ceramika, kimono, japońskie ogrody, kaligrafia i inne. Wszystkie te elementy pojawiają się podczas spotkania: ceramiką są czarki, w których podaje się herbatę, ogrodem – ścieżka do pawilonu, kaligrafią – zwój o treści dobranej specjalnie do pory roku i okazji. Błędem byłoby jednak koncentrowanie się tylko na aspekcie materialnym.

– Tylko od odbiorcy zależy, co wyniesie z takiego spotkania. Dla jednych będzie to wspólne wypicie herbaty w miłym towarzystwie i w otoczeniu ładnych przedmiotów. Dla innych może stać się filozofią, sposobem życia – tłumaczy Ula Mach-Bryson ze Stowarzyszenia Drogi Herbaty Urasenke (urasenke.waw.pl). – Zasad obowiązujących podczas spotkania herbacianego przestrzega się także na co dzień.

To poszukiwanie harmonii, szacunku, czystości, wyciszenia. Urasenke jest największą z tradycyjnych szkół herbaty istniejących w Japonii. Za główny cel stawia sobie popularyzację tego zjawiska. Można o nim napisać tomy, ale osoba po raz pierwszy biorąca udział w spotkaniu tak szczegółowej wiedzy nie potrzebuje. Wystarczy omówienie podstawowych kroków i kilka ogólnych wskazówek.

Siedzenie po turecku jest dopuszczalne, nie wyciągajmy jednak nóg przed siebie ani nie opierajmy się o ściany. I uwaga na stan skarpetek. Już podróżnicy odwiedzający Japonię na początku XX w. opisywali, jak im było głupio, gdy wkraczali na maty w dziurawych i nieświeżych skarpetach. A przecież spotkanie herbaciane ma być dla wszystkich przeżyciem także estetycznym.

Barbara Żukowska