W 2012 roku fotograf z Londynu, Oliver Curtis, pojechał do Kairu i - podobnie jak miliony innych turystów - odwiedził Wielkie Piramidy w Gizie. Jednak zamiast skierować aparat w stronę najstarszych zachwanych obiektów świata starożytnego, spojrzał w drugą stronę.

A co jeśli zmienimy perspektywę i spojrzymy na pewne miejsca zupełnie inaczej? 

- To, co miałem przed sobą, było niezwykłe - opisuje Curtis. - Pod moimi stopami znajdował się piasek pustyni z kawałkami metalu, śmieciami i fast foodami. W oddali przedmieścia Giza pokryte są smogiem. Między nimi było jasnozielone, zupełnie nowe, prywatne pole golfowe – dodaje.

Zobacz galerię>>>

Kiedy po raz pierwszy jedziesz do najczęściej fotografowanych miejsc na świecie, wydaje ci się, że już je widziałeś. Zamiast robić zdjęcia takie jak wszyscy, Curtis przygląda się bliżej, aby zastanowić się, w jaki sposób otaczające środowisko współgra ze sposobem przedstawiania najpopularniejszych zabytków i miejsc.