Pieśń ledwie osłoniętego Aborygena w outbacku, bliskie spotkanie z niebezpiecznym pająkiem w prowizorycznej toalecie, kończący się zapas paliwa w odległym interiorze i zachwycające widoki. Taka jest Australia.

Korale czerwone

W CIENIU ŻARŁACZA PŁYWAM MIĘDZY BARWNYMI ROZGWIAZDAMI

W drodze do CAIRNS , gdzie chcemy skonfrontować z rzeczywistością swoje wyobrażenia o Wielkiej Rafie Koralowej, zatrzymujemy się w Boulders, kilka kilometrów za Babindą. W gęstym lesie deszczowym kryje się wartka rzeka wijąca się między ogromnymi skałami. Spędzamy nad nią noc, żeby rankiem popływać z żółwiami, krabami i innymi żyjątkami w spokojnym, lazurowym basenie, a śniadanie zjeść w towarzystwie całkiem sympatycznych dzikich indyków.

Nareszcie Cairns i rafa koralowa. Na 2 tys. km zamieszkuje ją niewiarygodna liczba gatunków koralowców, ryb, barwnych mięczaków, szkarłupni oraz skorupiaków, gąbek i innych kolorowych stworzeń. Wyrywamy się z Norbertem z kampera, wpadamy na Reef Fleet Terminal, wskakujemy na statek i już po dwóch godzinach jesteśmy w wymarzonym miejscu! Wbijamy się w ławice kolorowych rybek, mijamy urwiska koralowe, rozgwiazdy, niemal ocierając się o węże wodne, kolorowe ślimaki. Pochłania mnie gonitwa za wielkim wargaczem, przeciskam się między koralowcami... Najpierw przypomina   mi się Wielki błękit Luca Bessona, a zaraz potem Szczęki z żarłaczem białym w roli głównej. Jednak najniebezpieczniejsze są tu osobniki wyglądające całkiem niewinnie, jak wątłusz motyli, piękna ryba-skorpion z kolorowymi łuskami, lub ukryta na dnie ryba-kamień. Z fascynacją przyglądam się bogactwu życia podwodnego, za każdym machnięciem płetwą przed oczami pojawiają mi się fenomenalne niespodzianki. W niektóre żyjątka mogłabym wpatrywać się godzinami...

Wieczorem pozwalamy sobie na kulinarne szaleństwo. Zamawiamy tzw. zestaw buszmeński. Na talerzach lądują symboliczne porcje krokodyla, emu i kangura. Dopadają mnie lekkie wyrzuty sumienia, zwłaszcza przy kangurzych kęsach, ale ciekawość zwycięża. Najbardziej smakuje nam białe, soczyste mięso krokodyla! Kangurzyna niczym szczególnym nie zachwyca. Na dokładkę proszę o homara, kraby, krewetki, ostrygi i ślimaki – na wspomnienie podwodnej przygody. W Port Douglas podziwiamy zęby wielkiego żarłacza białego. Ile kosztują? Bagatela 400 dolarów (te mniejsze można kupić za jedyne 260 dolarów). Przesiadamy się w terenówkę.