Kościół Mądrości Bożej w Stambule, mimo że zamieniony w muzeum, ciągle rzuca na kolana.

Dzieje się to od razu na wejściu, kiedy przed oczami otwiera się ogromna przestrzeń zamknięta imponujących rozmiarów kopułą. Do XV w. nie miała ona sobie równych na świecie: ma ponad 30 m średnicy, od marmurowych posadzek dzieli ją 55 m. Dzięki temu w tonącej w półmroku przestrzeni sylwetki zwiedzających wydają się bardzo małe, a budowla jeszcze bardziej monumentalna.

Takie było zresztą założenie budowniczych – świątynia miała olśniewać wielkością i świetnością. Nie wiedzieliśmy, czy jesteśmy na ziemi, czy w niebie, gdyż zaprawdę nie ma takiego miejsca na ziemi, gdzie by było takie piękno – pisali do księcia kijowskiego Włodzimierza jego posłowie, gdy ponad 10 wieków temu wyszli z nabożeństwa w Hagii Sophii w Konstantynopolu. Nawet sułtan Mehmed II, który po zdobyciu Konstantynopola przez Turków osmańskich zamienił kościół w meczet, pozostawił wiele z oryginalnego wystroju. Jako że islam nie zezwala na przedstawianie ludzkich wizerunków, mozaiki przykryto, ale ich nie zniszczono. Dodano też tarcze z imionami Mahometa, jego następców i wnuków. A także dobudowano minarety, starając się jednak dopasować je tak, żeby nie zepsuły harmonijnej bryły.

Dzisiejsza Hagia Sophia to pamiątka po 900 latach obecności chrześcijan i 500 – muzułmanów. Po tym jak została zamieniona w muzeum, odsłonięto chrześcijańskie mozaiki. Zwłaszcza jaśniejące złotem Deesis, przedstawienie Chrystusa z Marią i Janem Chrzcicielem, daje wyobrażenie o tym, na jak wysokim poziomie stała kiedyś ta sztuka. Zaraz obok można podziwiać wspaniałą kaligrafię z wersetami z Koranu, finezyjne roślinne zdobienia kolumn oraz ogromne żyrandole.

Osobliwą atrakcją są koty, które wygrzewają się w świetle reflektorów, głuche na wszelkie zaczepki. Trudno się im dziwić – gdyby chciały słuchać „kici, ,kici” każdego z 5 mln turystów odwiedzających w ciągu roku Hagię Sophię, kompletnie by ogłuchły!

Fot. Shutterstock