Mur Chiński to wizytówka Chin i ‘must-see’ na liście niemal każdego turysty. Niewiele osób wie, że można go obejrzeć nie tylko w Azji. I na dodatek nie jest to tania podróbka, a naturalny obiekt.

Park Narodowy Flinders Ranges znajdujący się w południowej Australii odwiedzany jest każdego roku przez około 10 tysięcy turystów. Większość osób podziwia Wilpena Pound i głębokie wąwozy osławiające park. Jednak turyści coraz częściej zbaczają z trasy, aby zobaczyć inną atrakcję regionu: pomiędzy Wilpeną i Blinman znajduje się unikatowa formacja skalna potocznie nazywana „Murem Chińskim”. Ten naturalny obiekt zbudowany jest z frakcji piaskowców. Występuje na obrzeżach Parku Narodowego Flinders Ranges, ale jego atrakcyjność ściąga porównywalną liczbę odwiedzających, co sam park.

Aby się tam dostać, wyjeżdżając z miasta Wilpena należy skręcić w kierunku Blinman i przez około 50 km jechać wzdłuż głównej drogi. Po tym dystansie spostrzeżemy znak, jedyny wskazujący dojazd do Muru, dlatego nie można go przeoczyć.

Kiedy najlepiej fotografować „Mur Chiński”? Oczywiście o zachodzie słońca. Wtedy jego brunatna barwa mieni się w ostatnich promieniach słońca i prezentuje się najokazalej. Wczesny wieczór to także czas największej aktywności kangurów, jest wówczas duża szansa sfotografowania tego australijskiego zwierzaka.

Magdalena Jabłońska