Tajemnicze kręgi są rozsiane na całym Pomorzu. Od dawna snuto domysły na temat ich pochodzenia.

Według legend kaszubskich były grobami albo zabawkami stolemów – olbrzymów przybyłych tu z północy. Inne mówią o tańczących młodzieńcach zaklętych w kamień lub o przeklętych miejscach diabelskich. Radiesteci i bioenergoterapeuci zgodnie twierdzą, że kamienne kręgi, zwłaszcza w Odrach, Węsiorach i Grzybnicy, gromadzą ogromną energię. Wyjątkowe zainteresowanie budzą również wśród ufologów widzących w nich pozostałości lądowiska kosmitów.

Nic zatem dziwnego, że tajemniczymi kręgami zainteresowali się również naukowcy (pierwsze badania na Pomorzu przeprowadzono już w XIX w.). Ich powstanie łączyli z ludami epoki kamienia i ze Słowianami. Na początku XX w. zafascynowany odkryciami ze Stonehenge poznański mierniczy i astronom amator Paul Stephan zaczął badać stanowisko w Odrach – największy w Polsce (zajmuje 17 ha) zespół kurhanów i kamiennych kręgów. Uznał, że pełniły one funkcję starożytnych obserwatoriów astronomicznych – niektóre z nich leżą bowiem wzdłuż linii wyznaczających na horyzoncie punkty wschodu i zachodu słońca w czasie przesilenia.

Obecnie te dawne cmentarzyska z monumentalnymi konstrukcjami (kamienne kręgi różnej średnicy – od kilku do kilkudziesięciu metrów – wraz ze stelami pośrodku oraz towarzyszącymi im kurhanami i brukami kamiennymi) badacze wiążą z Gotami. Ich pasjonujące dzieje opisał w swojej Historii Gotów historyk i kronikarz gocki Jordanes żyjący w VI w. n.e. Lud ten przybył na Pomorze ze Skandynawii pod wodzą króla Beriga w I w. n.e. Zamieszkujący ten rejon przez następne pokolenia Goci są identyfikowani z kulturą wielbarską (nazwa pochodzi od Wielbarka, gdzie odkryto cmentarzysko z materiałami charakterystycznymi dla tej kultury). W III w. n.e. Goci porzucili Pomorze i powędrowali nad Morze Czarne.



Lud ten odróżniał się od innych zamieszkujących wtedy polskie ziemie specyficznym obrządkiem pogrzebowym. Swoich zmarłych Goci zarówno palili, jak i chowali w stanie „nienaruszonym”. Co ciekawe, mężczyznom nie wkładano do grobu broni i narzędzi, za to czasami odnajdywano w nich ostrogi. Do dzisiaj nie wiadomo, czemu miały one służyć. Z kolei zmarłe kobiety na ostatnią drogę bogato obdarowywano, nierzadko w srebrną i złotą biżuterię ozdobioną filigranem (skręcanymi drucikami) i granulacją (drobnymi kuleczkami). Szczególnie efektowne były bransolety (wytwarzane również ze stopów miedzi) z wyobrażeniem stylizowanych głów węży, esowate klamerki spinające kolie paciorków oraz wisiory w kształcie gruszki lub kuli. Piękne fibule (zapinki) służące do spinania szat również świadczą o wysokich umiejętnościach ówczesnych rzemieślników. Naukowe analizy wciąż jednak nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jaka była funkcja kamiennych kręgów. Mogły służyć jako miejsca zgromadzeń plemiennych – wieców, tzw. thingów. Tu w obecności zmarłych przodków prawdopodobnie rozstrzygano ważne problemy i podejmowano strategiczne decyzje. Zbierano się też podczas najważniejszych świąt, składano ofiary ze zwierząt, jadła i napojów. Groby odkrywane przez archeologów w obrębie kręgów mogą być także śladem krwawych praktyk. Wspominał o tym Jordanes: O łaski Marsa zaś Gotowie zawsze zabiegali, uciekając się do straszliwych obrzędów. Składali mu bowiem w ofierze jeńców, w przeświadczeniu, że naczelnika wojen wypada pozyskiwać przelaną krwią ludzką.

To, co tajemnicze i nie do końca poznane, przyciąga najbardziej. Nic dziwnego, że polskie kamienne kręgi – choć nie tak spektakularne jak Stonehenge – odwiedza co roku wielu turystów.

No to w drogę - Kamienne kręgi

  • Odry leżą ok. 40 km na pn.-wsch. od Tucholi. Latem wstęp 4 zł (ulg. 2 zł), tel. 052 3986130.
  • Węsiory – 20 km na pn.-zach. od Kościerzyny, opiekun: Stowarzyszenie Badań Kamiennych Kręgów
  • Grzybnica – ok. 25 km na pd. wsch. od Kościerzyny (www.manowo.pl).