Brzydka pogoda, okropna kawa, zabójcze ceny hoteli. Mimo to Szwedzi znaleźli sposób, by przyciągnąć do siebie miliony turystów. Wystarczyło, że pokazali światu swoje mroczne oblicze, czyli Sztokholm kryminałów Stiega Larssona.

W sieciowym kiosku Pressbyran w Sztokholmie kupuję kawę i cynamonowe bułeczki. Te same, które jedli bohaterowie trylogii Millennium. Stacja metra Odenplan? To blisko mieszkania kuratora sądowego Bjurmana, który brutalnie zgwałcił swoją podopieczną Lisbeth Salander. Dziwne skojarzenia jak na kraj, który wielu przywodzi raczej na myśl meble z Ikei, dzieci z Bullerbyn   i Pippi Langstrump. Ale dla fanów najpopularniejszego szwedzkiego autora kryminałów, Stiega Larssona, hasła takie jak Bellmansgatan (nazwa ulicy) czy Kvarnen (restauracja) to nie zwyczajne punkty na mapie Sztokholmu. Każde z tych miejsc odgrywa ważną rolę dla bohaterów ich ukochanej serii – trylogii Millennium.

Trzytomowa saga, której głównymi bohaterami są bezkompromisowy dziennikarz i genialna hakerka, do dziś sprzedała się na całym świecie w ponad 45 milionach egzemplarzy. Sam autor nie doczekał sukcesu swego dzieła   – zmarł 9 listopada 2004 r. na zawał, krótko przed publikacją pierwszego tomu. Ekranizacje powieści (najpierw rodzima, wkrótce także amerykańska) nakręciły fenomen Millennium. W stolicy Szwecji pojawiła się nawet nowa grupa, tzw. mille-turystów. Chcą na własne oczy ujrzeć miasto, którego uliczkami chodzili bohaterowie książek.

Zainteresowanie jest tak wielkie, że Muzeum Miejskie w Sztokholmie wydało specjalną mapę z miejscami ważnymi dla akcji. A także organizuje specjalne Millennium Tour. Od zeszłego roku dwa razy w tygodniu,   w soboty oraz środy, wycieczki prowadzone są także po angielsku. Bilet kosztuje 120 koron szwedzkich, jakieś 50 zł. Wybrał się na nią nawet hiszpański premier José Luis Zapatero.

Co nas wszystkich tak bardzo tu przyciąga? Przecież to „tylko” kryminał. – Tylko i aż, bo u Szwedów, a zwłaszcza u Larssona, świat jest opowiedziany niezwykle szczegółowo. Ulice, budynki, relacje społeczne są tak realistyczne, że aż kusi, by samemu to zobaczyć – tłumaczy mi Doris, Amerykanka z Teksasu, która wraz ze mną wybiera się na Millennium Tour.

– Wino się skończyło. Idziemy na piwo? – Czy to znaczy, że musimy wstać z łóżka i się ubrać? – Tego się obawiam. Co to za frajda mieszkać na Södermalmie, jeśli się nie chodzi raz na jakiś czas do knajpy – Lisbeth westchnęła, postawiła jedną stopę na podłodze i sięgnęła po majtki.

Wycieczkę rozpoczynamy w samym środku dzielnicy Södermalm, w której toczy się większość akcji Millennium. Mieszkają w niej też główni bohaterowie, nazywając ją pieszczotliwie „Söder”, dosłownie: „Południe”. Było to też ukochane miejsce autora – tu żył ze swą życiową partnerką Evą Gabrielsson. Stare, XIX-wieczne kamienice i wąskie, ostro pnące się w górę   i spadające w dół uliczki tworzą krajobraz będący zaprzeczeniem stereotypu nowoczesnego Sztokholmu ze stali, szkła   i betonu. W tej części miasta w XVIII w. najpierw powstawały fabryki, wokół których osiedlali się robotnicy. W latach 60. minionego stulecia, wraz z odpływem przemysłu, dzielnica przekształciła się w niebezpieczne slumsy. Władze miejskie w latach 80. zaczęły tu proces rewitalizacji, m.in. poprzez wykup i remont zabytkowych kamienic, przekształcanych w centra kulturalne. Dziś to jeden z najmodniejszych dystryktów miasta: w knajpkach oraz barach spotykają się artyści i projektanci mody, a w okolicy ulicy Folkungatan znajduje się tzw. SoFo, odpowiednik londyńskiego SoHo, gdzie można fajnie się ubrać.

Na końcu ulicy stoi czerwona kamienica z wieżyczką. To Bellmansgatan 1. Tutejsze 56 m poddasza to mieszkanie głównego bohatera – dziennikarza gazety Millennium Mikaela Blomkvista. Tłum zgromadzony wokół naszej przewodniczki jest wielonarodowy: Amerykanie, Niemcy, Duńczycy, Włosi, Norwegowie. Przewodniczka skrupulatnie odnotowuje nasze narodowości i wydaje ostatnim spóźnialskim bilety.


Choć główny bohater powieści uchodzi za alter ego autora, w rzeczywistości w domu, przed którym stoimy, Larsson nie mieszkał. Nawet jego bohater nie mógłby kupić w niej mieszkania, bo kamienica jest własnością miasta. Na górę wchodzi się przez klatkę schodową sąsiedniego budynku i przechodzi kładką nad ulicą.

 

Widoku z okien można bohaterowi pozazdrościć: podziwiać można wody zatoki Riddarfjärden i znajdującą się po jej drugiej stronie starówkę Gamla Stan. Z pobliskiej promenady Monteliusvägen oglądam cały „północny” brzeg stolicy. – Warto zauważyć, że swoją dzielnicę Larsson uczynił wyspą „dobrych bohaterów”. Tu mieszka Blomkvist, tu apartament kupuje jego współpracownica  (i od czasu do czasu kochanka) Salander – wylicza Elizabeth Daude. Negatywni bohaterowie rezydują w północnej części metropolii: biały wieżowiec przy Upplandsgatan, niedaleko stacji metra Odenplan, to apartament psychopatycznego adwokata Nilsa Bjurmana. Niedaleko mieszkają też członkowie działającej na szkodę państwa tajnej komórki Sapo opisanej w tomie II i III.

Po wizycie u głównego bohatera warto zajrzeć do Salander. Na początku książki żyje na Lundagatan, w mieszkaniu odziedziczonym po matce, które potem oddaje swojej przyjaciółce i kochance.

*

Komisarz spojrzał na Blomkvista badawczym wzrokiem: – Niech pan się ze mną przejdzie – powiedział. – Muszę się napić kawy. Zabrał Blomkvista do Café Lillasyster przy moście Liljeholmsbron. Zamówił podwójne espresso z łyżką zimnego mleka, a Mikael café latte.

Świat Larssona to nie tylko widoki, także smaki   i zapachy. – Larsson niechętnie gotował, jadał najchętniej na mieście, a poranki spędzał, pracując w ulubionych kawiarniach – tłumaczy Elizabeth Daude. Zwyczaje te przejęli jego bohaterowie – kawa leje się w Millennium strumieniami. Piją ją w redakcji, na policji, w kawiarniach. Dlatego na trasie naszej wycieczki nie może zabraknąć lokalu na Hornsgatan 78. W Kaffebarze często przesiadywał Blomkvist, ale i sam Stieg Larsson, który pisał tu fragmenty swej trylogii. Dwa lata temu lokal przemianowano na Mellqvist Kaffebar. Oczywiście na cześć sagi.

Bohaterowie trylogii również jedzą. Obok szwedzkich sandwiczy (dwie kromki chleba, masło i szynka) m.in. tradycyjne klopsiki köttbullar oraz ziemniaki ze skwarkami pytt i panna. Kto tęskni za powieściowym jedzeniem, koniecznie musi zajrzeć do mieszczącej się przy Tjärhovsgatan 4 restauracji Kvarnen. To jeden z najstarszych pubów w Sztokholmie. Powstały w XIX w. jako robotnicza jadłodajnia, pieczołowicie zachowuje niezmieniony wystrój. Jak na Szwecję piwo jest tu bardzo tanie: tylko 30 koron (ok. 12 zł). Jego fanką jest sama Lisbeth Salander, która przychodzi tu, by spotkać się z koleżankami z heavymetalowej grupy Evil Fingers. Tu też, widząc Mikaela, z którym miała romans, demonstracyjnie zaczyna całować się ze swoją obecną kochanką (ku aplauzie gości!). Bohaterowie nie gardzą też kuchnią arabską. Na baraninę Blomkvist chadza do baru u Samira. Tak naprawdę to libańska knajpka Tabuli przy Tavastgatan.

– Kawa i pospiesznie jedzone tłuste posiłki. Tak niezdrowo odżywiał się sam Larsson. Jeśli dodamy do tego wyczerpujący tryb życia (pod koniec 2004 r. pracował nad trylogią niemal non stop, prawie nie śpiąc), trudno się dziwić, że wszystko zakończyło się zawałem i śmiercią – podsumowuje przewodniczka.

*

Mikael piętro po piętrze sprawdzał drzwi. Żadne nazwisko nie brzmiało znajomo. Dopiero gdy wszedł na najwyższą kondygnację, zobaczył wizytówkę „V. Kula”. Potarł czoło i nagle się uśmiechnął. Gdzieżby indziej Kalle Blomkvist miał szukać Lisbeth Salander.


Na szczycie Götgatan (na rogu z Hökensgatan) stoi modernistyczny budynek. Tu na piętrze, nad siedzibą Greenpeace, mieści się powieściowa redakcja Millennium (faktycznie jest tam agencja nieruchomości). Prawdziwa gazeta Larssona, antyrasistowski magazyn Expo, znajduje się na Kungsholmen. – Expo to takie Millennium, ale less successful – zauważa Daude. Tak samo jak Blomkvist, Larsson wierzył w siłę dziennikarstwa obywatelskiego, które tropi nieprawości w pozornie świetnie funkcjonującym społeczeństwie szwedzkim.

 

Ulicą Hökens gata dochodzimy do placu Mosebacke. Niedaleko stąd znajduje się charakterystyczny apartamentowiec z jasnoniebieskim dachem: Fiskargatan 9. To tu Lisbeth za skradzione pieniądze kupiła 21-pokojowy apartament, który zapełniła, rzecz jasna, meblami z Ikei. W rzeczywistości ta olbrzymia 350-metrowa „garsoniera” należała wcześniej do dyrektora pewnego koncernu, który zasłynął m.in. wypłaceniem sobie w chwili odejścia wielomilionowej premii. Zawrotna kwota 2,5 mln euro, którą trzeba dziś zapłacić za ten lokal, robi wrażenie, zwłaszcza na Amerykanach.

Ze szczytu tego luksusowego budynku z 1910 r. rozciąga się widok na ogrody wyspy Djurgarden. Warto na nią zajrzeć na zakończenie naszej sztokholmskiej wycieczki, bo to tam symbolicznie „narodziła” się Lisbeth Salander.

Ale cofnijmy się jeszcze na chwilę przed mieszkanie przy Fiskargatan 9. Pamiętacie tajemnicze „V. Kulla” widniejące na drzwiach? To skrót od szwedzkiego Villekulla, czyli „willa Śmiesznotka”, domu najpopularniejszej szwedzkiej bohaterki Pippi Langstrump. Larsson lubił takie dyskretne cytaty z popkultury, choćby dziecięcej. Zacząłem się zastanawiać, jak Pippi wyglądałaby teraz. Co by z niej wyrosło? Czy byłaby socjopatką, autystką? Przeobraziłem ją   w Lisbeth Salander, 25-letnią dziewczynę, która wśród ludzi czuje się jak przybysz z obcej planety – opowiadał w jednym z wywiadów.

A pamiętacie innego bohatera książek Astrid Lindgren: detektywa Kalle Blomkvista? To kolejne zapożyczenie w trylogii, wszak takie samo nazwisko nosi Mikael. Na dodatek od czasu, gdy jako młody dziennikarz łapie bandę złoczyńców, jest złośliwie nazywany „Kalle”. W książkach takich aluzji jest więcej, np. w trzeciej części Mikael przemyca Lisbeth palmtopa do szpitala, a hasło, które go uruchamia, to właśnie Pippi.

Jadę więc na koniec do muzeum Astrid Lindgren. Junibacken, czyli Czerwcowe Wzgórze, znajduje się na wyspie. Przepływam tam jednym z kursujących tu wodnych autobusów. Większość podróży po świecie bajek odbywa się   pociągiem, z którego podziwiamy miniaturowe makiety   scen z powieści: domu Madiki, lasu Ronji, córki zbójnika.   Wagonik gwałtownie unosi się do góry, gdy szybujemy nad pogrążonym we śnie Sztokholmem Karlssona z dachu.   Wysiadamy przy willi Śmiesznotce, po której wąskich chodach można biegać do upadłego i dosiąść słynnego konia w kropki. Zdaję sobie sprawę, że obydwie – i Pippi, i Lisbeth – są silne, uparte, nieustraszone. Obydwie mają „skrzynię złotych monet” (w przypadku Salander to pieniądze skradzione bankierowi) i „równie złote serce”. I nagle czuję, że chcę być taka jak one.

No to w drogę

CZAS:2 DNI

KOSZT: 2 TYS. ZŁ (W TYM BILET LOTNICZY)

 

INFO

Powierzchnia: 188 km2.

Język: szwedzki.

Ludność: 770 tys.

Religia: większość Szwedów (ok. 70 proc.) należy do kościoła ewangelicko-augsburgskiego.

Waluta: korona szwedzka, 1 SEK = 0,45 zł.

Optymalnym terminem jest maj–wrzesień. Ważnym świętem są czerwcowe obchody Midsommar, nocy świętojańskiej.

Promem Polferries z Gdańska do Sztokholmu. Prom wypływa codziennie (zarówno z Gdańska, jak i ze Sztokholmu) o godz. 18, a przypływa do portu docelowego o 13. Pasażer płaci ok. 330 zł, kierowca z samochodem ok. 600 zł.

Kolejne promowe połączenie to Gdynia–Karlskrona obsługiwane przez Stena Line. Ceny od ok. 280 zł za samochód z kierowcą.

Samolotem: tanie linie (Wizz Air i Ryanair) latają do Nyköping (ok. 100 km od Sztokholmu). Ceny od 400 zł w obie strony). Trwający ok. 1,5 godziny przejazd autobusem do centrum Sztokholmu to ok. 140 SEK w jedną stronę.

Warto zaopatrzyć się w Stockholm Card, która uprawnia posiadacza do odwiedzenia ponad 80 muzeów i atrakcji miasta oraz korzystania ze wszystkich miejskich środków transportu. Koszt 425 SEK (na 24 h), 550 SEK (za 2 dni), 650 (za 3 dni). Bilety do nabycia w Stockholm Tourist Center, Vasagatan 14, koło dworca kolejowego.

Miłośnicy Millennium powinni odwiedzić Sandhamn (30 km od stolicy), gdzie Blomkvist ma swoją chatę rybacką. Oraz miasteczko Gnesta, niedaleko lotniska w Nyköping, na której Blomkvist szuka mordercy Hariett Vanger.

Jeśli planujemy przywieźć ze Szwecji pamiątki alkoholowe, musimy zaopatrzyć się w nie w specjalnym sklepie (Systembolaget), sprzedaż alkoholu jest bowiem w Szwecji reglamentowana. Nie kupimy go na lotnisku w strefie bezcłowej, jeśli wracamy bezpośrednio do Polski.


www.stadsmuseum.stockholm.se
www.visit-stockholm.com

NIEPEŁNOSPRAWNI

Toalety dla osób niepełnosprawnych oznaczone są literami RWC. Komunikacja miejska jest świetnie przygotowana na przyjęcie niepełnosprawnych.

W pociągach dostępne są specjalne krzesła transportowe pomagające dostać się na miejsce w przedziale. Pociągi takie oznaczone są literą T. Psy przewodnicy mogą być wprowadzane wszędzie: jeśli podróżujesz z psem pociągiem, musisz zarezerwować cały przedział. Więcej na www.visit-stockholm.com/about-stockholm/disabled.htm.

 Irene Lind Tajemny klucz do Millennium skandalisty Stiega Larssona, Edito 2010. Przewodnik po powieściowym cyklu plus masa ciekawostek na temat autora. Dla każdego mille-fana.

3 SPOSOBY NA SZTOKHOLM

Za noc w 12-osobowej sypialni Acco Hostel w dzielnicy Södermalm zapłacisz tylko 180 SEK (ok. 80 zł). Są też pokoje 4-, 2- i 1-osobowe.

Hotele na łodziach. W The Red Boat Hotel przy starówce na dwójkę (pokój matów bądź nawigatorów) zapłacimy 1200 SEK.

Poczuj się jak laureat Nagrody Nobla. Luksusowy Grand Hotel w Sztokholmie tradycyjnie gości noblistów, którzy nocują tu po gali. 

Najniższe ceny są w supermarketach (Lidl, Konsum), chleb 15 SEK/kg, mrożone piersi kurczaka 1 kg – 50 SEK, makaron 1 kg – 6 SEK.

Celuj w godziny lunchu (dagens rätt). Ok. 70 SEK za obiad. Polecam Janssonsfrestele, zapiekane w śmietanie ziemniaki z anchois.

Na odważnych czeka lutfisk, suszona ryba, którą poddaje się obróbce ługiem, odmacza, a następnie gotuje i podaje z sosem beszamelowym.

ROZRYWKA

Na własną rękę z mapą powłóczyć się po malowniczych uliczkach Gamla Stan lub poszukać śladów bohaterów Millennium.

Muzea: Junibacken, Vasa Museum, Skansen, Zamek Królewski. Wycieczka śladami Millennium z przewodnikiem Muzeum Miejskiego (120 SEK).

Wycieczka wynajętym jachtem. Na odkrycie czeka ponad 24 tys. wysp archipelagu Sztokholmskiego.