Najlepsi spece od reklamy nie wymyśliliby niczego lepszego!

Berlin bez Bramy Brandenburskiej? Paryż bez wieży Eiffla? Londyn bez Big Bena? Trudno sobie wyobrazić kultowe miasta bez ich tradycyjnych symboli. Chyba że współczesna konkurencja okaże się silniejsza…

1. Olbrzym z Emiratów

Swoją sławą objął już cały glob. Chodzi o Burdż Chalifę w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie), czyli najwyższy wieżowiec na świecie. Liczący 829,8 m wysokości olbrzym także pod wieloma innymi względami jest „naj” – znajduje się w nim na przykład najwyżej położony meczet na świecie (na 158. piętrze budynku). Nic dziwnego, że został symbolem miasta, jeszcze zanim ukończono jego budowę. Tradycyjny symbol inny hotel: Burdż al-Arab, nazywany „żaglem”.

2. Pa, pa, papa

Buenos Aires straciło swego prymasa, ale zyskało papieża. A przy okazji – nową ikonę umieszczaną na miejskich suwenirach. Już na drugi dzień po wyborze kard. Jorge Bergoglio na najwyższy urząd w Kościele ulice stolicy Argentyny owładnęła „bergogliomania”. A nowy bohater kraju (obok Maradony i Messiego) mimowolnie trafił na koszulki, obrazy, breloczki i inne niezliczone gadżety, które można kupić w tym mieście. Tradycyjny symbol monument El Obelisco .
Buenos Aires straciło swego prymasa, ale zyskało papieża.

3. Ostalgiczny ludzik

NRD-owski Ampelmännchen (dosł. człowieczek ze świateł) powstał w 1961 r. i po zjednoczeniu Niemiec miał zniknąć z krajobrazu niemieckich miast. Okazało się jednak, że na Zachodzie nie wszystko jest lepsze – postać ze wschodnioniemieckich sygnalizatorów dla pieszych uznano za ładniejszą, milszą i bardziej wyluzowaną niż jej kolega zza lepszej strony muru. Ludzik nie tylko przetrwał obalenie komuny, ale stał się maskotką Berlina i głównym przejawem tzw. ostalgii, czyli tęsknoty za czasami NRD. Tradycyjny symbol Brama Brandenburska Berliński Ampelmännchen zaskakująco dobrze odnalazł się w nowym systemie politycznym. (Fot. BE&W)

4. Ameliowana pamiątka

Napoleon przesiadywał w najstarszej paryskiej kawiarni Le Procope. Pablo Picasso – w mekce tamtejszej awangardy Les Deux Magots. Tłumy turystów ustawiają się dziś jednak do położonej na wzgórzu Montmartre – Café des 2 Moulins. A wszystko dlatego, że spędzała tam czas Amélie Poulain, bohaterka kultowego filmu Jeana-Pierre'a Jeuneta. Ci, dla których zabraknie miejsca, muszą się zadowolić pamiątką z wizerunkiem Amelii – niezbitym dowodem na pobyt w Paryżu. Tradycyjny symbol wieża Eiffla Café des 2 Moulins spędzała czas Amélie Poulain, bohaterka kultowego filmu Jeana-Pierre'a Jeuneta. (Fot. Czarny Kot)

5. Palma nam odbiła

Wyobrażałam sobie człowieka, który codziennie jeździ do pracy tramwajem i nagle, nieco zaspany, widzi przez okno tropiki, Bliski Wschód albo Meksyk – mówiła o swym szalonym projekcie Joanna Rajkowska. Chodzi o sztuczną palmę ustawioną przez tę artystkę kilkanaście lat temu na warszawskim rondzie de Gaulle'a. Powstała jako czasowa instalacja plastyczna, została z mieszkańcami stolicy na stałe (opowiedziało się za tym aż 75 proc. warszawiaków). W 2007 r. egzotyczne drzewo zostało jednym z oficjalnych symboli miasta. Tradycyjny symbol Syrenka Sztuczna palma ustawiona przez artystkę 11 lat temu na warszawskim rondzie de Gaulle'a. (Fot. East News)

6. Who are you?

Najbardziej genialne slogany reklamowe są zazwyczaj bardzo proste. Pewnie dlatego hasło: I amsterdam okazało się marketingowym hitem. W ramach kampanii w różnych punktach stolicy Holandii ustawiono ogromne znaki, które od razu podbiły serca turystów niestrudzenie wspinających się na gigantyczne litery, by pozować z nimi do zdjęć. Tradycyjny symbol znaki „X X X” nawiązujące do trzech krzyży we fladze i na godle miasta Hasło: I amsterdam okazało się marketingowym hitem.

7. Miejskie DNA

Wieżę obserwacyjną Orbit otwarto w Londynie niedawno, bo przed ubiegłoroczną olimpiadą. Mimo to ten 115-metrowy futurystyczny obiekt (przypominający łańcuch DNA) zdążył już wrosnąć w krajobraz metropolii. Dzieło awangardowego rzeźbiarza Anisha Kapoora i inżyniera Cecila Balmonda uchodzi za brytyjską odpowiedź na paryską wieżę Eiffla.  Tradycyjny symbol Big Ben Dzieło awangardowego rzeźbiarza Anisha Kapoora i inżyniera Cecila Balmonda uchodzi za brytyjską odpowiedź na paryską wieżę Eiffla. (Fot. ONS)

8. Cuda pod nogami

Niezwykłe dzieła sztuki leżą niekiedy na ulicy. W Bilbao nawet dosłownie! Tamtejsza kostka brukowa z charakterystycznymi żłobieniami w kształcie rozety jest nie tylko ładna, ale i praktyczna: rowki na płytkach służą jako kanaliki odprowadzające deszczówkę. Dziś jest również symbolem tego hiszpańskiego miasta, a turyści masowo kupują jej miniaturki w formie breloczków, magnesów na lodówkę, a nawet ciastek. Tradycyjny symbol Basílica de Begoña  Niezwykłe dzieła sztuki leżą niekiedy na ulicy. Kostka brukowa w Bilbao stała się symbolem tego hiszpańskiego miasta. 

9. Morskie organy

horwackie miasteczko Zadar na brak turystycznych magnesów narzekać nie może: rzymskie budowle, wczesnoromański kościół św. Donata, wreszcie lokalny likier Maraschino. Mimo to ambitne miasto ufundowało sobie w 2001 r. kolejną atrakcję – wodne organy wbudowane w morskie nabrzeże. Działają podobnie jak tradycyjny instrument, tyle że muzyka wydobywa się tu nie pod wpływem powietrza, lecz morskich fal wpadających do specjalnie skonstruowanych szczelin. Tradycyjny symbol kościół św. Donata Chorwackie miasto Zadar ufundowało sobie w 2001 r. kolejną atrakcję – wodne organy wbudowane w morskie nabrzeże.

10. Strzał w dziesiątkę

Sagrada Família, deptak La Rambla i pomnik Kolumba mają powody do niepokoju. Te symbole stolicy Katalonii są bowiem w zatrważającym tempie wypierane przez koszulki drużyny piłkarskiej FC Barcelona. Kiedy „Barca” wygrywa, stadion Camp Nou staje się najważniejszym miejscem w wiekowej metropolii. Turyści najbardziej sobie cenią T-shirty z kultowym numerem 10 – tym samym, z którym grał najlepszy strzelec w historii klubu Lionel Messi. Tradycyjny symbol bazylika Sagrada Família Kiedy „Barca” wygrywa, stadion Camp Nou staje się najważniejszym miejscem w wiekowej metropolii. (Fot. Shutterstock)